Autobusem po pracy na Igrzyska – Nicolas Navarro
1 listopada 2021 Bartłomiej Falkowski Sport

Autobusem po pracy na Igrzyska – Nicolas Navarro


Czy możliwe jest łączenie biegania na wysokim poziomie z pracą? Czy da się biegać poniżej 2:10 w maratonie skręcając jednocześnie rowery? Czy w bogatszych krajach zachodniej Europy biegacze mają życie usłane różami, a pieniądze leją się strumieniami? Poznajcie sylwetkę Nicolasa Navarro, francuskiego maratończyka, uczestnika Igrzysk w Tokio.

Udowodnić swój poziom

Navarro był członkiem francuskiej kadry maratońskiej na XXXII Igrzyskach w Tokio. W sierpniu ukończył olimpijski maraton z wynikiem 2:12:50 dającym mu dwunaste miejsce na najważniejszej imprezie sportowej na świecie. Francuz był drugim, po Belgu Naercie, zawodnikiem urodzonym w Europie.
Trzydziestolatek, który wychowywał się na Lazurowym Wybrzeżu, już od początku olimpijskich zmagań biegł odważnie. Półmetek minął w czasie 65:57 pokazując, że nie zamierza przesadzać z ostrożną taktyką. Mocne bieganie poskutkowało wspaniałym rezultatem pokazującym, że nie trzeba pochodzić z Afryki by zając naprawdę wysokie miejsce na arenie międzynarodowej.

Kilka tygodni temu Navarro ogłosił, że… wreszcie będzie mógł trenować jak zawodowiec. Podpisał kontrakt z klubem SCO Sainte-Marguerite, który zapewni mu zarówno środki do życia jak i trenowania. Wcześniej biegacz z życiówką 2:09:17 (Walencja 2020) trenował w amatorskim klubie Athle Provence i pracował na pełen etat w sklepie Decathlon gdzie zajmował się serwisowaniem rowerów i nart. Można jedynie przypuszczać jak wiele może jeszcze osiągnąć zawodnik, który dopiero teraz ze spokojną głową będzie mógł zająć się treningiem. Widać tu, że aby przyciągnąć uwagę klubu, który może wziąć na siebie finansowanie zawodnika, najpierw musi on udowodnić wynikami swoją wartość. Pokazanie swojego potencjału przy jednoczesnej pracy nie jest łatwe, ale jak pokazuje przykład Nicolasa jest to możliwie. Może to zmienić nastawienie zawodników z innych państw Europy, którzy najpierw chcą mieć środki, a potem udowadniać swój poziom.

Debiut w mistrzowskiej imprezie

W marcu 2020 roku Navarro został powołany na Mistrzostwa Świata w półmaratonie, które planowane były na 29.03 w Gdyni. Wybór ten odbił się szerokim echem we Francji i został skrytykowany przez część zawodników i kibiców. Zawodnik legitymujący się wtedy życiówką 64:36 był najwolniejszy z całej czwórki reprezentantów (poza Amdounim, który miał debiutować w półmaratonie). Był wolniejszy od rezerwowego Felixa Boura i od Hassana Chahdiego, który został całkowicie pominięty przy wyborze mimo życiówki o trzy minuty lepszej. Kilka dni po ogłoszeniu kadry na MŚ w Gdyni, Navarro ze swoją ówczesną życiówką 2:10:01 został powołany na planowane na lato Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Wszystko to będąc równocześnie zatrudnionym na pełnym etacie.

Początek biegania

Francuz dosyć późno zaczął poważne treningi biegowe. Dopiero w 2012 roku, jako dwudziestojednolatek rozpoczął regularny trening. Wcześniej był po prostu aktywny, w szkole lubił ścigać się w międzyszkolnych zawodach, a jako nastolatek jeździł na rowerze. Początek jego przygody z bieganiem poskutkował debiutem w półmaratonie w 2013 z wynikiem 1:11:38 i w maratonie 2:28:42.
Mimo całkiem dobrych wyników było to zdecydowanie amatorskie bieganie oraz podejście. Navarro jak każdy (no prawie każdy) amator zaczął od razu od półmaratonu i maratonu kompletnie pomijając krótsze dystanse. W 2014 roku wystartował w kolejnym maratonie, tym razem w Paryżu. Ukończył z gorszym wynikiem 2:32:58, który jak na młodego, zdrowego biegacza był krokiem wstecz. Wtedy też zmieniło się jego podejście i postanowił poprawić się na dystansach od 3000 do 10000 metrów. Wstąpił też do klubu Provence. To wszystko skutkowało tym, że w 2017 roku był już innym zawodnikiem stając na starcie swojego trzeciego maratonu i pierwszego z serii czterech biegów w Walencji.

Decathlon, rowery, autografy

Francuz w 2017 roku wyruszył na swój pierwszy zagraniczny bieg do Walencji. Na szybkiej trasie z mocną stawką, zanotował znaczący skok pokonując maraton w 2:17:56. Wynik ten uzyskał trenując w półamatorskim klubie i pracując na pełny etat w sklepie sportowym. Z roku na rok, aż do 2020 roku biegał maraton już tylko w Walencji notując odpowiednio wyniki 2:12:39 (2018), 2:10:01 (2019) i 2:09:17 (2020).
Co zabawne wynik 2:09 osiągnął mimo odwiedzin w toalecie w trakcie biegu. Mimo dziesiątego wyniku w historii Francji biegacz wcale nie był zadowolony ze swojego występu. Wieść o szybkim pracowniku Decathlonu szybko rozniosła się po okolicy sprawiając, że wiele osób przychodziło do sklepu tylko po to by zobaczyć przyszłego olimpijczyka i dostać od niego autograf.

Sam Navarro kilkukrotnie dostawał propozycję pracy na dziale biegania, jednak twierdził, że nie chce cały dzień myśleć o bieganiu. Serwisowanie rowerów i nart było dla niego odskocznią. Ta praca pozostawała też dla niego głównym źródłem utrzymania. Dopiero jego wysokiej klasy wyniki ściągnęły zainteresowanie partnera sprzętowego. Wcześniej ze swojej pensji 1300-1400 euro finansował swoje bieganie wydając rocznie około 3000-4000 euro. W sklepie sportowym pracował na pełen etat 35 godzin tygodniowo. Trenując przed jego ostatnim startem w Walencji manager sklepu pozwolił na ułożenie grafiku tak, by we wtorki i czwartki mógł kończyć wcześniej. W te dni o 17:06 wsiadał do autobusu dojeżdżającego na stadion. Tam po pracy realizował najcięższe jednostki interwałowe. Nicolas, który nie posada prawa jazdy, często do pracy dojeżdżał rowerem. 24 kilometry w dwie strony. Na tym samym rowerze, jego dziewczyna rozprowadzała mu najcięższe treningi w przygotowaniach.

Wolne w pracy na Igrzyska

Dostając powołanie na Igrzyska dogadał się ze swoim pracodawcą by ten dał mu trzy miesiące bezpłatnego urlopu. Navarro wykorzystał go do pierwszego w życiu profesjonalnego przygotowania się do zawodów. Przez cały BPS trenował, jadł i spał nie zaprzątając sobie głowy pracą. Swoje przygotowania odbywał na obozie w domu, na południu Francji. Jak sam twierdził nic więcej nie potrzebował w tym okresie, a pogoda w tym rejonie jest dobra do treningu. Wybrał więc upalne Lazurowe Wybrzeże wiedząc, że to samo czeka go w Japonii. Tam jak już zostało to przytoczone wyżej osiągnął wyśmienity rezultat, który udowodnił, że warto w niego zainwestować.
Jego postawa poskutkowała kontraktem i przejściem na zawodowstwo. Jednak co warte podkreślenia ego pracodawcą jest lokalny klub, który po prostu płaci stypendium i zapewnia szkolenie oraz sprzęt. Gdyby miały się podnieść głosy, że Francuz zaczął tonąć w luksusach to należy pamiętać, że to zwyczajny, lokalny klubik zrzeszający wyczynowców, amatorów i dzieci. Bliżej mu do znanych w Polsce AZSów i płynących z nich stypendiów niż do NN Running Team’u z jego wpływem na wyniki europejskiej czołówki.

Nicolas Navarro to przykład na to jak wiele można osiągnąć jeśli nie szuka się wymówek. Oczywiście gdy upada teza o dominacji zawodników z Afryki, gdy nieprawdziwa jest uwaga o tym jak wiele pieniędzy dostają zachodni biegacze i gdy wcale nie można tego wytłumaczyć dopingiem, zostaje jeszcze jedne bastion osób, które lubią się usprawiedliwiać. Tą ostatnią wymówką są geny. Były pracownik Decathlonu wydaje się jednak być zwykłym śmiertelnikiem bez specjalnych uwarunkowań. Mimo że ciężko szukać badań potwierdzających wyższość genotypu osób z Francji nad mieszkańcami Europy Środkowej, to oczywiście można podjąć ryzykowną próbę trzymania się tego, że on ma lepsze geny. Pytanie tylko ile osób z takimi samymi genami w innych krajach przepada czekając jedynie, aż ktoś da im kontrakt, obóz w Afryce i zapewni fizjoterapeutę na wyłączność i dopiero potem będzie mowa o wynikach.

Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.