philips
Kornelia Lesiewicz
3 czerwca 2022 Kuba Pawlak Sport

Kornelia Lesiewicz: Zaryzykowałam. Teraz trzeba zacisnąć zęby i biegać dalej


Jeśli twoja życiówka na 400 m to 51.97, a sezon otwierasz w 54.62 – nie możesz być zadowolony. Kornelia Lesiewicz po zajęciu 9 miejsca w 4. Memoriale Ireny Szewińskiej, nie kryła łez. Co się stało, że wicemistrzyni świata juniorek na ostatnich 100 metrach bydgoskiego mitingu przeżyła największą odcinkę w karierze? Porozmawialiśmy z Kornelią chwilę po starcie.


Jak oceniasz swój dzisiejszy występ?

Wiedzieliśmy z trenerem, że ten start nie będzie należał do łatwych. Jadąc do Bydgoszczy miałam z tyłu głowy, że może nie być kolorowo. Podjęliśmy w tym roku decyzję, że chcemy poeksperymentować. W tym sezonie nie mam nic do stracenia. Najważniejszy będzie dla mnie rok 2024. Dzisiejszy bieg nie był przyjemny. Na ostatnich 100 metrach nie miałam siły biec. Cel był taki, żeby pobiec najmocniej jak potrafię, nawet przy największej odcince w życiu, a taką dzisiaj miałam… To moje najgorsze otwarcie sezonu od 2020 roku. Czas mnie nie satysfakcjonuje, ale wierzę, że tak musiało być dla nauki i zdobycia doświadczenia. Myślę, że to dla mnie wartościowa lekcja.

Mówisz, że postawiliście na eksperymenty. O co dokładnie chodzi?

Ostatni czas spędziłam na zgrupowaniu w Zakopanem. To był obóz, na który pojechałam od razu po maturze. Weszłam w hipoksję. Byłam na 2000 m. To była moja pierwsza w życiu sztuczna hipoksja. Do tej pory byłam tylko raz na zgrupowaniu w RPA. Jednak stwierdziliśmy z trenerem, że zaczniemy z grubej rury. 2000 metrów to było ryzyko i wiedzieliśmy z czym to się wiąże. Od jednego trenera usłyszałam, że 90 procent zawodników źle przechodzi hipoksję bezpośrednio przed startami, ale 10 procent bardzo dobrze. Chciałam zobaczyć czy jestem w tej nielicznej grupie, ale chyba nie jestem (śmiech). Jest to dla mnie lekcja. Zdaję sobie sprawę, że w pierwszej części sezonu nie będę w dyspozycji, w której chciałabym być.

Sezon halowy odpuściłaś, teraz wchodzisz w sezon letni dość późno. To była dłuższa przerwa od startowania…

Nie takiego otwarcia sezonu się spodziewałam, zwłaszcza na oczach kibiców. Na hali nie startowałam przez kontuzję mięśnia dwugłowego. Cały czas odczuwam ten ból. Ten rok jest dla mnie trudny, ale nie poddajemy się. Będę robić wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do wysokiej dyspozycji. Spadek hipoksyjny jeszcze będzie mnie trzymał. Teraz celem jest podbijanie się startami, nawet jeśli będą to takie starty jak dzisiaj. Nie mam na to wpływu. Zaryzykowałam. Teraz trzeba zacisnąć zęby i biegać dalej. Nie zawsze bije się rekordy. Mam nadzieję, że mój czas jeszcze przyjdzie.

Jakie są Twoje najbliższe plany startowe?

W planach miałam start za dwa dni na Memoriale Janusza Kusocińskiego w Chorzowie i myślę, że wystartuję. Celem jest podbijanie dyspozycji startami, tak, żeby trafić z superkompensacją na mistrzostwa Polski. Wyliczyliśmy, że w Suwałkach będę 14 dni po wyjściu z hipoksji (Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce odbędą się w dniach 9-11 czerwca – red.).

Czyli aktualnie jesteś w 7 dniu?

Tak, to jest chyba taki czas, kiedy najbardziej odczuwa się hipoksję. Na ostatnim treningu przed memoriałem pani Ireny Szewińskiej czułam, że mnie strasznie odcina. Nadal mnie trzyma. Myślę, że „na Kusocińskim” może być podobnie. Ale ja mam twardy charakter. Nawet jeśli mistrzostwa Polski nie wyjdą, zacisnę zęby i będę walczyć dalej o drugą część sezonu.

Dziękuję za rozmowę. Trzymamy mocno kciuki za następne starty.

Dziękuję.

Fot. Marta Gorczyńska

Kuba Pawlak Bieganie.pl
Kuba Pawlak

Naczelny szafiarz Bieganie.pl. Często ryzykuje karierę redaktora dla dodatkowych 15 minut drzemki. Mając na szali sportową formę i czipsy, zawsze wybiera paprykowe. Biega dla pięknych i wygodnych butów. Naczelny szafiarz na Instagramie