Od kilku tygodni realizuję plan pod Maraton Toruński. Treningi nie są nastawione na szlifowanie szybkości, a skupiają się na budowaniu wytrzymałości, sile, zakresach, które będą przydatne podczas zmagań z królewskim dystansem. Długie wybiegania nieco zamulają nogi więc dobrym przerywnikiem między nimi są przebieżki po kilku kilometrowej rozgrzewce, które świetnie pobudzają i odmulają „ubite” mięśnie. :) Dlatego udział w dzisiejszych zawodach był wielką niewiadomą. Obawiałem się, że nie będę mógł wejść na wyższy level szybkości bo skąd miała by się wziąć skoro nie jest trenowana. ;)

Rozgrzewkę zrobiłem dobiegając do biura zawodów i na start. Kilka pobudzających przebieżek z Damianem spowodowało, że nabrałem więcej pewności siebie co do startu.
Rozciągnąłem tylko łydki i Achillesa, na więcej nie było już czasu. Poszedłem na linię startu, przywitałem się z większością uczestników, chwilę ogłoszeń „parafialnych” ;) , króciutkie odliczenie: 5… 4… 3… 2… 1… START! …i poszliiii….

 95965-230570_Sławomir_Kowalski-Nowoscifoto by Sławomir Kowalski – Nowości

Szybko Damian wyszedł na prowadzenie, stwierdziłem, że tempo nie zabija więc pociągnę razem z nim ile się da. Trzymałem się za nim. Pierwszy km piknął na zegarku 3:18, dosyć szybko. Za moimi plecami nie wiem, kto z kim biegł, starałem się cały czasy trzymać Lidera, nie oglądałem się za siebie. :) Drugi km zegarek wskazał 3:21. To również był mocny km. Trzeba przypomnieć, że trasa jest typowo crossowa – korzenie, miękka ściółka leśna, fragment utwardzonej drogi piaszczystej, fragment z szyszkami, około 40m chodnika z kostki betonowej, momenty z luźnym piaskiem – generalnie, lubię taką nawierzchnię. :D Trzeci km otwierał drugą pętlę, wyszedł również dosyć mocny 3:24. Damian zaczął się lekko oddalać choć dystans do niego oscylował w granicy 5-10m.

 14324426_1127877150635009_8467528943153442588_o foto by Zdzisław Wiśniewski

Do tej pory biegło mi się dobrze. Kolejny km był wolniejszy 3:32 i ten wypada za zwyczaj wolniej, nie wiem od czego to zależy. ;) Damian trzymał tempo, zwiększył przewagę do około 30m. Na 5km zegarek zapikał średnie tempo 3:30, obejrzałem się ale w bezpośrednim polu widzenia nie zauważyłem rywali. Damian powiększył przewagę do około 60m, jednak nie uciekł mi z zasięgu wzroku. :) To dobrze, bo motywowało mnie to spięcia pośladków i walki do końca. Ostatni niepełny 6 km (zabrakło około 40m) starałem się przyspieszyć. Wygrał Damian ze świetnym wynikiem 20:11, Ja wbiegłem na metę jako drugi z czasem 20:29. Dobry czas pomyślałem. Chwilę później zaczęli pojawiać się kolejni biegacze, Maciek na trzecim miejscu, Krzysiek na czwartym… Po gratulacjach sobie nawzajem i krótkiej rozmowie, Krzyś vel Buniek uświadomił mi, że uzyskałem w tej edycji PB. Ucieszyłem się bardzo! :D Miał rację, sprawdziłem w domu. Poprawiłem czas o 7s z edycji majowej. Juppi!!!

Chwilę odpocząłem, nie byłem jakoś specjalnie zmęczony, oddechowo czułem luz, nogi także nie były jakoś mocno styrane więc poszliśmy z chłopakami rozbiegać zawody. Razem zrobiliśmy jedną pętelkę trasą GP, kolejną zrobiłem sam. Pod koniec rozbiegania spotkałem Adama, z którym zrobiliśmy jeszcze 2km po trasie TC. Nogi pięknie się rozbiegały przez te 9km luźnego truchtania.

Dzięki Damian za wspólną rywalizację i trzymanie tempa, bez tego być może nie było by mojego PB. ;) Gratuluję tobie zwycięstwa a pozostałym uczestnikom świetnych wyników.
Dziękuję Orgom za bieg, dobrą organizację i klimat oraz Zdzisławowi Wiśniewskiemu i Nowościom za świetną fotorelację. :D


foto z nagłówka Sławomir Kowalski – Nowości