Aptekarski rekord świata – Relacja z lizbońskiego półmaratonu
21 listopada 2021 Bartłomiej Falkowski Sport

Aptekarski rekord świata – Relacja z lizbońskiego półmaratonu


Zachmurzona i zamglona Lizbona była miejscem jednego z ostatnich w tym roku, szybkich, europejskich półmaratonów. Organizatorzy od początku zapowiadali atak na rekord świata mężczyzn. Aktualny mistrz świata z Gdyni, Ugandyjczyk Jacob Kiplimo, szybko pokazał, że zamierza powalczyć głównie o czas, a nie jedynie o zwycięstwo. Jak okazało się na mecie z aptekarską precyzją pobił poprzedni rekord sprzed roku.

Pierwsze na trasę, której start odbywał się na majestatycznym moście noszącym nazwę 25 kwietnia, ruszyły kobiety. W grupie około dziesięciu zawodniczek z Afryki wyróżniała się Jess Piasecki. Brytyjka, która reprezentowała swój kraj podczas olimpijskiego maratonu w Sapporo, odważnie ruszyła z czołówką. Niestety już pierwsza piątka zweryfikowała możliwości biegaczki, a w walce o czołowe miejsca liczyły się już tylko zawodniczki afrykańskie. Wśród faworytek były m.in. Etiopka Tsehay Gemechu Beyan, czwarta zawodniczka MŚ na 10000 metrów z życiówką 65:05, była najmocniejszą zawodniczką na liście startowej. Do pretendentek należała też Kenijka Vibian Chepkirui, która w debiucie wygrała maraton w Wiedniu z wynikiem 2:24:29.

Mężczyźni startujący piętnaście minut później mogli liczyć na pomoc pacemakera rozprowadzającego na rekord. W stawce wyróżniał się Jacob Kiplimo (57:37) który znacząco odbiegał życiówką od poziomu przeciwników. Od początku biegł ramię w ramię z pacemakerem, który skończył swoją pracę już po około pięciu kilometrach. Od tego momentu młody Ugandyjczyk zdany był już tylko na siebie w walce o jak najlepszy wynik. Przeciwnicy nie byli w stanie utrzymać tempa lidera, który stopniowo powiększał swoją przewagę nad goniącą grupą. Różnica była tak ogromna, że na piętnastym kilometrze Kiplimo miał już około 600 metrów przewagi.

W rywalizacji kobiet od około dziesiątego kilometra w walce o zwycięstwo liczyła się trójka zawodniczek Tsehay Beyranu i dwie Kenijki Daisy Cherotich (69:44) i Joyce Tele (69:21). Na siedemnastym kilometrze mocniej szarpnęła Beyan z grupy NN Running co rozerwało prowadzącą grupkę. Nie było w tym nic dziwnego, zważając że jej rywalki biegły na wynik o trzy minuty lepszy niż życiówki. Tym ruchem, czwarta zawodniczka z MŚ na 10000 metrów, szybko wypracowała sobie dosyć dużą przewagę, którą systematycznie powiększała aż do mety. Beyan wygrała z czasem 66:06. Druga była Cherotich z 66:15, trzecia Tele z wynikiem 66:19.

W tym samym czasie Kiplimo zmierzał do mety co chwilę zerkając na zegarek. Na około dwa kilometry do mety cały czas biegł na wynik w okolicach rekordu świata. Komputer wskazywał, że jego przewidywany wynik na mecie to 57:33, czyli sekundę od rekordowego wyniku Kandie. Bardzo mocnym atakiem na ostatniej prostej dwudziestolatek z Afryki wpadł na metę z wynikiem 57:31 co jest nowym rekordem świata. Kolejni zawodnicy pojawili się dopiero po dwóch minutach. Z dużej grupy drugi finiszował Huseydin Esa 59:39, a trzeci z tym samym czasem był Gerba Dibaba.

Wyniki: Live tracking of the EDP Meia Maratona de Lisboa 2021 (sporthive.com)

W wywiadzie tuż po przekroczeniu linii mety Kiplimo nie krył szczęścia. Wskazywał, że to dopiero jego trzeci półmaraton, a już w drugim, rok temu był bardzo blisko ustanowienia rekordu świata. Wtedy rekord przypadł Kenijczykowi Kandie z czasem 57:32, a Kiplimo był tuż za jego plecami z drugim wynikiem w historii, który był o ponad dwadzieścia sekund lepszy niż poprzedni rekord. Bardzo miłą odmianą była otwartość zawodnika i długie wypowiedzi po angielsku. Zdecydowanie odbiegało to od zdawkowych odpowiedzi Beyan, która powtarzała tylko „I’m happy”.

Co już chyba nie dziwi historia Kiplimo również zaczyna się od biegania do szkoły. Mieszkający w Kween, blisko granicy z Kenią, biegał codziennie pięć kilometrów do i ze szkoły. Jego przygoda z bieganiem wyczynowym zaczęła się dzięki braciom. Jak sam twierdzi codziennie oglądał ich wychodzących na trening i chciał być taki jak oni. Co ciekawe, jego starszy, przyrodni brat uczestniczył w tych samych MŚ w Gdyni i zajął szesnaste miejsce. Jak widać podpatrując braci sam stał się lepszy od nich.
Jednak początki wcale nie były kolorowe. Jako nastolatek, w 2015 roku, wygrał krajowe eliminacje na MŚ w biegach górskich. Ugandyjski związek lekkoatletyczny stwierdził jednak, że jest za młody i nie wysłał go na imprezę mistrzowską. W tym samym roku młody zawodnik podjął odważną decyzję i wyjechał do Włoch by tam trenować pod okiem Giuseppe Giambrone. Rok później zawitał do Bydgoszczy na MŚ u20. W stawce starszych kolegów wynikiem 27:26,68 sięgnął po brąz, a rok później wygrał przełajowe mistrzostwa świata u20, które odbywały się w jego rodzinnym kraju.

Po tym sukcesie Kiplimo chciał wrócić do Ugandy, ale jego trener obstawał przy tym by dalej mieszkał w Toskanii. Jacob wybrał życie w Afryce i przez prawie dwa lata trenował na własnych planach lub korzystając z treningów innych zawodników. Od początku 2020 roku trenuje jednak ponownie pod okiem Włocha, który prowadzi grupę w Ugandzie. Iacopo Brasi to trener grupy słynnego managera Frederico Rosy. Rosa słynie z wielu sukcesów swoich zawodników, ale też z dosyć wielu wpadek dopingowych podopiecznych. Co ciekawe wszystkie je tłumaczył tym, że źli Europejczycy oszukiwali jego zawodników i podawali im doping bez ich zgody.

Półmaraton w Lizbonie był przedsmakiem innego wielkiego ścigana na Półwyspie Iberyjskim. Już za dwa tygodnie w Walencji wystartuje ostatni wielki maraton tego sezonu. Może się okazać, że rekord z tego weekendu wcale nie był ostatnim w 2021 roku. Tę imprezę będziemy dla Was relacjonowali bezpośrednio z Hiszpanii.

Zdjęcie tytułowe: Denis Kuvaev / Shutterstock.com

Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.