Przyszła wiosna. Minęły już tygodnie, miesiące od operacji. Chodzę dość sprawnie, jeżdżę na rowerze, nawet praktykuję jogę, ale wciąż bez pełnego zgięcia w kolanie, tzn. zginam w powietrzu dość dobrze, ale z trudem siadam na swoje pięty, z reguły jest to siad trochę asymetryczny, więc unikam bezpośrednio pięt, wolę coś podłożyć pod pośladki. To wszystko wciąż wynika z lekkiej opuchlizny, która jest w kolanie i blokuje mi to pełne zgięcie.

Chodzę rehabilitację – to już mój kolejny cykl, nie wiem czy ostatni. Mięsień czworogłowy już się dość wzmocnił, ale widać, że rzepka wciąż „szoruje” po kościach, skoro zbiera się płyn w kolanie. Przy okazji objawia się to cichym chrupaniem przy pełnym wyproście i podciągnięciu rzepki.

Od listopada brałam udział w biegach parkrun, ale do tej pory były to marsze lub marszobiegi i to nie tylko ze względu na kolano, ale ze względu na moją aktualną dość paskudną kondycję.

Ale w ubiegłą sobotę zaliczyłam pierwszy sukces – bieg 5 km CIĄGŁY - czas 32:18 na Ursynowie, a w tę sobotę podobnie 32:02 na Żoliborzu.
4 rocznia parkrun Żoli

Nikt z Was pewnie tego nie uzna za sukces, ale ja – owszem. Chciałabym w dość krótkim czasie dojść do spokojnego łamania 30′ i wiem, że to jest możliwe, wystarczy po prostu zacząć biegać regularnie i to częściej niż raz w tygodniu. Na razie trudno mi znaleźć czas i motywację, ale pewnie niedługo mi się uda. Może mi w tym pomożecie…?

Poza kiepską formą fizyczną ważę też strasznie dużo i nie wiem czy nie lepiej byłoby najpierw stracić ze 2-3 kg z mojej ok. 5-6 kg nadwagi i dopiero zacząć częściej biegać, czy zacząć biegać i tym samym łatwo rozprawić się z nadwyżką kilogramową. Udaje mi się dość często jeździć na rowerze i praktykuję jogę. Tylko czy to wystarczy? Potrzebowałabym większej kontroli nad tym co jem, bo z tym bywa różnie.

W tym tygodniu moje 2 ostatnie spotkania z rehabilitantem – od przyszłego tygodnia włączam co najmniej 1 bieg w tygodniu poza parkrun. A potem się zobaczy. Obiecuję!

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+