Podwójnie

To był dobry dzień.

Zaliczyłem dwa biegi i 30 minut ćw. ogólnych.

Rano biegałem na czczo. Coraz lepiej mi to idzie. Nie pojawiało się uczucie całkowitego braku sił, co jeszcze do niedawna zdarzało sie przy treningach na głodnego. Może rzeczywiście coś w „przemianach tłuszczowych” drgnęło i zmniejszę moją cukozależność.

Wieczorem wyszedłem głodny kolejnych kilometrów. Mój „apetyt” jednak szybko osłabł, bo poczułem, że jestem trochę zmęczony. Celem dzisiejszego biegania ma być nabijanie paru kilometrów, ale priorytetem jest odpoczynek między wczorajszymi interwałami a jutrzejszym TM. Powstrzymałem moje zapędy i zakończyłem na 10 km.

Po wieczornym bieganiu, choć już bardzo mi się nie chciało, poćwiczyłem z Magdą 30 minut. Dość lekki trening ogólnorozwojowy. Bardzo dobrze, że wpadł jeszcze ten trening. Trochę wypadłem z rytmu dodatkowych ćwiczeń. Liczę, że teraz wróci to na właściwe tory.

Przebieg treningu

Rano:

– bieg

  • 10 km
  • HRśr – 139 bpm (71%)
  • HRmax – 150 (77%)
  • vśr – 4’52/km

Wieczorem:

– bieg

  • 10 km
  • HRśr – 137 bpm (70%)
  • HRmax – 153 bpm (78%)
  • vśr – 4’33/km

– ćwiczenia siłowe

  • ogólnorozwojówka
  • 30 minut
  • z Magdą
  • lekko

Aktywnie

To była świetna niedziela. Udało mi się poświęcić prawie trzy godziny na trening, a co najfajniejsze przez połowę tego czasu towarzyszyła mi Magda.

Rano wybraliśmy się na krótką przebieżkę. Było bardzo ślisko, a że Magda nie jest do takich warunków przyzwyczajona to biegliśmy mega wolno. Wyszedł przyjemny biego-spacer po zaśnieżonym lesie. Ciężko to właściwie liczyć jako trening. Nawet regeneracyjny. Było to aktywnie spędzone 35 minut.

Postanowiłem spróbować innego niż zwykle układu i poćwiczyć siłowo przed biegiem. Popołudniu, znów razem z Magdą, wzięliśmy się za trening ogólnorozwojowy. Łącznie 45 minut, a ostatnie 15 minut poświęciłem na nogi.

Zaraz po tym lekko się porozciągałem i ruszyłem na wybieganie. Od początku czułem się bardzo dobrze. Nogi były zmęczone ćwiczeniami, ale za to od początku byłem świetnie rozgrzany i szybki bieg przychodził mi lekko. Poza kilkoma krótkimi odcinkami nie było specjalnie ślisko. Tempo było bardziej niż przyzwoite, a tętno nie przekraczało zaplanowanych 75% HRmax. Czułem wielki entuzjazm i zadowolenie z formy, która już teraz jest blisko najwyższej w życiu (a może już teraz jest tak dobra, jak nigdy wcześniej).

Po biegu odczułem ból palców stóp. W szczególności środkowego u prawej nogi. Podejrzewam, że bieganie po śniegu wymusza jakąś dodatkową pracę stopy, do której nie jestem przyzwyczajony.

Przebieg treningu:

- biego-spacer

  • 5 km
  • 7’/km
  • HRśr – 108 bpm (55%))
  • rozciąganie 3 minuty

- trening siłowy

  • ogólnorozwojówka/nogi
  • 45 minut
  • rozciaganie 5 minut

- bieg

  • 18 km
  • HRśr – 145 bpm (74%)
  • HRmax – 155 (79%)
  • vśr – 4’24/km
  • rozciaganie 5 minut

waga: 76.5 kg

waga poniedziałek do poniedziałku:
78,7 –> 77,8 –> 77.0 –> 77.0 –> 76.2 –> 76,8 –> 76,5 kg

Widzę gołym okiem, że schudłem. Waga jednak niczego nie pokazuje. Chyba trochę mięśni mi przybyło od dodatkowych ćwiczeń. Jednak jeszcze te 2,5 kg chcę zejść. Liczę, że któregoś tygodnia samo odpali. Niby trochę się staram ograniczać kcal, ale dwie imprezy towarzyskie w minionym tygodniu (z piwkiem i nieograniczoną ilością przekąsek)  przekreśliły pozostałe 5 dni delikatnego deficytu. Znowu nic się nie zmieniło.


Podsumowanie tygodnia 04-10 stycznia

4-10 stycznia

Bardzo dobry tydzień. Pomimo śniegu udało się wykonać wszystkie zaplanowane jednostki biegowe. Sporo poćwiczyłem dodatkowo. Jestem mocny. Mięśniowo na pewno najmocniejszy w życiu, a wydolnościowo bardzo blisko maksymalnego poziomu.

To sprawia, że jestem bardzo optymistycznie nastawiony do nadchodzącego sezonu. Treningi sprawiają mi obecnie ogromną frajdę. Każdy domknięty akcent to kolejna cegiełka do przekonania, że cel jest osiągalny.

Sądzę, że tak wysoka forma już na tym etapie, jest skutkiem ćwiczeń siłowych. Każdemu, kto jeszcze nie próbował, polecam wziać się za to porządnie. Po kilku tygodniach efekty są piorunujące.

Łącznie: 94km (99km)

 

 

Razy dwa

W końcu udało mi się namówić Magdę  na wspólne bieganie. Trochę w zeszłym roku pobiegała i całkiem nieźle jej to wychodziło. Dychę na zawodach pobiegła raz i to od razu poniżej 50 minut. Teraz miała koło pół roku przerwy. Mam nadzieję, że uda mi się ją namówic na przynajmiej sporadyczne, wspólne biegowe spacery.

Nocne świętowanie dało mi się trochę we znaki. I to wcale nie alkohol był głównym problemem, a raczej niewyspanie i straszne obżarstwo, któremu się oddałem z pełnym zaangażowaniem. Na szczęście okołopołudniowy bieg z Magdą był na wyjątkowo niskiej intensywności i pozwolił ułożyć się wszyskiemu w żołądku. Wiało konkretnie i nieźle zmarzłem.

Wieczorem czułem duży niedosyt biegania i wyszedłem jeszcze raz na krótką przebieżkę. Żołądek wciąż był pełen posylwestrowych resztek. Tak jak w Święta udało mi się zachować umiar w jedzeniu, tak teraz poległem na całej lini. Będę miał co spalać. :)

Oba treningi zajęły prawie tyle samo czasu. :)

Przebieg treningu:
rano:

  • 5 km
  • HRśr – 115 bpm (59%)
  • HRmax – 126 bpm (64%)
  • vśr – 6’42/km

wieczorem:

  • 8 km
  • HRśr – 141 bpm (72%)
  • HRmax – 148 bpm (76%)
  • vśr – 4’43/km

Dr Jekyll and mr Hyde

Kurier przywiózł mi dziś nike lunartempo. Fajne buciki. Trochę martwi mnie mała wysokość w przedniej części buta. Z ocenami jeszcze sie wstrzymam.

Udało mi się dziś pobiegać dwa razy. Pierwszy, poranny trening wykonałem na czczo na zmęczonych wczorajszym treningiem siłowym nogach. Nie biegło sie zbyt przyjemnie.

Wieczorem biegło mi się znacznie lepiej. Wydwało mi się nawet, ze pulsometr szwankuje, bo pokazywał bardzo niski puls. Choć wydaje się, ze powinienem być tylko jeszcze bardziej zmęcozny niż rano to tak nie było. Dopiero pod koniec poczułem, że zaliczam 50 km w ciągu 2 dni.

Jutro już nie będę tak szalał z dystansem.

Przebieg treningu

Rano

  • 14 km
  • HRśr – 143 bpm (73%)
  • HRmax -
  • vśr – 5’03/km
  • 5 minut rozciągania

Wieczorem

  • 13 km
  • Hrśr – 139 bm (71%)
  • HRmax -
  • vśr – 4’44/km
  • 5 minut rozciągania

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑