Ależ dziś miałem energię. Nie udało mi się co prawda wybrać na parkrun, ale pobiegać już tak. Wyszedłem po południu. Czułem się wyśmienicie. Lepiej niż przez ostatnie tygodnie. W końcu lekko ograniczyłem przebiegi i od razu czułem więcej świeżości.

Postanowiłem, że polecę trochę mocniejsze niż zwykle rozbieganie. Tempo szybko ustaliło się na poziomie 4’25/km i cały czas spadało. Czasami schodziło nawet w okolice 4’/km. Trochę musiałem wkładać energii, żeby utrzymywać takie, całkiem przyzwoite w końcu, tempo.

To było chyba najszybsze „easy” jakie kiedykolwiek biegłem. Może to ćwiczenia siłowe już dają o sobie znać i wystarczyło 3 dni przerwy od nich bym odczuł pierwsze benefity. Może to, że przed bieganie pojeździłem trochę na rowerze (20 km, ze dwa miesiące na rowerze nie jeździłem), a może to reakcja na ostatnie wb2. Nie wiem, ale biegło się super. :) Oby tak dalej.

Wczesnym wieczorem wziąłem się jeszcze za ćwiczenia na nogi. Było bardzo solidnie.

Przebieg treningu

  • bieg
    – 11 km
    – HRśr – 147 bpm (75%)
    – HRmax –
    – vśr – 4’15/km
  • rozciąganie
    – 6 minut
  • ćwiczenia siłowe nogi
    – 30 minut