Czas na podsumowanie świąt (pod kątem treningowym oczywiście).

W piątek nie udało się pobiegać ze względu na wyjazd poza Warszawę. Na sobotę i niedzielę nie miałem za bardzo pomysłu, ale nogi niosły, więc stwierdziłem, że zrobię jakieś dwa mocniejsze akcenty.

W sobotę trening wyglądał następująco:

3,1km w średnim tempie 4:00/km. Przy czym pod koniec wpadł 740metrowy podbieg. Następnie 400m wolnego biegu i 2km w średnim tempie 3:45/km. Trening całkiem udany.

W niedzielę pogoda nie dopisała. Postanowiłem wybrać się na bieżnię. Najpierw 5km w tempie easy (5:00), a następnie odwrócona piramidka (3km): 4:00/km; 3:44/km; 3:31km. Dodatkowo podciąganie na drążku, pompki i brzuszki. Czułem się bardzo dobrze.

W poniedziałek tylko trening wspinaczkowy, ale dość intensywny. Bieganie odpuściłem.

Dzisiaj zobaczę jak z czasem. Jeżeli uda się wyjść na siłownię, to pobiegam regeneracyjnie na bieżni. Mięśnie trochę czuję. Myślałem, że jestem większy kozak. Optymistycznie patrzę na sobotę, pomimo prognoz, które sugerują, że może być śnieg :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+