GP Torunia Cross – runda 6

Od kilku tygodni realizuję plan pod Maraton Toruński. Treningi nie są nastawione na szlifowanie szybkości, a skupiają się na budowaniu wytrzymałości, sile, zakresach, które będą przydatne podczas zmagań z królewskim dystansem. Długie wybiegania nieco zamulają nogi więc dobrym przerywnikiem między nimi są przebieżki po kilku kilometrowej rozgrzewce, które świetnie pobudzają i odmulają „ubite” mięśnie. :) Dlatego udział w dzisiejszych zawodach był wielką niewiadomą. Obawiałem się, że nie będę mógł wejść na wyższy level szybkości bo skąd miała by się wziąć skoro nie jest trenowana. ;)

Rozgrzewkę zrobiłem dobiegając do biura zawodów i na start. Kilka pobudzających przebieżek z Damianem spowodowało, że nabrałem więcej pewności siebie co do startu.
Rozciągnąłem tylko łydki i Achillesa, na więcej nie było już czasu. Poszedłem na linię startu, przywitałem się z większością uczestników, chwilę ogłoszeń „parafialnych” ;) , króciutkie odliczenie: 5… 4… 3… 2… 1… START! …i poszliiii….

 95965-230570_Sławomir_Kowalski-Nowoscifoto by Sławomir Kowalski – Nowości

Szybko Damian wyszedł na prowadzenie, stwierdziłem, że tempo nie zabija więc pociągnę razem z nim ile się da. Trzymałem się za nim. Pierwszy km piknął na zegarku 3:18, dosyć szybko. Za moimi plecami nie wiem, kto z kim biegł, starałem się cały czasy trzymać Lidera, nie oglądałem się za siebie. :) Drugi km zegarek wskazał 3:21. To również był mocny km. Trzeba przypomnieć, że trasa jest typowo crossowa – korzenie, miękka ściółka leśna, fragment utwardzonej drogi piaszczystej, fragment z szyszkami, około 40m chodnika z kostki betonowej, momenty z luźnym piaskiem – generalnie, lubię taką nawierzchnię. :D Trzeci km otwierał drugą pętlę, wyszedł również dosyć mocny 3:24. Damian zaczął się lekko oddalać choć dystans do niego oscylował w granicy 5-10m.

 14324426_1127877150635009_8467528943153442588_o foto by Zdzisław Wiśniewski

Do tej pory biegło mi się dobrze. Kolejny km był wolniejszy 3:32 i ten wypada za zwyczaj wolniej, nie wiem od czego to zależy. ;) Damian trzymał tempo, zwiększył przewagę do około 30m. Na 5km zegarek zapikał średnie tempo 3:30, obejrzałem się ale w bezpośrednim polu widzenia nie zauważyłem rywali. Damian powiększył przewagę do około 60m, jednak nie uciekł mi z zasięgu wzroku. :) To dobrze, bo motywowało mnie to spięcia pośladków i walki do końca. Ostatni niepełny 6 km (zabrakło około 40m) starałem się przyspieszyć. Wygrał Damian ze świetnym wynikiem 20:11, Ja wbiegłem na metę jako drugi z czasem 20:29. Dobry czas pomyślałem. Chwilę później zaczęli pojawiać się kolejni biegacze, Maciek na trzecim miejscu, Krzysiek na czwartym… Po gratulacjach sobie nawzajem i krótkiej rozmowie, Krzyś vel Buniek uświadomił mi, że uzyskałem w tej edycji PB. Ucieszyłem się bardzo! :D Miał rację, sprawdziłem w domu. Poprawiłem czas o 7s z edycji majowej. Juppi!!!

Chwilę odpocząłem, nie byłem jakoś specjalnie zmęczony, oddechowo czułem luz, nogi także nie były jakoś mocno styrane więc poszliśmy z chłopakami rozbiegać zawody. Razem zrobiliśmy jedną pętelkę trasą GP, kolejną zrobiłem sam. Pod koniec rozbiegania spotkałem Adama, z którym zrobiliśmy jeszcze 2km po trasie TC. Nogi pięknie się rozbiegały przez te 9km luźnego truchtania.

Dzięki Damian za wspólną rywalizację i trzymanie tempa, bez tego być może nie było by mojego PB. ;) Gratuluję tobie zwycięstwa a pozostałym uczestnikom świetnych wyników.
Dziękuję Orgom za bieg, dobrą organizację i klimat oraz Zdzisławowi Wiśniewskiemu i Nowościom za świetną fotorelację. :D


foto z nagłówka Sławomir Kowalski – Nowości

 

Przełajowo na stadion

Bardzo lubię biegać po lasach dlatego i dziś udałem się do lasku Bielańskiego. Wybrałem trasę płaską, lekką i przyjemną, zahaczając o starą i nową trasę GP. Na ścieżce spotkałem Marka K., który również jest fanem biegania w naturalnych przestrzeniach przyrody.

Rozpocząłem wolniej ale z każdym kolejnym km biegło mi się luźniej, bardziej swobodnie. Tak wycyrklowałem bieganie po lesie by zakończyć na stadionie. Ostatnie 2km z rozgrzewkowych 10km nieco przyspieszyłem by dogrzać mięśnie.

Na stadionie oprócz mnie byli jeszcze hokeiści, którzy mieli trening szybkościowy w różnych konfiguracjach. Ja w tym czasie, kiedy oni robili sprinty rozciągałem się uśmiechając się pod nosem gdyż hokeiści powodowali, że niektóre momenty były bardzo zabawne. :) Po dokładnym rozciąganiu przeszedłem do ćwiczeń dynamicznych. Zrobiłem 4x80m skipów, podskoki i kilka szybkich 60m przyspieszeń.

Kiedy byłem już dobrze dogrzany wykonałem serię 5 przebieżek 200m/200m w truchcie. Szybkie odcinki wyszły równo poniżej 35″ z czego byłem dosyć zadowolony.
Jeszcze chwilę potruchtałem do trawie boiska i poczłapałem do domu na warzywną kolację.

Dodam tylko że się objadłem. ;) :D

Cały trening: Rozgrzewka 10,17km + SPR + Pr 5x 200m/200m tr + WB1 2,64km

WB1 po Lasku Bielańskim*

Krótkie spokojne wybieganie 13km w ten gorący niedzielny poranek po pięknych leśnych ścieżkach Lasku Bielańskiego. :)

 


*Fotka przedstawia inny las, ale Bielański jest równie ładny. :) (CC0 by Pixabay)

 

Wtorkowy rozruch

Około 18:00 ulice ucichły to znaczy, że coś się dzieje. :) Mecz Polski z… yyyy, no dobra fanem piłki nie jestem ;) dlatego wykorzystałem ten moment na krótkie wybieganie, łącznie 12km. Standardowo odwiedziłem Lasek Bielański, który bardzo lubię ujeżdżać i słuchać przyrody, jedna pętelka i skierowałem się na stadion by zrobić kilka przebieżek. Na stadionie cisza, żadnych biegaczy, tylko co jakiś czas z oddali było słychać „piękne” polskie okrzyki kibiców. Spokojnie rozciągnąłem się wykonałem kilka ćwiczeń dynamicznych, kilka przyspieszeń dogrzewających i przeszedłem do przebieżek 200m/200m. Wszystkie wyszły dosyć równo 35s, biegło mi się dobrze. Chwila schłodzenia i potruchtałem do domu. Całość wyszła tak: 8km rozgrzewka + 6 x 200m/200m truchtu + 1,7km rozbieganie.

Na kolację zafundowałem sobie odżywczy bób, idealny po treningu. Nie powiem ile zjadłem, ale przesadziłem. ;)

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑