Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Moc była z nimi

Moc była z nimi

Miting Liévin
Krzysztof Brągiel
10-02-2021

Kosmici z planety „1500 m” wylądowali we Francji. Gudaf Tsegay z halowym rekordem świata 3:53.09, Jakob Ingebrigtsen z rekordem Europy 3:31.80. We wtorek (9 lutego) w Liévin odbyło się lekkoatletyczne trzęsienie ziemi. Sejsmograf szalał też podczas występu Marcina Lewandowskiego, który wynikiem 3:36.83 otarł się o własny rekord Polski na halowego „półtoraka”. 

Miting Hauts-de-France Pas-de-Calais w Liévin, zaliczany do prestiżowego World Athletics Indoor Tour Gold, promowany był przede wszystkim pojedynkiem tyczkarzy. Armand Duplantis wygrał jednak z przeciętnym 5.86 m, a prawdziwe show stworzyli biegacze. Sporo do życzenia pozostawiała niestety realizacja transmisji telewizyjnej, ale o tym za chwilę.

Jakob lepszy od Hichama

Bieg na 1500 metrów rozprowadzał – zapracowany w ostatnich dniach – Adam Czerwiński. Polak miał doskonałe towarzystwo do biegania, ponieważ w stawce znaleźli się tacy mocarze, jak: rekordzista świata Samuel Tefera, Bethwell Birgen, Jakob i Filip Ingebrigtsenowie, oraz oczywiście Marcin Lewandowski.

Wszystko szło gładko. Długi pociąg ustawił się za plecami polskiego pacemakera, odhaczając kolejne dwusetki poniżej 29 sekund. Wtem, kiedy na 600 metrze bieg wchodził w decydującą fazę, realizator przełączył obraz na przygotowującego się do trójskoku Fabricia Zango. Oglądaliśmy jak Zango się rozgrzewa, jak skacze, jak otrzepuje się z piasku, a później jeszcze powtórkę w zwolnionym tempie, zbliżenie na belkę...

Na bieżnię wróciliśmy na 1100 metrze, gdy Jakob Ingebrigtsen urywał się reszcie. Norweg pędził na zabój, zgubił próbującego kleić Birgena i zakręcił na ostatnim kole w okolicach 26-27 sekund. Wynik 3:31.80 to poprawiony o 1.52 sekundy rekord Europy, oraz o 0.21 sekundy rekord mitingu, który od 23 lat należał do legendarnego Hichama El Guerrouja.

Z licznej grupy pościgowej najlepiej finiszował Marcin Lewandowski. Wynik 3:36.83 jest zaledwie 0.33 słabszy od halowego rekordu Polski. Przepaść jaka wytworzyła się między naszym „Starym Lisem”, a norweskim „Młodym wilczkiem” jest jednak ogromna. Z drugiej strony, w sezonie 2019 Ingebrigtsen doskonale punktując na zawodach Diamentowej Ligii, również wydawał się być poza zasięgiem. Ostatecznie podczas MŚ w Dosze, to „Lewy” sięgnął po medal, a Jakob musiał zadowolić się czwartym miejscem.

1500 m mężczyzn

  1. INGEBRIGTSEN Jakob (NOR) 3:31.80 ER MR
  2. LEWANDOWSKI Marcin (POL) 3:36.83 SB
  3. KATIR Mohamed (ESP) 3:36.89
  4. FONTES Ignacio (ESP) 3:36.89
  5. COSCORAN Andrew (IRL) 3:37.20
  6. SZÖGI Istvan (HUN) 3:37.58

Insane Tsegay, Wale miler

Wyścig na 1500 metrów pań od pierwszych metrów wprawiał wszystkich w osłupienie. Komentujący dla World Athletics nazwał prowadzenie pacemakerek – szalonym. Pierwsze 400 metrów otworzone  w 58.97 rzeczywiście było szaleństwem, ale Etiopka Gudaf Tsegay, chciała w tym szaleństwie uczestniczyć. Mało tego, gdy na 800 metrze (w 2:05.94) została sama, zaczęła przyśpieszać. Piątą dwusetkę pokonała w 31.42, a tysiączka zamknęła w 2:37.36. Z daleka popisom Tsegay przyglądała się biegnąca na drugiej pozycji Laura Muir.

Znana z doskonałej końcówki Brytyjka, nie była w stanie zagrozić Etiopce. Tsegay biegła jak zaprogramowana, wynikiem 3:53.09 miażdżąc rekord świata Genzebe Dibaby (3:55.17). Druga Muir mimo, że pobiła rekord Wielkiej Brytanii (3:59.58), została zdeklasowana.

1500 m kobiet

  1. TSEGAY Gudaf (ETH) 3:53.09 WR
  2. MUIR Laura (GBR) 3:59.58 NR
  3. COURTNEY-BRYANT Melissa (GBR) 4:04.79
  4. VANDERELST Elise (BEL) 4:05.71
  5. KLEIN Hanna (GER) 4:06.86
  6. GUERRERO Esther (ESP) 4:07.72

W biegu na 3000 mężczyzn, długi łańcuszek zawodników minął połówkę w okolicach 3:45. Znajdujący się na czele Etiopczycy: Barega, Girma, Wale i Aregawi, nie wydawali się być jednak szczególnie zmęczeni. Jak się okazało ich twarze mówiły prawdę. Na 800 metrów do końca pierwszy uderzył Barega, wykręcając koło w 29.30. Etiopska maszynka zaczęła chodzić coraz szybciej. Kolejne koło weszło już w 28.66, a na prowadzenie wyszedł Getnet Wale.

Czwarty zawodnik ostatnich MŚ na 3000 m z przeszkodami, nie dał na końcówce szans kolegom. Czas zwycięzcy 7:24.98 jest zaledwie 0.08 sekundy słabszy od rekordu świata Daniela Komena. Drugie 1500 metrów Etiopczyk wykręcił - niczym rasowy miler - w granicach 3:39 (!). Cała czwórka – Wale, Barega, Girma, Aregawi, złamała 7:30. Przed wtorkowym mitingiem w Lievin, ten wyczyn udał się jedynie 6 zawodnikom w historii. Powiedzieć, że to był szybki bieg, to jak stwierdzić, że Burj Khalifa to taki wysoki budynek.

3000 m mężczyzn

  1. WALE Getnet (ETH) 7:24.98 WL PB MR
  2. BAREGA Selemon (ETH) 7:26.10 PB
  3. GIRMA Lamecha (ETH) 7:27.98 PB
  4. AREGAWI Berihu (ETH) 7:29.24 PB
  5. BALEW Birhanu (BRN) 7:37.99
  6. WORKU Tadese (ETH) 7:41.06

Powrót Cichockiej, Borkowski się umacnia

Na 800 metrów mieliśmy aż trójkę naszych reprezentantów. W biegu pań wystąpiły Joanna Jóźwik i Angelika Cichocka, z kolei w wyścigu mężczyzn pojawił się Mateusz Borkowski

Polki pobiegły w słabszej serii B. Joanna Jóźwik od razu ustawiła się za pacemakerką, z kolei Angelika Cichocka poszukała sobie miejsca na końcu stawki. Na ostatnim okrążeniu śmiały atak przypuściła Irlandka Nadia Power, jednak wyglądająca świeżo „JJ” swobodnie obroniła pierwsze miejsce do samej mety. Czas 2:02.97 choć lepszy od wskaźnika na toruńskie mistrzostwa Europy (2:03.00), był słabszy od otwarcia sezonu w Metz (gdzie uzyskała 2:02.19).

W drugiej części dystansu ożywiła się „Angie”, znacznie poprawiając swoją pozycję. Ostatecznie finiszowała trzecia z wynikiem niemal sekundę słabszym od minimum na HME (2:03.88). Dla Cichockiej jest to powrót do halowej osiemsetki po 3 latach nieobecności.

800 m kobiet (finał B)

  1. JÓŹWIK Joanna (POL) 2:02.97
  2. POWER Nadia (IRL) 2:03.84
  3. CICHOCKA Angelika (POL) 2:03.88
  4. LINDH Lovisa (SWE) 2:04.60
  5. EYKENS Reene (BEL) 2:06.20
  6. KORIR Naomi (KEN) 2:06.66

W serii B osiemsetki mężczyzn wystąpił Mateusz Borkowski. Polak zajął drugie miejsce z wynikiem 1:47.61, czym umocnił się na prowadzeniu krajowych list. Podopieczny trenera Stanisława Jaszczaka musiał mocno obiegać na końcówce, co kosztowało go siły i setne części sekundy. Bieg wygrał Hiszpan Mariano Garcia (1:47.28), którego dobry humor nie opuszczał już przed startem, kiedy zaprezentował pozę na szalonego motocyklistę.

800 m mężczyzn (finał B)

  1. GARCÍA Mariano (ESP) 1:47.28
  2. BORKOWSKI Mateusz (POL) 1:47.61
  3. MISCHLER Baptiste (FRA) 1:47.74
  4. TUAL Gabriel (FRA) 1:47.85
  5. LEARMONTH Guy (GBR) 1:47.94
  6. VAN DIEPEN Tony (NED) 1:48.36

W szybszym biegu A wygrał Brytyjczyk Elliot Giles z wynikiem 1:45.49 (zaledwie 0.03 s słabszym od życiówki). Giles idzie w tym sezonie jak burza (wygrał w Karlsruhe na 800 m, był trzeci na 1500 m w Metz). Jest jak na razie liderem europejskich list na 800 m i co za tym idzie, mocnym kandydatem do złota w Toruniu.

Lekkim rozczarowaniem okazał się być natomiast kobiecy wyścig A. Bieg miał być pojedynkiem rekordzistki świata juniorek Keely Hodgkinson (1:59.03) z halową rekordzistką Wielkiej Brytanii Jemmą Reekie (1:57.91). Z wielkiej chmury spadł jednak mały deszcz. Brytyjki zaczęły zachowawczo, dając się wyszumieć Afrykankom. Na ostatnim kole finiszem, na który żadna z rywalek nie potrafiła znaleźć odpowiedzi, popisała się Reekie. Wynik 2:00.64 daje drugie miejsce na światowych listach. 

Szkoda, że zupełnie odpadła liderka światowych tabel, młoda Hodgkinson. Juniorka na ostatniej setce cierpiała, co skończyło się dopiero 4 miejscem i dalekim od życiówki – 2:01.71.

Czykier w elicie, Hailu godzi faworytki

W finale 60 m ppł wystąpił Damian Czykier. Polak finiszował na 5 miejscu z doskonałym rekordem sezonu 7.59. Poza zasięgiem wszystkich był genialny Amerykanin – Grant Holloway. 23-latek pomknął do mety w 7.32, co oznacza, że do rekordu świata Brytyjczyka Colina Jacksona zabrakło zaledwie 0.02 sekundy. 

60 m ppł mężczyzn (finał)

  1. HOLLOWAY Grant (USA) 7.32 WL PB
  2. BELOCIAN Wilhem (FRA)  7.52
  3. DAL MOLIN Paolo (ITA) 7.55 
  4. MALLETT Aaron (USA) 7.57
  5. CZYKIER Damian (POL) 7.59 SB
  6. EATON Jarret (USA) 7.60

Przez eliminacje damskiej sześćdziesiątki nie przeszła niestety Pia Skrzyszowska, zajmując ostatnie miejsce w swojej serii z czasem 8.16.

Bieg na 3000 m kobiet zapowiadano, jako pojedynek Sifan Hassan i Beatrice Chepkoech. Rzeczywiście taki był, ale o drugie miejsce. Mistrzynie świata pogodziła młodziutka Lemlem Hailu. Etiopka odbezpieczyła na ostatnim kole prawdziwą rakietę, odjeżdżając od wielkich rywalek, jak Ferrari od Fiata Multipli.

Hailu była objawieniem poprzedniego sezonu halowego, bijąc juniorski rekord świata na 1500 m (4:01.57). W Lievin wynikiem 8.32.55 na 3000 m poprawiła rekord mitingu należący do słynnej Rumunki Gabrielli Szabo (8:34.09).

Stojące na kosmicznym poziomie zawody w Lievin, były dopiero drugim przystankiem tegorocznego WAIT Gold. Już 13 lutego najlepsi lekkoatleci zawitają do Bostonu, a 17 lutego będziemy szczególnie trzymać kciuki za liczną reprezentację Polaków, podczas Copernicus Cup w Toruniu. 

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel
biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum

  • faraon828 | 23.02.2021
    Co do butów, jest ciekawy komentarz w The Times, Jamiego Webba, który na Copernicusie pobiegł na 800 m lepiej, niż rekord Polski, a miał na stopach zwykłe kolce. Bierze jednak udział w testowaniu nowych adidasów, które mają być dostępne od maja i jest zachwycony.

    Fajnie, uczciwie przyznaje, że buty dają przewagę i jeśli tylko będzie miał taką możliwość to z technologii skorzysta.
  • faraon828 | 17.02.2021
    @Rolli,
    Najkowcy (np. Ingebrigtsen) jak na moje dyletanckie oko, biegli w Dragonfly, które latem wydawało się, że mają patent na bicie WR (Cheptegei). Ale ciekawe, że Tsegay, która zmiażdżyła system, miała jakieś różowe adidasy, Lewy z kolei żółte.

    ;)
  • Rolli | 10.02.2021
    Filmik wymazali... :grr:
  • dziki_rysio_997 | 10.02.2021
    Jak ten Jakob dowalił... szok!

    Gdyby ktoś chciał zobaczyć:
    https://www.youtube.com/watch?v=hLUZZ0f72l8

    Tak czy inaczej trzymam kciuki za Marcina, już w 2019 "wiedział, czego chciał" i "dowiózł". A Jakob ma szansę pisać historię wielkimi literami...
  • hansel | 10.02.2021
    Lewandowski niestety został zdeklasowany w tym biegu, trochę się dziwię, że miał po biegu takie dobre samopoczucie. Ingebrigsten też się będzie rozkręcał, to był jego pierwszy bieg, a nawet tu, gdyby bieg był szybciej poprowadzony to był w stanie pobiec 3:30 bo na ostatnich 300m zdecydowanie miał za dużo siły.
  • Rolli | 10.02.2021
    Swietna wyniki,
    @KRZYSZTOF BRĄGIEL, widziałeś w jaki kolcach biegali?