Tydzień nierówny. Wbrew temu co sądziłem, jednak poczułem w nogach Półmaraton Warszawski. Może to i tylko 21K ale przy mojej obecnej wadze zasuwanie takiego dystansu po asfalcie i bruku nie jest zbyt komfortowe.
Równocześnie to, co się działo po zawodach, okazało się nieco zbyt rozrywkowym. Efekt: regeneracja zajęła mi ponad 48 godzin. Nalewki… starość…

  • Wtorek: testowy drugi zakres 4K w 4:30 (prawa łydka rwie po połówce)
  • Środa: luźne 6K w 4:50 (łyda bez zmian)
  • Czwartek: po nocy 10K bez pary i z – jednak – rwącą łydką w 5:30
  • Weekend – dłuższe biegi na zerowych węglach. Doszedłem do wniosku, że skoro nie mam kondycji, to przynajmniej poćwiczę metabolizm (no i wypalę nieco sadła).

  • Sobota: ładnie weszło po wertepach 14K w 5:10 i średnim tętnem 133
  • Niedziela: wpierw trochę ogólnorozwojówki z rana, co by resztki glikogenu spalić. Popołudniem 20K w 5:20 – przez ponad 10 kilometrów pchałem ścianę (i przepchałem), więc w sumie cel się zrealizował. Koszty poboczne – bieg mnie wykończył psychicznie i do wieczora chodziłem jak na kacu.
  • W sumie 54 kilometry, w tym 35 w terenie..

    Pewnie dla większości z Was brzmi to śmiesznie mało, ale równocześnie to mój najbardziej rozbiegany tydzień od początku roku… (chodzenia i schodów nie liczę).

    No i ta waga. Ciągle waga. Owszem, nie wątpię, że robienie półmaratonu w terenie przy 88KG dobrze buduje siłę nóg, ale jednak.. 15KG mniej by się przydało. OK – 10KG. Czas na jakieś bardziej radykalne środki, bo mi ciągle zamiast redukcji masa się robi.

    Plan – biegać w mniej dni, ale dalej (20K,25K,30K), zaś w dni bez biegania wrzucić siłowe interwały. Może to coś pomoże tu popchnąć w dół? A trzeba, bo już niedługo spontaniczny start na WingsForLife. A tam twardo będzie.


    Na marginesie: ciągle dorastam do decyzji, by wrócić do dojazdów rowerem do pracy. Te codzienne 20K dobrze mi zrobi, ale pozostaje kwestia ogarnięcia się na miejscu (w zeszłym roku było łatwiej, w tym z jednej strony wyższe stanowisko, z drugiej brak łazienki – słabo się łączą z przepoconym strojem)