W środę wieczorem zagrałem mecz. Czwartek i piątek odpoczywałem, bo czułem duże zmęczenie. W sobotę było już lepiej.
Bardzo ciepło. Start o 11:00. Ruszyli. 2 kółka po 6,5km. Założyłem, że na połowie będę miał ok. 27min. Było 26:56 więc git. Biegło się fajnie, całkiem luźno. Do tego dobre, stałe tempo. Gdzieś ok. 8km nagle mnie ścisnęła przepona czy gdzieś w pobliżu. Szybko to narastało tak, że nie mogłem prawie oddychać. Musiałem się zatrzymać, żeby złapać oddech. Wtedy już wiedziałem, że z założeń nic nie będzie. Po chwili ruszyłem, ale ścisk był tak duży, że biegłem powyżej 6min./km. Jak tylko zwiększyłem tempo poniżej zawrotnych 6min./km to wielki ucisk powracał. Więc biegłem sobie powoli, byle dobiec.
Zastanawiałem się po drodze co poszło nie tak i czemu znów mi takie rzeczy przeszkadzają w biegu, aż przyszedł 11,5km kiedy nieco przyspieszyłem, bo ucisk nieco zelżał. Dobiegłem w czasie 58:06, więc o 4min. za wolno.

Cieszę się z formy, niezadowolony jestem z tego, co mnie spotkało. Bo biegło się naprawdę fajnie, spokojnie, luźno. Miałem jeszcze siły na przyspieszenie, a tu nagle mnie zatrzymało.
Nic to, trzeba trenować dalej i przygotować się jak najlepiej do głównego startu w Grodzisku Wlkp.