Dawno tak długiego czasu nie podsumowywałem. Przepraszam tych co czekali, ale skupiłem się na jak najszybszym powrocie po kontuzji {Kaletka Ścięgna Achillesa} która wyeliminowała bieganie z mojego życia na kilkanaście dni, a „trenowanie” na cały grudzień! Gdyż grudzień to okres w tym roku kiedy na pewno zrobiłem najmniej biegowo, ale poza biegowo to miesiąc przełomowy. Od tego miesiąca zacząłem chodzić na siłownię, uprawiać inne aktywności. Styczeń będzie bardzo podobny, mała objętość biegowo, ledwo 4 treningi w tygodniu, około 30-40 km biegu, jeśli będzie w porządku z łydką. Ale będę chodził na rowerek, orbitrek, ogólnorozwojówkę. Od razu zaznaczę, że aktywności poboczne co do biegania robione są tylko po to aby „podtrzymać serce” w odpowiednim rytmie. Dodatkowo złapać trochę objętości, wytrzymałości i siły. Nigdy nie będzie tak, że rower czy tym podobne aktywności będą robione na maksa, nie w tym rzecz. Chodzi najbardziej o deficyt energii spalanej do przyjmowanej czyli redukcja tkanki tłuszczowej. Muszę zrzucić 2 kg co stanowi jakieś 4-5% tkanki tłuszczowej za dużo w moim ciele. Daje sobie na to czas do końca lutego. Przejdźmy do meritum, czyli podsumowania:

Poniedziałek 12.12

 

Godzina w-f w szkole, a w domu 45 minut rollowania i gimnastyki do tego 30 minut ćwiczeń siłowych

Wtorek 13.12- zaczątki kontuzji

Od razu po szkole trenowałem na stadionie, już od tygodnia bolała łydka z achillesem. A ja głupi poszedłem klepać kilometrówki… Trzeba było odpuścić, ale nauczyłem się na przyszłość! Lepiej mniej niż więcej! 3 km rozgrzewki po 4:55 min/km + 4x1km/600 m odpoczynku (3:35, 3:40, 3:35, 3:28) Na koniec przetruchtałem 3 km po 4:54 po murawie stadionu. Później rollowanie i gimnastyka.

 

Środa 14.12-zaognienie kontuzji

Po szkole pobiegałem 10 km OBW1 po 4:55 min/km, znów zlekceważyłem ból w achillesie!

 

Czwartek 15.12-rozpoczęcie kontuzji

Wstałem rano przed szkołą pobiegłem trasą Oława-Jaczkowice-Niwnik-Jaczkowice-Oława. Liczyła 16 km po asfaltowym podłożu. I na trasie planowałem 2 x 10 x 100m/100m przebieżki. Zrobiłem tylko pierwszą dziesiątkę i achilles odmówił pracy… po prostu dupa. Czekałem 30 minut na jakieś auto/autobus ale nic nie jedzie. Wróciłem biegniem do domu, wyszło 16 km po 4:39 min/km, 30 minut porozciągałem się i próbowałem zniwelować ból w achillesie.

 

Piątek 16.12

wolne

Sobota 17.12

wolne (a miałem jechać na City, ale ból był taki, że ledwo z łóżka wychodziłem)

15820206_911189752349007_2035118604_n

trafiony zatopiony :P

Niedziela 18.12

wolne

 

Poniedziałek 19.12

„próbowałem” ćwiczyć na w-f przez godzinę. W domu porozciągałem i porollowałem się godzinę

 

Wtorek 20.12

O dziwo na rowerze nie bolało. Przeciwzapalne maści zaczęły działać.

20 km na rowerze w godzinkę, 20 minut rozciągania

 

Środa 21.12

wolne

 

Czwartek 22.12

 

10 km rowerem do szkoły i

Piątek 23.12

20 km wycieczka rowerowa w 57:30, zaprzyjaźniłem się z rowerem :)

Dziwi mnie, że z CCC Polkowice nie dzwonią. Haha

Dziwi mnie, że z CCC Polkowice nie dzwonią. Haha

Sobota 24.12 WIGILIA!

Przed obżarstwem 20 km wycieczki rowerowej w 57 minut, 30 minut gimnastyki :)

Niedziela 25.12 I Dzień Świąt

20 minut orbitreka + godzina gimnastyki

Poniedziałek 26.12 II Dzień Świąt

wycieczka rowerowa 20 km w 56 minut :) Normalnie kolarz :) Godzina gimnastyki

Wtorek 27.12

wolne

Środa 28.12 – USG

Piękna wiadomość mogę biegać! Kaletka ma 4mm x 1mm, co ewidentnie pokazuje, że odpoczynek zmniejszył wielkość kaletki, dostałem maść konopną i lek w sprayu na zmniejszenie kaletki.

Te krzyżyki to rozmiar kaletki :) Malutka, ładnie się zagoiła. Lekarz przy okazji powiedział, że mam ładną strukturę w łydce :P Prawie dostałem rumieńców :D (prawa noga)

Te krzyżyki to rozmiar kaletki :) Malutka, ładnie się zagoiła. Lekarz przy okazji powiedział, że mam ładną strukturę w łydce :P Prawie dostałem rumieńców :D (prawa noga)

Po wizycie radośnie ubrałem buty i poleciałem po parku 8 km po 4:56 min/km. A tętno? Kosmos. :D

Czwartek 29.12

35 minut rollowania + 24 minuty biegu po bieżni na siłowni wyszło 5 km i 3 kilometr poleciałem w tempie 3:48 min/km. Tak aby sprawdzić czy achilles nie boli. Nie bolało.

Piątek 30.12

Z rana na siłowni 60 minut cardio na rowerze na fajnej prędkości 30 km/h + godzinka rollowanie i rozciąganie.

32 km/h?! Może by tak zostać kolarzem :P

32 km/h?! Może by tak zostać kolarzem :P

Jutro w Sylwestra biegnę w Jelczu 10 km, nie pytajcie o czas, byle dobiec, bez bólu.

A później impreza do białego rana :D

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+