philips
zmiana
25 maja 2022 Bartłomiej Falkowski Sport

Zdesperowany maratończyk rozważa zmianę obywatelstwa. Powód? Brak wsparcia


Poniżej przeczytacie o sytuacji w kraju, w którym jest wielki pomnik Jezusa Chrystusa, rządzący nie wierzą w globalne ocieplenie, a związek lekkoatletyczny nie wspiera maratończyków… Nie, tym razem mimo tych podobieństw nie będzie o Polsce, a o Brazylii. Może się okazać, że już niebawem najszybszy w historii, urodzony poza Afryką, maratończyk zmieni obywatelstwo na chińskie. Co dzieje się u Daniela Do Nascimento, który w Tokio przybijał żółwika z Kipchoge, a niedawno w Seulu pobiegł 2:04:51?

Całe zamieszanie wywołuje brak szkolenia ze związku. Dwudziestotrzyletni Do Nascimento uważa, że nie jest wspierany przez związek. Stąd pomysł by zwrócić się do chińskiej federacji z propozycją zmiany obywatelstwa. Młody Brazylijczyk jeszcze niedawno nie był znany szerzej poza granicami swojego kraju. Swój maratoński debiut zaliczył w Limie w maju 2021 roku. Jak wiemy z niedawnych wydarzeń i relacji naszych wojskowych biegaczy klimat w Peru jest bardzo ciężki i niesprzyjający stąd debiut w 2:09:05 i pierwsze miejsce robi naprawdę duże wrażenie…

Ten wynik dał zawodnikowi oczywiście kwalifikację na igrzyska w Tokio. Tam jak wszyscy pamiętają był uczestnikiem zabawnej, ale i budującej historii gdy na czele prowadzącej grupy wymieniał się uśmiechami i przybijał żółwia ze swoim idolem Eliudem Kipchoge. Niestety niedługo potem Brazylijczyk przypłacił to mocną ścianą i w rezultacie nie ukończył biegu. Nie był to jednak ostatni maraton w 2021 roku. W grudniu, w Walencji poprawił swoją życiówkę na 2:06:11. W kwietniu tego roku w Seulu wynikiem 2:04:51 poprawił rekord Ameryki Południowej i stał się najszybszym maratończykiem urodzonym poza Afryką. Taki obrót spraw spowodował, że zawodnik może liczyć na spore sumy za samo startowe w największych biegach na świecie. Jak sam twierdzi jego osiągnięcia jednak nie robią wrażenia na rodzimym związku.

Sukcesy Do Nascimento, jak sam zauważa, zostały wypracowane za środki własne i sponsorów. Zawodnik by móc biegać na najwyższym poziomie praktycznie przeprowadził się do Kenii. Wszystko to w sytuacji gdzie brazylijski związek wypłacał mu 3 100 reali brazylijskich, czyli… 2 740 PLN. Co prawda związek podkreśla, że przelał także 1 500 $ oraz kupił bilety do Kenii, jednak to dalej niezbyt wielka kwota dla zawodnika z 2:06, który po pobycie w Kenii uzyskał 2:04, i zrobił to w swoim trzecim ukończonym maratonie. Po tym gdy zawodnik otwarcie przyznał, że zamierza ubiegać się o obywatelstwo chińskie rodzimy związek zaproponował podwyżkę do 11 000 reali, ale na razie jedynie od czerwca do grudnia 2022.

Zmiana obywatelstwa oznaczałaby dla zawodnika karencję i nie mógłby on wystartować podczas igrzysk w Paryżu, ale jak stwierdził nie jest to dla niego nic strasznego, bo przed nim jeszcze wiele lat biegania. Oczywiście sprawa może budzić wiele kontrowersji. Zawodnik za wynik w Seulu zgarnął 130 000 dolarów, ma podpisany kontrakt z marką adidas, a jeśli przyjmie zaproszenie do Nowego Jorku za sam udział w maratonie ma otrzymać 30 000 dolarów (wg UOL Esporte).

Sumy te są nie do wyobrażenia dla zdecydowanej większości Brazylijczyków. W kraju panuje bowiem bieda, pogłębiona kryzysem po pandemii. Mówimy o kraju, w którym poseł niedawno złożył oficjalnie projekt ustawy, gdzie łapówkarstwo ze strony polityka, które jest powszechne w tym kraju, miało grozić… obcinaniem dłoni.

Jednak sprawa wydaje się mieć też pozamaterialne dno. Do Nascimento wydaje się być przez związek nie tylko niewspierany, a wręcz mają być mu rzucane kłody pod nogi. Wszystko ma wynikać z tego, że pracuje on ze swoim trenerem, a nie w faworyzowanym przez związek klubie. Do Nascimento miał zamiar wystartować też w mistrzostwach kraju na 10 000 metrów. Jednak musiał zrezygnować, gdy związek ustalił okres zdobywania minimów na dwa dni po jego ostatnim starcie. Starcie w którym zdobył mistrzostwo kontynentu. Nawet to nie mogło zmienić decyzji związkowych działaczy, którzy nie dopuścili najlepszego zawodnika do udziału w krajowym czempionacie.

Wydawałoby się, że po wielu historiach z polskiego podwórka ta sytuacja mogłaby nie robić wrażenia. Jednak tu mowa jest o człowieku, który w zastraszającym tempie poprawia swoje wyniki będąc w ścisłej, światowej czołówce. Ryzykując wiele wyjechał do Afryki głownie za własne środki walcząc o marzenia, a mimo to dalej jest spychany przez swoich działaczy na margines.

Bartłomiej Falkowski
Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.