Środowy trening był bardzo mocny. Trochę przesadziłem. Nie czułem się może fatalnie, ale cały czas miałem ciężkie nogi i chęć na bieganie lekko spadła. Za tydzień trochę się powstrzymam. Jeszcze potrenuję tak mocno, ale to bezpośrednio przez okresem startowym. Teraz jeszcze nie czas.

Z dobrych wiadomości. Kolano już wreszcie doszło doi siebie na 100%. To była dziwna kontuzja. Nie wymusiła na mnie przerwy w bieganiu, ale musiałem odpuścić ćwiczenia siłowe. Od nowego tygodnia zacznie się w końcu coś dziać w tym temacie.

Czwartek, 21.07

Sprawdzałem nową trasę i się zgubiłem. Pobiegłem na przełaj przez las. Natrafiłem na głęboki piach i trochę się na nim przemęczyłem. Na szczęście było to raptem ok. pół kilometra. Wróciłem na znajomą asfaltową ścieżkę rowerową i znów wiedziałem, gdzie jestem.

Wyszło trochę dłużej niż planowałem. Było upalnie i zaczął doskwierać mi brak wody. Jakoś dokulałem się do domu.

Przebieg treningu:

  • 17,5 km
  • vśr – 4’35/km

Trening siłowy:

  • podciąganie 3 x 5
  • core – 4 min

Piątek, 22.07

W planach miałem szybkie 5 x 200m. Zaplanowałem bieg na popołudnie. Mijały godziny, a ja wciąż nie mogłem się zebrać, aż zrobił się wieczór. Nie maiłem ochoty na tak szybkie bieganie. Szczególnie, że akurat wypadło to dwie doby po środowym akcencie i nogi były w nie najlepszym stanie.

Postanowiłem przełożyć szybki akcent na sobotę.

Ponownie wybrałem się na odkrywanie nowych ścieżek. Już wiem czemu tej konkretnej wcześniej nie wypróbowywałem. Kawałek trasy biegł wzdłuż ruchliwej szosy.Pobocze bardzo wąskie. Gdy już trafiłem na docelową drogę piaskową, to na dystansie kilku kilometrów spotkałem trzy latające luzem psy (w tym jeden naprawdę duży) i odechciało mi się nowych tras. ;)

Przebieg treningu:

  • 13km
  • vśr – 4’37/km

Trening siłowy:

  • podciąganie – 5 x 3
  • core – 4 min

Sobota, 23.07

Rano:

Nie mogłem się zwlec z łóżka. Już wstałem, umyłem się ale wróciłem z powrotem pod kołdrę. Co chwilę spoglądałem na zegarek i biłem się z myślami wstawać czy nie wstawać. Ostatecznie udało mi się wygrać z leniem.

Ubrałem się i szybko pobiegłem na start parkrunu. To na szczęście tylko 2 km. Na miejscu byłem 2-3 minuty przed czasem. Nie zamierzałem się ścigać, ani nawet biec mocno. Bardziej chodziło  o mobilizację do wyjścia i aspekty towarzyskie.

Planowałem biec po ok. 4’30/km. Zupełnie inna perspektywa. Dotychczas w parkrunie moją najniższą lokatą było drugie miejsce. Teraz biegłem w niewielkim tłumie. Po 2 km postanowiłem wyprzedzić Lewego, bo moje ego nie przeżyłoby, gdybym przybiegł za facetem pchającym dziecięcy wózek. :)

Trochę zacząłem przyspieszać, ale nie wychodziłem ze strefy komfortu. Dopiero na ostatnich 500 metrach włączyłem trzeci bieg.Tylko na tyle żeby wyprzedzić grupkę zawodników przede mną. ;)

Na mecie byłem dziesiąty z czasem 21:11. Wyszło trochę za szybko. Ale nie zmęczyłem się specjalnie.

Wygrał Artur z nową życiówką 18:19. 20 minut po wstaniu z łóżka i na czczo na pewno bym gonie dogonił. :)

Przebieg treningu:

  • 8,5 km
  • vśr – 4’25/km
Wieczór:

Pojechałem na stadion zrobić zaległy trening z piątku. Zaplanowałem 5 x 200 m p. 4 min. Powtórzenia w 29,5-30 sekund.

Balem się tego treningu i nie maiłem na niego ochoty. Ale nie każdy trening może być przyjemny.

Zacząłem tradycyjnie od 8 okrążeń bieżni w lekkim tempie. Dorzuciłem kilka serii skipów, przeplatanek, biegów tyłem, podskoków i przebieżek, pomachałem wszystkimi kończynami i ruszyłem na start. Przy tych prędkościach łuki wychodzą mi gorzej niż bieg po prostej. Wybrałem szósty tor, gdzie łuk jest łagodniejszy.

Pierwsze powtórzenie okazało się całkowitą porażką. Pobiegłem je w 31.2 s. Wiedziałem, że nie biegnę na maksa, ale wydawało mi się, że taka intensywności wystarczy. W kolejne włożyłem znacznie więcej energii. Drugie, trzecie i czwarte wyszły idealnie równo. Wszystkie po 29,7 s. Na ostatnim mięśnie dawały znać o sobie już bardzo ciężko i nie udało mi się utrzymać tempa – 30,3 s.

Na koniec zrobiłem 2 km rozbiegania boso po trawie.Dorzuciłem w trakcie 3 przebieżki po ok. 80m.

Nie jestem  zadowolony z tego treningu. Z jednej strony nie pobiegłem go tak szybko, jak zamierzałem. Z drugiej nie zmęczyłem się tak mocno, jak na poprzednich treningach tego typu. Zadecydowało o tym chyba ogólne zmęczenie kilometrażem. W przyszłym tygodniu lekko odpuszczę.

Przebieg treningu:

  • 7 km
  • 5 x 200m p. 4min
    – 31.2
    – 29.7
    – 29.7
    – 29.7
    – 30.3
  • 11 przebieżek i sporo „skipowania”

Trening siłowy:

  • podciąganie – 5 x 3
  • core – 4 min