I etap ZiMNaRa

I rata ZiMNaRa czyli 7 km, co daje 16,66(6) % maratonu. Każdy z nas biegających ma 1/6 maratonu za sobą. To dopiero początek przygody, ten kto jest mądry zostawił siły na pozostałą część.

Wstałem rano przed 7:00, oczy zaklejone. Po wstaniu zrobiłem protokół na ścięgno achillesa, zresztą czułem i tak duży luz. Ale do końca stycznia ten protokół będzie trwał. Przed 8:00 skończyłem śniadanie. Standardowo włączyłem muzykę na słuchawkach i skupiłem się na rozluźnieniu. 8.01 według pogody zapowiadał się na mroźny (w rzeczywistości baardzo mroźny) lecz z przebłyskami słońca dzień. Po spokojnym odpoczynku ubrałem się i poszedłem do Krzyśka Pruciaka, i razem pojechaliśmy na start pierwszej edycji Maratonu na Raty. Pogadaliśmy o bieganiu pośmialiśmy się, było bardzo przyjemnie jak zawsze. O godzinie 10:35 wyszedłem wraz z kompanem na rozgrzewkę. Przebiegłem 2 km po 5:10 min/km i walnąłem jednego rytma w tempie 3:30 min/km. Trasa była śliska, powiem szczerze niebezpieczna, mało brakowało a zapewne ktoś z biegaczy zrobiłby sobie krzywdę. Nie przejmowałem się, wiedziałem, że co by się nie działo jest pięknie. :)

O 11:05 zmarznięci wystartowaliśmy. Zacząłem naprawdę spokojnie, nie szarpałem się. Pierwszy kilometr przebiegłem w 3:52, czułem, że dziś oddechowo nie będzie pięknie, nie biegałem jeszcze w takim mrozie i powiem szczerze trochę mnie przyduszało.

Mimo to nie chciałem odpuszczać ! :)

Mimo to nie chciałem odpuszczać ! :)

Wbiegamy na pętlę i drugi kilometr mijam już w 4:00, widzę w oddali trenera który prowadzi cały bieg i jest na prowadzeniu, aż się uśmiechnąłem, że mam przyjemność współpracować z tak szybkim człowiekiem. Koniec pętli to trzeci kilometr zamknięty w 4:00 ponownie! Już na czwartym kilometrze czułem duże bardzo duże zmęczenie wywołane omijaniem zamarzniętych kałuż, czułem się jak na lodowisku, ale nieznacznie przyspieszam i mamy tego skutek 3:59. Zaczynałem 25 OPEN a teraz przesunąłem się na 19-20 miejsce gdyż poniekąd tasuję się z Piotrem Spalińskim, czuję Go na plecach. 5 i 6 kilometr to zabawa w slalom z chodziarzami nordic-walking i poszczególne kilometry wychodzą po 4:00 i 4:01. Na ostatnim kilometrze staram się gonić Mariusza Piaseckiego jak i Pawła Białowąsa, ale nie udaje mi się to, gdyż i oni rozkręcają tempo, powoli brakuje mi tlenu :P

Oho mam plecy, trzeba ścinać poślady

Oho mam plecy, trzeba ścinać poślady

7 kilometr kończący mój pierwszy etap mijam w 3:37!!! No nieźle sobie myślę, bo na mecie walnął bym orła na kałuży z lodu. Podsumowując start: czas 27:29, ukończyłem zawody na 19 miejscu OPEN ma 380 biegaczy, dodatkowo prowadzę w kategorii z bodajże 2 minutową przewagą. Nie sprawdzałem dokładnie. Jako team GTO OŁAWA zajmujemy 3 miejsce, ale do 1 tracimy ponad minutę, to niedużo. Będzie fajna ciekawa rywalizacja.

Co do nogi, chodzę na zabiegi-ultradzwięki, masaż i krioterapie. Jest okej, dzisiaj tzn. 09.01 wraz z Piotrem Spalińskim przebiegłem 15 km rozbiegania, przy okazji sobie pogadaliśmy.

Co do pozostałych dni:

01.01

55 minut gimnastyka (odpoczywałem po Biegu Sylwestrowym 9,8 km w 37:49)

02.01

10 km biegu po 5:07 + gimnastyka

03.01

35 km rowerek stacjonarny na średniej prędkości 31 km/h

04.01

przed szkołą 8 km biegu po 5:06 + gimnastyka

05.01

10 km na rowerze po parku

06.01

10 km na bieżni mechanicznej BNP co kilometr od tempa 5:10 do 3:48 + 45′ orbitrek i 30 minut ogólnorozwojówki.

07.01

5 km po 4:49 w tym 3 x 1’/30″ + 45′ orbitrek

08.01

opisany zimnar :)

 

Tydzień zamknąłem w liczbie 45 km

12 godzin aktywności sportowej

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+