Minęło więcej niż 30 dni dni od ostatniego wpisu na blogu, wraz z nieudanym startem 24 czerwca na 10 km w Smolcu w okolicach Wrocławia, zakończyłem sezon wiosenny w roku 2017. Trzy miesiące regularnego treningu nie pozwoliły mi niestety poprawić żadnej życiówki na żadnym dystansie. Cieszy fakt, że mogę biegać ciągle po 200-225 km miesięcznie. Do połowy lipca plan treningowy na pewno będzie lżejszy niż dotychczas, ale od połowy lipca mam około 6-8 tygodni na przygotowanie formy życiowej. Zrobię bardzo dużo aby na jesień pokazać się z jak najlepszej strony. Chciałbym zobaczyć wbiegając na metę na zegarach odpowiednio na 5km: 17:30-17:59, i 10km: 36:30-37:30.

Z takich nowszych informacji z mojego życia, to fakt, że zacząłem pracować w RunnersClubie we Wrocławiu. Mam ogólny dostęp do bardzo dobrej jakości produktów na wyciągnięcie ręki. Mam również kontakt z ciekawymi osobami, z różnymi podejściami do biegania.

Z moich celów na wakacje, to zgubienie wraz z regularnym treningiem i zdrowym odżywianiem  chciałbym zgubić około 5 kg. Będzie mi się wtedy lepiej biegało, lżej, i zdrowiej. Tylko nie wiem co mam zrobić aby to zgubić w miarę szybko, może po porostu trzeba czasu :)

Starty wiosna 2017!

Bomba jak na każdym biegu

Bomba jak na każdym biegu

Przechodząc do sedna, czyli podsumowania pierwszej połowy roku w moim bieganiu. 2 pierwsze tygodnie sierpnia trenowałem spokojnie, i wystartowałem w dwóch edycjach „Zimowego Maratonu na Raty 2017″ zawodów pod nazwą „ZiMNaR” w Oławie i Jelczu. Osiągałem czasy około 27:30 na 7 km przy śnieżnej, przełajowej trasie. Na drugim etapie przytrafiła mi się kontuzja śródstopia. I wykluczyła mnie na około 10 tygodni. Przez  ten czas przytyłem 5 kg i straciłem praktycznie całą wykonaną pracę. Od 13 marca zacząłem „człapać” truchcikiem przypominając sobie jak się biega. Od początku kwietnia zacząłem dopiero trenować na poważnie i przede wszystkim regularnie. W maju miałem pierwsze zawody na bieżni, z biegiem czasu wiem, że to był błąd, gdyż lepiej było by przygotować się na spokojnie na jesienne starty, no ale spontaniczna decyzja o startach na bieżni sprawiła, że zacząłem trenować, z biegiem czasu wchodzić na wyższe prędkości niż trucht, treningi na stadionie, bieganie w kolcach, to pozwoliło mi nabiegać jedynie takie wyniki:

1500 m - 4:54 i 4:52

3000 m – 10:33

5 km – 18:45

10 km – 39:06, 43:57

Wyniki strasznie przeciętne, powiedziałbym, że słabe. Ale na lepsze bieganie możliwe, że po tej kontuzji nawet nie było mnie by stać. Mimo wszystko cieszę się, że mogę trenować, wyznaczać sobie nowe cele, startować w zawodach, oderwać się od rutyny dnia codziennego i pójść pobiegać po parku, czy ulicy. Przez trzy miesiące mój kilometraż sięgał takich liczb:

Kwiecień: 201 km

Maj: 230 km

Czerwiec: 220 km

Czas przygotować się na jesienne zmagania! Plany na wakacje są proste:

-biegać ok. 200 – 250 km miesięcznie

-schudnąć 3-5 kg (zdrowo bez pośpiechu)

-dwa razy w tygodniu trening uzupełniający

-raz w tygodniu wizyty u fizjoterapeuty (teraz koniecznie!)

-rollowanie i rozciąganie codziennie

-sumienna praca i nie oglądanie się na innych

-praca nad techniką biegu

 

Trochę tych planów jest, ale przez 2 miesiące można zmienić naprawdę dużo, od 1 lipca zaczynam mocną, przemyślaną robotę, W lipcu i sierpniu czekają mnie 2 lub 3 obozy biegowe, w fajnych miejscach i na pewno będzie tam dużo biegania.

Zakupiłem ostatnio Adidas Response +m i niedługo przedstawię recenzję tych butów na moim blogu.

 

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+