
Artykuł powstał we współpracy z PKO Bank Polski i parkrun
Bieganie to nie tylko domena zawodowców. To przede wszystkim ludzie, którzy na co dzień pracują, mają obowiązki, a mimo to znajdują czas, by wyjść na trening i dążyć do celu, który kiedyś wychodził poza sferę marzeń. Czasem wielkie osiągnięcia biegowe zaczynają się od ogólnodostępnej aktywności jak np. parkrun. Porozmawialiśmy z Jagodą i Kacprem, którzy zawodowo są pracownikami banku, a już wkrótce staną na starcie 18. PKO Poznań Półmaratonu.
To dwoje biegaczy amatorów, których historie pokazują, że każdy może zacząć. Opowiadają również o tym, że nawet osoba, która sama dopiero wchodzi w świat ,,poważnego biegania” może więcej niż myśli i motywuje ludzi w swoim otoczeniu. Powiedzenie ,,z kim przystajesz, takim się stajesz” wybrzmiewa w tym kontekście bardzo mocno i pozytywnie i zdaje się, że jest w tym sporo prawdy (szczególnie w kręgu biegaczy). Ich historie to utożsamienie się z tysiącem innych biegaczy amatorów, poznaj ich sylwetki i daj znać czy widzisz w nich siebie!
Wiktoria Krupowicz: Zacznijmy od początku, kiedy bieganie pojawiło się w Twoim życiu?
Kacper Jasiński: Pierwsze starty pamiętam z 2015 roku, to były biegi z przeszkodami, bardziej dla zabawy niż wyników. Rok później pobiegłem swoją pierwszą „dychę” – Zduńskowolską Dychę. I to był moment, kiedy złapałem bakcyla. Choć tak naprawdę wszystko zaczęło się od mojego brata, on biega maratony, startował w Nowym Jorku czy Japonii. Patrząc na niego, pomyślałem, że też chcę spróbować.
Czyli inspiracja przyszła z najbliższego otoczenia?
Zdecydowanie. Chociaż trzeba powiedzieć jasno, ja jestem na zupełnie innym etapie. On ma ogromne doświadczenie, a ja dopiero buduję swoje. Ale to właśnie pokazuje, że każdy zaczyna gdzieś indziej i w swoim tempie.
Przed Tobą pierwszy półmaraton. Dlaczego dopiero teraz?
Pierwszy raz miałem wystartować w 2020 roku w Gdyni. Byłem zapisany, przygotowywałem się, ale przyszła pandemia i wszystko zostało odwołane. Skończyło się na tym, że dostałem medal… bez biegu. Później była przerwa i dopiero teraz wróciłem do tego pomysłu, ale już bardziej świadomie.
Jak podchodzisz do tego debiutu?
Na spokojnie. To ma być przede wszystkim sprawdzian. Chciałbym zobaczyć, jak organizm reaguje na taki dystans, jak rozłożyć siły. Oczywiście mam cel, złamać 2 godziny, ale nie chcę się za bardzo spinać.
Skąd taka granica?
To dla mnie taka symboliczna bariera. Wychodzi poniżej 6 minut na kilometr, więc staram się trenować w tym kierunku. Ale wiem też, że wszystko zweryfikuje dzień startu.
Jak wyglądają Twoje przygotowania? Masz trenera?
Nie, trenuję sam. Skończyłem AWF, więc mam jakieś podstawy i staram się rozsądnie do tego podchodzić. Bez przesady, bez „zajeżdżania się”. Raczej buduję formę stopniowo.
Ile trenujesz w tygodniu?
Najczęściej 2-3 razy biegam. Do tego dochodzą ćwiczenia siłowe w domu. Staram się znaleźć balans żeby trening nie rozwalał życia codziennego.
Brzmi bardzo „życiowo”.
Bo takie jest. Mam pracę, mam rodzinę, dwuletnie dziecko, więc nie mogę podporządkować wszystkiego bieganiu. Dlatego wolę zrobić mniej, ale regularnie.
Jak wygląda Twój typowy tydzień treningowy?
Biegam od 7 do 10 kilometrów na trening. Do tego dochodzą parkruny, które traktuję jako test formy na 5 km. Patrzę, czy jest progres i na tej podstawie szacuję tempo na dłuższe dystanse.
Przypominamy czym jest parkrun.
To bieg, trucht lub marsz na dystansie 5km z pomiarem czasu. Bierzesz udział w dogodnej dla Ciebie formie. Wszystko odbywa się w luźnej, pozbawionej rywalizacji atmosferze. parkrun odbywa się w każdą sobotę o 9:00 przez cały rok.
W dalszej części artykułu znajdziesz lokalizacje parkrun Poznań
Czyli trochę analizy, ale bez obsesji?
Dokładnie. To są raczej orientacyjne wskaźniki. Wiadomo, jeden tydzień jest lepszy, drugi gorszy. Staram się wyciągać średnią i patrzeć na ogólny trend.
Najdłuższy dystans, jaki masz za sobą?
15 kilometrów podczas Wings for Life w 2018 roku. Teraz przed półmaratonem też chcę dojść do takiego dystansu w treningu.
A czy obecny kilometraż wystarczy na złamanie 2 godzin?
Szczerze? Może być ciężko. Bardzo bym chciał, ale wiem, że to zależy od wielu czynników. Z drugiej strony… zawody rządzą się swoimi prawami. Atmosfera, kibice, to naprawdę dodaje skrzydeł.
Masz już takie doświadczenia z zawodów?
Tak, i zawsze wychodziło mi lepiej niż na treningach. Jest energia, jest adrenalina i to robi różnicę.
Jak łączysz treningi z życiem rodzinnym?
To chyba największe wyzwanie. Trzeba dobrze zarządzać czasem. Ale staram się też wciągać syna w aktywność i czasem „pomaga” mi przy ćwiczeniach, robi przysiady razem ze mną. Waży 12 kilo, więc jest całkiem niezłym „obciążeniem” (śmiech).
Czyli już rośnie następny sportowiec?
Mam nadzieję! Chciałbym mu pokazać, że ruch to coś naturalnego. Że warto być aktywnym.
Masz wsparcie przed startem?
Tak, startuję z koleżankami z pracy i tworzymy taką małą ekipę. Brat na pewno będzie kibicował, nawet jeśli nie będzie na miejscu.
Traktujesz ten start bardziej jako sportowe wyzwanie czy wydarzenie?
Trochę jedno i drugie. To na pewno coś ważnego, ale nie robię z tego ogromnej presji. Bardziej chcę się tym cieszyć.
Jakie są Twoje dalsze plany?
Najpierw półmaraton. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, może spróbuję maratonu, może nawet jeszcze w tym roku w Poznaniu.
A może bieganie po świecie, jak u Twojego brata?
To bardzo kuszące. Połączenie biegania z podróżami to świetna sprawa. Myślę, że kiedyś chciałbym tego spróbować.
Na koniec, czy amator może inspirować innych?
Zdecydowanie tak. Mam taki przykład z własnego życia, bo kiedyś namówiłem kolegę z pracy na bieg z przeszkodami. Nie był zachwycony, ale spróbował. Dziś biega półmaratony i całkowicie zmienił styl życia. To pokazuje, że czasem wystarczy mały impuls.
Zobacz nasz reportaż z PKO Poznań Półmaraton z 2025 roku
Jagoda ma 33 lata i biega dopiero od trochę ponad roku. Jeszcze niedawno sport nie był jej światem.
Jak to się zaczęło?
Wiktoria Krupowicz: Zacznijmy od początku, bo bieganie pojawiło się u Ciebie stosunkowo niedawno.
Jagoda: Tak, to bardzo świeża sprawa. Jeszcze rok temu pewnie bym się z tego śmiała. W szkole unikałam WF-u, kojarzył mi się tylko z przymusem i oceną, a nie z przyjemnością.
Czyli sport nie był Twoją pasją od zawsze?
Nie do końca. Byłam aktywna jako dziecko, dużo biegałam na dworze, ale to była zabawa, nie trening. Wszystko zmieniło się dopiero niedawno.
Co było tym impulsem?
Trochę przypadek, zobaczyłam medale z Botanicznej Piątki. Były tak ładne, że pomyślałam: chcę taki mieć. Nawet jeśli będę musiała ten dystans przejść. I tak zrobiłam, to było moje pierwsze 5 kilometrów. A potem postanowiłam zrobić cały cykl. Później zmotywowała mnie też akcja w pracy – zbieraliśmy kilometry dla dzieci i młodzieży na wsparcie zdrowia psychicznego. To było bardzo ważne dla mnie i bardzo mnie to napędziło. W ciągu tygodnia zrobiliśmy jako zespół około 400 kilometrów.
Co było dalej?
Zaczęły się kolejne starty, pojawiła się dziesiątka – Bieg Czerwca 56 w Poznaniu. Było bardzo ciężko, bo upał, około 30 stopni, ale dałam radę. Włączyłam parkruny – początkowo marszobiegi, szczególnie że wybrałam trudną trasę z górkami. I to był moment przełomowy, wtedy poczułam, że mogę więcej. To mnie zmotywowało do półmaratonu. Muszę dodać, że po pierwszym zorganizowanym biegu zmotywowała mnie też atmosfera, kibice, a parkrun pokazał mi, że to coś więcej niż samo bieganie – poczułam się częścią fajnej społeczności. Poznałam świetnych ludzi. Jutro zapisałam się na wolontariat również aby wspierać wydarzenie.
Lokalizacje parkrun w Poznaniu – kolejność według odległości (rosnąco) od Cytadeli, gdzie znajduje się trasa parkrun Poznań, będąca jedną ze stałych tras parkrun
- ,,parkrun Poznań” Park Cytadela *
- Lasek Marceliński (5.7km)
- Las Dębiński (5.8km)
- Jezioro Swarzędzkie (9.2km)
- Akwen Tropicana (11.1km)
- Dąbrówka(13.9km)
- Błonie (21.2km)
*parkrun Poznań był pierwszą lokalizacją parkrun w Poznaniu, dlatego otrzymał nazwę „parkrun Poznań”, ale jest równorzędny i niezależny względem innych lokalizacji z miasta i okolic
Który parkrun jest najbardziej ,,wymagający”? To już Wy nam powiedzcie 🙂
I pojawił się półmaraton?
Tak. Pierwszy pobiegłam w Gnieźnie. To był bardziej test, czy w ogóle dam radę. Ukończyłam w około 3 godziny, w bardzo trudnych warunkach, przy dużym upale. Cel: 2 godziny 20 minut
Teraz wracasz do półmaratonu z konkretnym planem.
Tak, chciałabym pobiec PKO Poznań Półmaraton w okolicach 2 godzin i 20 minut. Trenuję 2-3 razy w tygodniu, ale staram się być aktywna też na co dzień, chodzę na spacery, basen, czasem taniec. Trenuję sama. Korzystam z zegarka, który rozpisuje mi plan treningowy. To bardzo pomaga w regularności.
Myślisz już o kolejnych dystansach?
Tak, maraton na pewno jest w planach, ale raczej za rok lub dwa. Widzę, jakie robię postępy i to mnie motywuje. Nawet myśl o ultra gdzieś się pojawia, ale spokojnie, krok po kroku.
Czy miałaś moment zwątpienia?
Tak, miałam przerwę przez kontuzję, przez kilka miesięcy nie mogłam biegać. To było trudne. Starałam się chociaż spacerować, ale powrót i tak był jak zaczynanie od nowa.
Kto Cię inspiruje? A może Ty jesteś dla kogoś inspiracją?
Obserwuję różnych biegaczy w social mediach, ale szczególnie motywuje mnie Ela Glinka. Ja wkręciłam moją mamę. W zeszłym roku przebiegła swoją pierwszą „piątkę” i teraz chodzimy razem na biegi.
Masz jakieś biegowe marzenie?
Tak, chciałabym przebiec maraton w Szkocji, wzdłuż jeziora Loch Ness. Na razie moim celem jest zdobycie Korony Polskich Półmaratonów do końca 2026 roku, a PKO Poznań Półmaraton to jeden z biegów, który wchodzi w ten cykl.
Dzień przed PKO Poznań Półmaratonem, 18 kwietnia w sobotę, warto spotkać się na parkrun i w spokojnej, swobodnej atmosferze rozruszać nogi przed głównym startem. To idealny moment na lekki „shakeout run”, który pomoże złapać rytm, rozluźnić mięśnie i wejść w półmaraton z większym spokojem i pewnością. Niezależnie od tego, czy walczysz o wynik, czy po prostu chcesz dobrze przeżyć bieg, taki rozruch dobrze zrobi dla ciała i głowy!
Uczestnicy PKO Gdynia Półmaraton w dniu 25 kwietnia 2026 r. mogą włączyć się do charytatywnej akcji biegowej „biegnę dla zdrowej głowy” i Fundacji Wspierania Dzieci i Rodzin.
Wybiegane środki przeznaczone zostaną na sfinansowanie terapii psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży szkolnej. Chcesz wziąć wziąć udział w akcji? Wystarczy, że przypniesz sobie do koszulki specjalnie przygotowaną kartkę i dobiegniesz z nią do mety.
Dzięki zaangażowaniu biegaczy, Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże dotację na wsparcie działalności tej organizacji.
Artykuł powstał we współpracy z PKO Bank Polski i parkrun