Wczoraj w nocy (jak widzę zacząłem o 12:20) porzeźbiłem trochę na ulicach. 8x400m na przerwach około 200m w marszu. Szybkie (szybsze) odcinki wychodziły od tak wolno jak 4:48 po tak szybko ;) jak 3:56. Jak dla mnie to szybko. Taki trening nazywam „booster”. Trening mało przystający charakterystyką do długiego dystansu ale raz na jakiś czas można go zrobić.

A wracając do zagadki dotyczącej gotowania. Wszystkie te rośliny równie dobrze można zjeść na surowo. Na upartego, przy zachowaniu sensownych proporcji mógłbym z ich zrobić sałatkę. :) Jak by się tak głębiej zastanowić, to tych których nie da się zjeść na surowo jest chyba mniej. Np ziemniak czy burak. Ale na surowo i z przyjemnością da się zjeść sporo rzeczy, chociażby kalafiora. Można się trochę bawić czasem obróbki cieplnej w trakcie przygotowywania, danie może mieć zupełnie inną charakterystykę.

Idę jednak gotować kalafiora. :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+