Prawie tydzień temu w niedzielę zaliczyłem 5 km na City Trail. Nie miałem jakoś ochoty usiąść wcześniej do odnotowania poprzedniego tygodnia i samego biegu, ponieważ wyszedł mi po prostu słabo.

Przed startem w poprzednim tygodniu zrobiłem 3 treningi. Poniedziałek 50 min spokojnie, środa 10x 200 m na pobudzenie, piątek 40 spokojnie + przebieżki. Sam bieg był dla mnie dość ważny. Tak wyszło, że jesienią prawie nic nie stratowałem. Niestety już na podstawie treningów poprzedzających ten start wiedziałem, że super wyniku nie zrobię. Jednak po cichu liczyłem, że może uda mi się chociaż wyrównać życiówkę na 5 km lub pobiec kilka sekund szybciej.

Pogoda tego dnia była bardzo dobra na szybkie bieganie. Temperatura około 7 stopni, nie padało, jedynie w kilku miejscach było trochę błota. Jakoś źle sobie wyliczyłem czas na oddanie depozytu, nie wziąłem pod uwagi kolejki i wyszło, że miałem na rozgrzewkę tylko 20 min. Zrobiłem 10 min truchtu i trochę ćwiczeń dynamicznych, przebieżki. Ruszyłem w pierwszej strefie, która jest do 22 min. Na początku trochę ludzi, jednak wszyscy biegli w dobrym tempie i nie było problemu z zatorem. Zacząłem asekuracyjnie według planu, tzn. początek po około 4:00 lub trochę szybciej, ostanie 2 km ile dam radę. Niestety pierwszy kilometr złapałem 4:06, czyli za wolno. Biegło mi się tego dnia ciężko. Drugi 4:01, trzeci 4:02. Biegłem w grupie kilku osobowej. Uznałem, że nie będę próbował na siłę przyśpieszać, ale też za wszelką cenę będę próbował nie zostać. Jednak na czwartym kilometrze minąłem klika osób, zastanawiałem się czy oni zwolnili czy ja jakimś cudem zwiększyłem obroty. Okazało się, że to moja zasługa i czwarty kilometr zaliczyłem w 3:50. Końcówkę chciałem pobiec ile sił. No właśnie…, tych sił niestety nie było dużo i piąty kilometr przebiegłem w 4:00. Ostatecznie 19:59 na mecie.
Przypominam, że moja życiówka na 5 km wynosi 19:27 i jest z tej samej trasy, z marca tego roku. Oczywiście nie jestem zadowolony z ubiegłotygodniowego biegu. Pół minuty na 5 km to sporo. Okres letni i jesienny przepracowałem ciężej niż początek tego roku, a mimo to wynik dużo słabszy. Postanowiłem zrobić roztrenowanie, a raczej trochę poluzować z ciężkim treningiem. Mam sporo różnych planów co do przyszłego roku. Zastanawiam się czy nie poczynić jakiejś dużej zamiany w moim treningu, ponieważ nie jestem zadowolony z mojej progresji w ostatnim roku. Myślę, że jak coś postanowię to napiszę co i jak na blogu. ;)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+