inge4
19 grudnia 2021 Redakcja Bieganie.pl Sport

Światowy Top i Flop 2021 roku. Kto zachwycił, kto rozczarował?


Kto zdobył szczyt, a kto zaliczył zjazd formy? Kto zachwycił, a kto rozczarował? W ramach podsumowań sezonu 2021 zapraszamy do głosowania na biegowe „top” i „flop” ostatnich 12 miesięcy. Nasza redakcja, w jedenastoosobowym składzie, wybrała swoje nazwiska. W polskim zestawieniu przedstawialiśmy już nominowane „piątki” biegaczy. Tym razem odświeżamy dokonania sportowców zagranicznych. Po burzliwych naradach rozszerzyliśmy listę do 6 nazwisk. Kolejność jest przypadkowa. Głosuj i wybierz największe „wow” i największą „klapę” 2021 roku.

Top świat

Elaine Thompson-Herah – potrójnie złota medalistka olimpijska z Tokio. Triumfowała na 100 m, 200 m oraz w jamajskiej sztafecie 4×100 m. Jej 10.61 w finale setki to nowy rekord olimpijski. 10.54, które nabiegała w Eugene trzy tygodnie po igrzyskach, to 2 wynik ALL-TIME. Szybciej (10.49) biegała tylko słynna Florence Griffith-Joyner.

Sifan Hassan – upadła w olimpijskich eliminacjach 1500 metrów. Sensacji jednak nie było. Holenderka pozbierała się ekspresem i ostatecznie zakończyła igrzyska z 3 biegowymi medalami na koncie. Do zwycięstw na 10000 m i 5000 m, dorzuciła brąz na 1500 m. W czerwcu poprawiła rekord świata na 10 000 m (29:06.82). Przetrwał jednak zaledwie 2 dni.

sifan hassan
fot. Celso Pupo / shutterstock

Karsten Warholm – dominator. Jego ostatniej porażki na niskich płotkach nie pamiętają najstarsi górale. W finale igrzysk olimpijskich zmiażdżył własny rekord świata, przecinając metę w niesamowite 45.94. Wielu biegaczy świata dałoby się pociąć za podobną życiówkę na płaskie 400 metrów. Drugi w Tokio, Amerykanin Rai Benjamin, nie mógł zrozumieć jak to możliwe, że uzyskując fenomenalne 46.17, nie zdobył złota.

karsten warholm
fot. laszloambrus / shutterstock

Jakob Ingebrigtsen– dorósł, dojrzał. W sezonie 2019 „wystrzelał się” na mitingach i ostatecznie MŚ w Dosze zakończył na 4 miejscu. W tym roku startował oszczędniej. Zachował formę na olimpijski finał 1500 m, gdzie okazał się bezkonkurencyjny. 3:28:32 to nowy rekord Europy. Wcześniej, w czerwcu, Norweg ustrzelił też „ER” na 5000 m (12:48:45). Rok zaczął triumfem w Halowych Mistrzostwach Europy w Toruniu, a zakończył triumfem w irlandzkim Euro-Crossie. W Dublinie startował z seniorami, choć ma dopiero 21 lat.

Mistrzostwa Europy
fot. Marta Gorczyńska

Letesenbet Gidey – 8 czerwca w Hengelo „sprzątnęła” Sifan Hassan rekord świata na 10000 metrów. Jak przyznaje, 29:01.03, to nie jest jej ostatnie słowo. 24 października w Walencji wstrząsnęła męskim światem. Jej 1:02:52 w półmaratonie wymyka się wyobraźni. Etiopka ze swoim czasem zajęłaby 13 miejsce na polskiej liście wszech czasów… mężczyzn.

Eliud Kipchoge – przeciwko naturze, przeciwko rywalom, ale zrobił to. Kenijczyk, wygrywając olimpijski maraton w Sapporo, stał się 3 biegaczem w historii, który obronił tytuł. Wcześniej ta sztuka udała się jedynie Waldemarowi Cierpinskiemu (Montreal 1976, Moskwa 1980) i Abebe Bikili (Rzym 1960, Tokio 1964). Kipchoge wrócił na szczyt w pięknym stylu, po dotkliwej porażce w maratonie londyńskim 2020, kiedy finiszował na 8 miejscu.

Eliud Kipchoge Tokyo 2020
fot. photocosmos1 / Shutterstock.com

[totalpoll id=”22303″]

Flop świat

Mo Farah – król stadionowej dychy chciał wrócić do gry w sezonie olimpijskim. Z wielkich planów wyszła klapa. Dwukrotny mistrz olimpijski na 10000 m nie zdobył w Tokio kolejnego medalu. Ba! Sir „Mo” nie zdołał uzyskać minimum kwalifikacyjnego na igrzyska. Do wskaźnika 27:28 najpierw w Birmingham zabrakło 22 sekund, a trzy tygodnie później w Manchesterze, 19.

mofarah
fot. Maxisport / shutterstock

Kenenisa Bekele – drugi maratończyk wszech czasów nie zaliczy sezonu 2021 do udanych. Najpierw wycofał się z etiopskich trialsów, przez co nie został powołany do olimpijskiej kadry. Jesienią postanowił zdyskontować formę w maratonach komercyjnych. W Berlinie finiszował 3. z wynikiem 2:06:47, a w Nowym Jorku 6. z czasem 2:12:52. Zapowiedzi bicia rekordu świata skończyły się fiaskiem.

Kenenisa Bekele
for. thelefty / Shutterstock

Salwa Eid Naser – mistrzyni świata na 400 m z 2019 roku, igrzyska obejrzała w telewizji. Wszystko przez problemy z AIU, specjalną komórką przy World Athletics do zwalczania dopingu. Walka sprinterki o niewinność ciągnęła się miesiącami. Ostatecznie CAS (Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu) przystał na apelację AIU i zawiesił biegaczkę na 2 lata. Reprezentantkę Bahrajnu ominęło Tokio, ominą też przyszłoroczne MŚ w USA.

naser
fot. Geoffrey Lowe / Shutterstock

Julien Wanders – rekordzista Europy na uliczne 10 km i w półmaratonie, kończy sezon 2021 na minusie. Olimpijski finał 10000 m ukończył na trzecim miejscu od końca (21 w stawce z czasem 28:55.29). Z problemami ukończył też rywalizację na Euro-Crossie, dobiegając do mety z bólem, na dalekiej 63 pozycji.

Donovan Brazier – mistrz świata z Dohy (2019) nie zakwalifikował się na igrzyska. Do sensacji doszło podczas amerykańskich trialsów, które w drugiej połowie czerwca rozegrano w Eugene. W finałowej rozgrywce rekordzista USA został „zjedzony” przez krajowych rywali, finiszując dopiero na 8 miejscu. Do Tokio polecieli: Hoppel, Jewett i Murphy.

Wayde van Niekerk – rekordzista świata na 400 metrów próbował wrócić do elity po kontuzji, ale niewiele z tego wyszło. W przeciwieństwie do Faraha i Braziera, zdołał zakwalifikować się na igrzyska, jednak w Tokio nie odegrał znaczącej roli. Rywalizację ukończył na 5 miejscu w półfinale z wynikiem 45.14. Pięć lat wcześniej w Rio de Janeiro ustalał rekord świata na 43.03.

[totalpoll id=”22307″]

Głosować można do 23.12 (23:59)