W sierpniu minie 2 lata od mojego pierwszego wpisu na tej platformie. Blog miał trochę usystematyzować moje bieganie, być niejako motywacją do regularnego wychodzenia na treningi. Jako nowicjusz zarówno w dziedzinie teorii jak i praktyki liczyłem na porady, krytykę lub potwierdzenie tego, że trening który wykonuję powinien przynieść zakładane wyniki.  Blog też był niejako dzienniczkiem treningowym, do którego często wracałem, aby sprawdzić jak coś robiłem w przeszłości. I w takiej formie moje wpisy przyniosły dokładnie to czego oczekiwałem.

————————————————————–

Wcześniej bo jakieś 2 i pół roku temu powstała moja „pięciolatka”. Z biegania raz, dwa razy w tygodniu przestawiłem się na trenowanie, tj. został obrany najbliższy cel i plan prowadzący do tego celu, a co za tym idzie treningi, które były systematyczne i miały określone zadanie. Oprócz tego najbliższego celu założyłem sobie też cele długoterminowe, czyli rzeczona wcześniej „pięciolatka”. Te cele długoterminowe wymienione w kolumnie z prawej strony, choć wtedy wydawały się takie kosmiczne, udało się zrealizować w całości w niecałe dwa i pół roku. W 2015 udało się złamać 40 minut na 10km, w 2016 półmaraton poniżej 1:30 no i w tym roku maraton poniżej 3h.

Na chwilę obecną dopadł mnie mały dołek motywacyjny, może nie do samego biegania, ale właśnie do trenowania, do realizacji planów itd. To co sobie kiedyś tam założyłem, że w bieganiu osiągnę udało się zrealizować i jak na razie nie mam ochoty zakładać sobie innych celów. Jak się okazało w bieganiu największą zabawą dla mnie było właśnie ta droga do realizacji celu. Zakładam sobie cel – drogę i sposób realizacji tego celu, a później praktyka czy to co sobie założyłem przyniosło odpowiednie efekty. Dlatego też bardzo podoba mi się np to co robi, pisze @AndrzejWitek kiedyś tutaj, teraz na swoim blogu. Wiele lat temu założył sobie cel w postaci tych 140 minut a teraz krok po kroczku realizacja planu. Ale ja na chwile obecną nie czuje potrzeby  wyznaczania sobie kolejnych wyzwań, nawet zastanawiałem się nad ostatecznym rozbratem z bieganiem i powrotem do regularnego biegania za piłką (były intratne propozycje z lokalnej  Bundesligi i SerieA), ale jednak to już chyba nie dla mnie. Do puki coś mnie nie natchnie do nowych wyzwań będę biegał sobie bardziej rekreacyjnie, bez ładu, bez składu i będę starał się utrzymać formę na jako takim poziomie.

A teraz wrócę do pierwszego akapitu. W związku z moimi nowym podejściem do biegania nie wydaje mi się aby prowadzenie bloga w takiej formie jak dotychczas miało sens. Nie będzie to już mi pomocne, a tym bardziej atrakcyjne dla czytelnika. Bloga może nie zawieszam ale wpisy tu będą pojawiały się dużo, dużo rzadziej. Oczywiście zostanę przy lekturze innych piszących tutaj bo to już moja stała rubryka przy porannej kawie :)

Pozdrawiam wszystkich czytających moje wpisy, dziękuje za wszystkie komentarze i porady.

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+