Trochę zaniedbałem podsumowania. To był dość dziwny i nudny okres z punktu widzenia treningu, stąd nie pisałem podsumowań tygodniowych. Bo kto chciałby czytać o samych rozbieganiach? ;) Dziś zbiorczy i krótki opis tych tygodni.

10.04 – 16.04
Po kilku tygodniach dobrego treningu dopadała mnie niechęć do biegania. Szczególnie, gdy biegałem treningi gorzej niż 2 lata temu. Postanowiłem odpuścić mocny trening i zacząć biegać jak mi się chcę. Zrobiłem w tym tygodniu 3 treningi, w tym jeden luźna zabawa biegowa.

17.04 – 23.04
To samo co w poprzednim tygodniu, 3 treningi w tym jedna zabawa biegowa. Mimo, że nie miałem chęci, ochoty i czasu do biegania wychodziłem co drugi dzień na trening, aby utrzymać jakikolwiek poziom.

24.04 – 30.04
We wtorek wyszedłem na luźne 10 km. Środa, czwartek nie miałem ani chwili czasu.

Przyszedł w końcu weekend i trochę czasu na trening. Piątek kolejne spokojne 10 km. Przed treningiem biegowym byłem jeszcze na 2,5h WF-u siatkówki.

Na sobotę w zaplanowałem mocniejszy akcent – kilometrówki. Zrobiłem 4×1 km z przerwą 4 min w truchcie, czasy kolejnych odcinków: 3:38, 3:36, 3:35, 3:32. Wyszło dobrze biorąc pod uwagę ostanie tygodnie biegania. Bardzo mnie to zaskoczyło. W poprzednich dwóch-trzech tygodniach robiłem po 30 km tygodniowo, piątek był bardzo męczący, a tu taki dobry trening. To trochę mnie utwierdza w przekonaniu, że nie umiem dużo biegać. Dobrą życiówkę na 5 km też robiłem z 30, może 40 km/tydzień i bardzo nieregularnego biegania. Tej zimy gdy wszystko robiłem regularnie, 60 km w tygodniu, przez kilka miesięcy odpuściłem może 4 treningi i pobiegłem dużo słabiej.

Niedziela to spokojne 15 km.

W następnym wpisie napiszę coś o tym jakie mam teraz priorytety w bieganiu i co zamierzam dalej robić. ;)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+