Jesienna stopa. Buty z membraną – hit, czy kit?
2 listopada 2021 Krzysztof Brągiel Zacznij Biegać

Jesienna stopa. Buty z membraną – hit, czy kit?


Statystyczny Kowalski częściej zaczyna swoją przygodę z bieganiem wiosną, niż jesienią. Krótki dzień, plucha i zawierucha vs budząca się do życia przyroda. Nic dziwnego, że to właśnie przełom kwietnia i maja, bardziej zachęca do dziewiczego joggingu, niż listopadowa szaruga. Bieganie jesienią ma jednak swoje uroki. Zwłaszcza, jeśli wiemy, w jaki sposób przysposobić stopę do chłodnej i mokrej końcówki roku.

Stopki do szuflady

Jeśli jesteś szanującym zasady estetyki biegaczem, skarpetki zakładasz, albo białe, albo niewidoczne dla otoczenia. Czarnym, wysokim skarpom, mówimy stanowcze „raczej nie”! No chyba, że przyszła jesień. Listopadowe błoto wybacza każde estetyczne potknięcie. Jesienią zaciągnięte pod samą brodę skarpety w kolorze „Zorro”, będą wyborem równie trafionym, jak wolej Mateusza Grzybka w 98 minucie sobotniego spotkania Ekstraklasy, dający Termalice Nieciecza cenne zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław.

Na sezon jesień-zima stopki, które bielsze nie będą, należy starannie złożyć w szufladzie. Przyjdzie na nie czas w okolicach kwietnia. Do tego czasu czarne, wysokie skarpety, zakrywające Achillesy i niewzruszone wobec wszechobecnej wody z kałuż, będą nam bratem, siostrą i żyrantem. Optycznie skrócą łydkę i sprawią, że fatalnie wyjdziemy na klawych kadrach z treningów, ale ocalą nam ścięgna i pozwolą się dopierać najtańszym Kłębuszkom z Biedronki.

jesien3

Buty, co się wody bały

Gdy autor tego artykułu był jeszcze piękny i młody, buty do biegania były jedne. Charakteryzowały się lekkością i większą amortyzacją. Tyle. Od tamtego czasu producenci biegowego sprzętu zdołali jednak wynaleźć strzykawkę do żyły złota, czyli dziel i rządź.

Dziś sklepowe półki uginają się pod naporem różnorodnych modeli butów do biegania. Znajdziemy pantofle do użytkowania okazjonalnego, regularnego, wyczynowego, dla lżejszych i cięższych, z większym i mniejszym dropem, startowe, treningowe, treningowo-startowe, dla entuzjastów szynki parmeńskiej… I tak można dzielić w nieskończoność, byleby każdy otrzymał obuwie w 100 procentach dopasowane do indywidualnych potrzeb.

Na liście dedykowanych modeli, nie brakuje propozycji do biegania jesienią. Ukryte są one pod hasłami: Gore-tex, membrana, materiał hydrofobowy (hydro – woda, phobos – strach). Producenci butów na mokre dni twierdzą, że można zjeść ciastko i mieć ciastko, zatankować za 6 złotych od litra i powiedzieć przy kasie, że reszty nie trzeba, kupić Matiza i być szczęśliwym… O co chodzi?

Membrana ma jednocześnie chronić przed naporem wody z zewnątrz i odprowadzać wilgoć z wewnątrz. Tamować krople i eksmitować. Wszystko dzięki ukrytym w nowoczesnym materiale porom. Na tyle małym, żeby blokować wodę ze świata, ale na tyle dużym, żeby zgromadzona w skarpecie wilgoć, znajdowała ujście.

Pomijając wiarę w cudowny dualizm membrany, warto odpowiedzieć sobie na jedno, ważne pytanie. Jak wiele razy w życiu wróciliśmy z treningu w przemoczonych butach? Największym pechowcom zdarza się to zaledwie kilka razy w ciągu roku. Częściej latem, niż jesienią, kiedy to pogoda bywa bardziej nieprzewidywalna i błękitne niebo w ułamku sekundy potrafi zajść napęczniałymi od deszczu chmurami. Jeśli leje jak z cebra, większość odpuszcza trening. Jeśli deszcz jest znośny, buty są ostatnią częścią biegowej garderoby, narażoną na przemoknięcie.

jesien

Terenówki do parku?

Kiedy pracowałem w najlepszym na świecie markecie sportowym, klienci zaskakująco często pytali o buty do biegania w terenie. Stawałem wtedy przed dylematem moralnym – wciskać, żeby sprzedać czy tłumaczyć, że trailowy bieżnik do okazjonalnego truchtu po parku to pomysł z kategorii wysoce nietrafionych?

Buty do biegania w terenie to druga jesienna propozycja po modelach z membraną, którą kuszą przedstawiciele wiodących brandów. „Terenówki” najczęściej dzielą się na modele dedykowane ścieżkom kamienistym (typowym np. dla Tatr) oraz błotnistym (kto biegał w Bieszczadach, ten wie). Charakteryzują się twardą podeszwą i głębokim bieżnikiem. O ile nie ma wątpliwości, że zdadzą egzamin w trudnych, górskich warunkach, o tyle inwestowanie w taki model, żeby trzy razy w tygodniu przebiec przez osiedlowy lasek, wydaje się być przerostem formy nad treścią. Zwykła treningówka poradzi sobie w umiarkowanie wymagającym terenie. Nie działa to jednak w drugą stronę. Kto zakosztował tupania trailową podeszwą po asfalcie, ten wie, że gorzej smakuje już tylko placek ziemniaczany z cukrem i śmietaną.

Podsumowując, jesienią tylko czarne, wysokie skarpety i klasyczne „Kroplą deszczu namaluję cię” na słuchawkach, należy uznawać za pewnik. Buty z membraną i terenówki z podeszwą traktorowej opony nie są już tak oczywiste. Oczywiście znajdą się fani podobnych rozwiązań, którzy kochają buty do zadań specjalnych. Czy jednak prawilny „świński trucht” utwardzoną, parkową alejką, podczas lekkiej, jesiennej mżawki to wystarczający powód, żeby wyposażyć stopy w obuwie, którego nie powstydziliby się górscy ultrasi?

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.