13483187_10209850344325893_2804088982421716517_oDzisiejszy start w Półmaratonie Unisławskim można by określić jako Tropikalne Eldorado. Naprawdę, żar lejący się z nieba wysysał resztki mocy. Już na starcie weryfikowaliśmy założenia, nikt nie chciał zostać bohaterem jednego kilometra. Oczywiście mówię tu o większości, nie dotyczy to Kamila Nartowskiego, który otworzył połóweczkę po 3:30 m/km. Taki nasz Biały Kenijczyk. ;) My zaczęliśmy nieco wolniej po 3:40, potem tempo się wyrównało i było jeszcze ciut wolniejsze. Do 13km szło dobrze prawie równo, średnia wyszła 3:46 m/km byliśmy już w dolinie gdzie temperatura odczuwalna wynosiła na pewno ponad 47 st C. Grzało zewsząd, z nieba, od asfaltu, powietrze wysuszało momentalnie krople z kurtyn wodnych. Na szczęście Organizator ustawił na trasie bodajże 6 czy 7 kurtyn – ratujących życie, punktów nawadniania także było sporo (do wyboru izo lub woda). Mimo tego dwa razy poczułem jakbym miał zaraz zwymiotować, dobrze, że te momenty przeszły, jednak spowodowały, że się musiałem zatrzymać. Trzeci raz przystanąłem na dłużej jakieś 30s w kurtynie wodnej na 16km, żeby się porządnie schłodzić bo było mi już po prostu za gorąco. To była świetna decyzja, odżyłem. Tempo które wcześniej spadło, przez wcześniejsze postoje wskoczyło na poziom około 4:06 m/km. Przed ostatnim podbiegiem, który ma długość 2km i 13495362_10209850376806705_3959362224022002973_ojest bardzo słusznego nachylenia dogoniłem rywala, którego wyprzedziłem i już do samej mety nie dałem się wyprzedzić dokładając mu jakąś 1’30. Można powiedzieć, że ten słynny dwu kilometrowy podbieg to super wyciskarka mocy na koniec biegu (od 19 do 21km). Taka wisienka na torcie Półmaratonu Unisławskiego. :D Po wbiegnięciu na metę i chwili na dojście do siebie w cieniu poszedłem się totalnie schłodzić w kurtynę wodną. Stałem tak dobre 10 min. Bardzo mi to było potrzebne, niesamowita ulga dla ciała i mięśni. Po tym poszedłem się przebrać i zrobić krótkie rozbieganie. 13528202_10209850433768129_4966102795708383453_oW klasyfikacji generalnej przybiegłem na 5 pozycji z czasem dobrym, jak na te warunki – 1:24:00. W kategorii wiekowej sklasyfikowałem się na 3 miejscu. :)

Uważam, że dzisiejszy start był na przetrwanie i dobiegnięcie do mety w zdrowiu. Patrząc w przeszłość, nie przypominam sobie, żebym biegał w takim upale.

Gdyby nie ŚWIETNA ORGANIZACJA zawodów i profesjonalne podejście Organizatora do warunków panujących, pewnie ponad połowa z nas by tego biegu nie ukończyła, możliwe że i ja bym sobie darował własny zgon.

Dlatego UKŁONY dla Organizatorów, Straży pożarnej, wolontariuszy na punktach nawadniania i pewnej rodzinie na podbiegu za zrobienie natrysku z węża ogrodowego – spisaliście się na medal. :D

Na szczęście dziś już jest po zawodach, można odpoczywać. :)