Kobiety górą w finale Golden Trail World Series. Przypadek?
14 listopada 2021 Karolina Obstój Sport

Kobiety górą w finale Golden Trail World Series. Przypadek?


W finałowych zawodach na El Hierro Maude Mathys zajęła znakomite 3 miejsce open. Jak to możliwe, aby zawodniczka była tak mocna na tle światowej elity mężczyzn? Ile w tym biegu zawdzięcza znakomitej dyspozycji, a ile szczęśliwemu zbiegowi okoliczności? Przyjrzyjmy się dokładnie jak do tego doszło.

Finał Golden Trail World Series na El Hierro przyniósł wiele niespodzianek. Zaskoczeniem było nie tylko dopiero 6 miejsce wśród mężczyzn Stiana Angermunda, który w poprzednich biegach serii GTWS odnosił same zwycięstwa. Dla mnie wielką „atrakcją” był fakt, że w wynikach przed Stianem – i nie tylko nim – znalazły się dwie kobiety. Zajął on tym samym ósme miejsce w klasyfikacji generalnej! Szybciej pokonały trasę Szwajcarka Maude Mathys zajmując trzecie miejsce open i Holenderka Nienke Brinkman, siódma open

Jest to sytuacja niespotykana, żeby kobiety były aż tak wysoko w klasyfikacji open w biegu, w którym startuje śmietanka biegaczy górskich, a samo GTWS określane jest mianem nieoficjalnych mistrzostw świata w biegach górskich.

Klasyfikacja open na El Hierro według czasów:

  • 1.FRANCESCO PUPPI 3:58:17
  • 2.THIBAUT BARONIAN  4:00:05
  • 3.MAUDE MATHYS 4:05:30
  • ….
  • 7.NIENKE BRINKMAN 4:10:56
  • 8.STIAN ANGERMUND 4:13:12
  • 9.BARTŁOMIEJ PRZEDWOJEWSKI 4:13:24
  • 15.MARCIN RZESZÓTKO 4:28:58
  • 19. KRZYSZTOF BODURKA 4:47:37

Maude pokonała dystans 37 km o niecałe 7 minut wolniej od zwycięzcy! Niebywałe! Smaczku dodaje fakt, że na poprzednich biegach z serii GTWS różnica między zwycięzcą, a zwyciężczynią – a złożyło się tak, że tam gdzie startowała Maude, tam wygrywała – była sporo większa. Żeby nie być gołosłowną:

Olla de Núria 21km – ponad 17 minut różnicy 

  • 1.STIAN ANGERMUND 02:04:16 
  • 23.MAUDE MATHYS 02:21:52 

Marathon du Mont-Blanc 42km – prawie 32 minuty różnicy

  • 1.STIAN ANGERMUND 03:18:08
  • 23.MAUDE MATHYS  03:51:04 

Sierre-Zinal 31km – ponad 14 minut różnicy

  • 1.KILIAN JORNET 2:31.44
  • 26.MAUDE MATHYS  2:46.03

Maude to nie jedyna rewelacja finału na El Hierro. Młoda Holenderka Nienke Brinkman (24 lata) wpadła na metę 5 minut za Maude i ponad 2 minuty przed zwycięzcą całego cyklu – Stianem Angermundem. Po Nienke można było się spodziewać wiele, gdyż już na biegu w Chiemgau (44 km) pokazała, że należy się z nią liczyć. Zwyciężyła tam, wyprzedzając o ponad 10 minut Anais Sabrie (trzecią na El Hierro). Jednak – podobnie, jak w przypadku Maude na wymienionych biegach kwalifikacyjnych – Nienke stratę do zwycięzcy Bartka Przedwojewskiego, miała dość sporą, bo wynoszącą 28 minut. 

Golden Trail World Series
Nienke Brinkman / fot. GTWS

Sensacja czy powtórka z rozrywki?

Jak widać, na przykładzie wcześniejszych biegów, tak mała strata do zwycięzcy na El Hierro – Maude 7 minut, a Nienke 12 minut – jest zaskakująca! Ktoś może powiedzieć „co to za rewelacja?! Dominika Stelmach wygrała nawet bieg w klasyfikacji open!” Oczywiście, mam świadomość, że Dominika w 2020 roku w biegu – o wdzięcznej nazwie – Zbójnik (25 km) wygrała w klasyfikacji generalnej wyprzedzając pierwszego mężczyznę o prawie 10 minut.

Jednak z całym uznaniem dla fenomenu Dominiki i szacunkiem do mężczyzn, których pokonała – poziomu męskiego na Zbójniku nie sposób porównać do poziomu na GTWS. Kolejnym przykładem wysokiego miejsca kobiety – i to znowu Dominiki – są Mistrzostwa Polski na dystansie ultra na Chudym Wawrzyńcu (80 km) w 2020 roku, gdzie Dominika zajęła znakomite 2 miejsce open pokonując m.in. Roberta Farona i Rafała Kota. Tego biegu i wyniku, moim zdaniem, również nie można porównywać bezpośrednio z sytuacją, jaka miała miejsce na El Hierro, bowiem kluczowy w tych porównaniach jest dystans. 80 km i maraton to jednak dwie różne bajki.

Nie wiem, jakim wynikiem skończyłby się pojedynek Dominika vs Bartek czy Stian w biegu ultra, ale na dystansie okołomaratońskim nie wyobrażam sobie – z całym szacunkiem dla dokonań Dominiki – żeby pokonała Bartka, Stiana, Marcina Rzeszótko, czy Krzysztofa Bodurkę. Zatem zestawienie wysokiego miejsca Dominiki na biegu ultra z pozycją Maude i Nienke na El Hierro, gdzie startowała śmietanka najlepszych biegaczy górskich, nie jest moim zdaniem w stu procentach trafne ani równoważne. 

gtws14
fot. GTWS

Jak do tego doszło?

Na żadnym z biegów klasyfikacyjnych, nie zdarzyło się, żeby któraś z kobiet pokonała Stiana czy Bartka Przedwojewskiego – którzy zajęli kolejno 1 i 3 miejsce w całym cyklu GTWS – ani dwóch dwóch pozostałych Polaków biorących udział w GTWS: Marcina Rzeszótko czy Krzysztofa Bodurkę. Co takiego wydarzyło się zatem na El Hierro? 

W social mediach rozgorzały dyskusje i zaczęto tworzyć teorie spiskowe. Przyznam, że sama w pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem kobiety nie miały innej, krótszej trasy. Jednak nie, trasa była taka sama. Różniła się (tylko?) godzina startu. Kobiety startowały 30 minut wcześniej. Patrząc obiektywnie, wydaje się, że 30 minut to niewiele i nie powinno zaważyć na rywalizacji. Jednak mnie tam nie było i mogę tylko gdybać, dlatego zapytałam u źródła. 

Krzysiek Bodurka tak relacjonuje przebieg finału na El Hierro i kwestię zaskakujących wyników kobiet: „Wydaje mi się, że te 30 minut miały duże znaczenie. Czuć było, że bardzo szybko temperatura rośnie, ja umierałem na ostatnim podbiegu. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt, że na innych biegach przewaga na podobnym dystansie wynosiła około pół godziny pomiędzy pierwszym mężczyzną a pierwszą kobietą np. Marathon du Mont-Blanc czy Chiemgau. Oczywiście kobiety są coraz mocniejsze, ale strata 7 minut do zwycięzcy na tak długim dystansie jest mało prawdopodobna. Porównajmy rekordy świata w Maratonie kobiet i mężczyzn, gdzie różnica wynosi około 13 minut, a dystans jest czasowo prawie 2 razy krótszy niż finał GTWS. Więc teoretycznie strata powinna być większa ale oczywiście to tylko teoretyzowanie.”

Inni zawodnicy również wskazywali, że warunki pogodowe w czasie startu na El Hierro były piekielne. Bartek w social mediach w poście podsumowującym finałowy bieg napisał, że z powodu przegrzania organizmu, jego bieg przestał być walką o miejsce i stał się walką o życie. Natomiast całe zawody bardziej przypominały szkołę przetrwania niż rywalizację między najlepszymi zawodnikami. Na relacji z biegu można było zauważyć, że zawodnicy bliscy omdlenia wręcz słaniali się na nogach. Odnosiło się wrażenie, że rzeczywiście skupiali się przede wszystkim dobiegnięciu do mety. Wręcz truchtali, bez ścigania się.

Warto też zwrócić uwagę, że czołówka mężczyzn nie przegrała z Maude i Nienke w bezpośredniej rywalizacji. Ciekawe, czy wyprzedzająca mężczyzn kobieta podziałałaby, jak płachta na byka i zmobilizowała do jeszcze większej walki? Aczkolwiek, patrząc na stan, w jakim dobiegał do mety Stian czy Bartek ciężko przypuszczać, żeby mieli w sobie jeszcze jakieś pokłady energii. Maude i Nienke z pewnością napędzała również rywalizacja między nimi. Choć oczywiście Maude w podsumowaniu biegu również napisała o wielkim upale i przyznała, że już dawno nie cierpiała tak jak w finale GTWS. Jednak jej opis daleki był od dramaturgii. 

Rozkładając na części pierwsze fenomenalne trzecie miejsce Maude nie można nie wspomnieć o jej asfaltowych dokonaniach i marzeniach. Szwajcarka nie wzięła się w biegach górskich znikąd. Mathys jest nie tylko jedną z najlepszych biegaczek górskich na świecie, ale również należy do maratońskiej elity kobiet w Szwajcarii. Starała się nawet zakwalifikować w maratonie na igrzyska w Tokio. O minimum walczyła w lutym 2020 r. w Sewilli, gdzie uzyskała czas 2:30:41. Do wyjazdu na igrzyska zabrakło jej 72 sekundy. Z ciekawostek warto dodać, że Maude wspomina w wywiadach, że z płaskiego maratonu nie rezygnuje i ma  w planach ponownie powalczyć o minimum na igrzyska, które odbędą się w Paryżu w 2024 roku, a nawet powalczyć o kwalifikację na zimowe igrzyska w Mediolanie w 2026 r. w skialpinizmie – dyscyplinie, która zadebiutuje na igrzyskach.

Jaki płynie z tego wniosek? Uważam, że podsumowanie sukcesu Maude stwierdzeniem, że trzecie miejsce open zawdzięcza lepszym warunkom pogodowym byłoby niesprawiedliwe i lekceważące. Z drugiej strony, trudno dyskutować z upałem, jaki mieli już na starcie mężczyźni. W takich warunkach, 30 minut mogło faktycznie zrobić dużą różnicę. W bieganiu, jak zawsze, nic nie jest czarne ani białe. W moim odczuciu, pogoda na El Hierro bardziej przeszkodziła mężczyznom niż pomogła kobietom.

Karolina Obstój

Z wykształcenia prawniczka, a z zamiłowania ambitna biegaczka amatorka, spełniająca się w biegach górskich, choć od asfaltu nie stroni. Trenerka biegania i organizatorka obozów biegowych. Więcej o mnie znajdziesz na Instagramie.