Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Biegaczka, która została modelką - wywiad z Elizą Gawryluk
Zdjęcie powyżej: z lewej, rok 2008, Mistrzostwa Polski w biegu na 10000m, Eliza zajmuje III miejscu, zdjęcie z prawej: te same Mistrzostwa, zdjęcie z podium



Eliza Gawryluk była jednym z wielu talentów, które przedwcześnie zakończyły biegową karierę. Przed laty w młodszych kategoriach wiekowych doskonale radziła sobie w biegu na 2000 m i 3000 m z przeszkodami, sięgając po medale mistrzostw Polski i startując w mistrzostwach Europy juniorów. W pewnym momencie, aby podwyższyć swój poziom sportowy, Eliza wyjechała na stypendium do USA. Jednak trapiona kontuzjami, zakończyła karierę. Znalazła jednak inny sposób na siebie - modeling.

Elizka, jak wołali na nią znajomi, zawsze lubiła wyróżniać się z tłumu. Bardzo szczupła,  charakterna i ambitna. Słynęła nie tylko z talentu do biegów długich, ale i z ciętego języka, którym nie oszczędzała nawet swojego trenera - Zbigniewa Ludwichowskiego. Największe sukcesy odnosiła w biegu na 2000 m z przeszkodami oraz na 10 000 m. Po zakończeniu przygody z bieganiem wyczynowym zaczęła rozwijać swoją pasję do mody, bardzo odważnie pozując do zdjęć. Z Elizą rozmawiamy o przeszłości biegowej i o tym, czy bycie sportowcem pomaga w ciężkiej branży jaką jest modeling. 




Jak wspominasz swoją przygodę ze sportem? Nie tęsknisz czasem za mocnym treningiem?

Swoja karierę wspominam bardzo pozytywnie. Była to bardzo ciężka praca, jednakże połączona z przyjemnością. Nawet teraz, jak widzę zdjęcia znajomych biegaczy z obozów, mam lekki sentyment. Cieszę się, że część z nich nadal kontynuuje na wysokim poziomie swoja karierę. Na bieżąco śledzę ich poczynania. Czasem żałuję, że moja przygoda biegowa się skończyła, ale dzięki Bogu, nie odcięłam się zupełnie od sportu ... Chociaż przyznam, że był taki okres w moim życiu, w którym nawet nie chciałam myśleć o żadnym sporcie. Oczywiście nie czuje się spełnioną zawodniczka, bo skończyłam swoją karierę w wieku 23 lat, ale ze względu na tak częste kontuzje i problemy zdrowotne, nie miałam szansy  na 100-procentowe przygotowania.

Trenowałaś w Olsztynie i nagle zniknęłaś. Co się z tobą działo?

Wyleciałam na stypendium sportowe do USA. Pierwszy rok studiowałam w sławnym wśród sportowców Flagstaff i trenowałam na wysokości  2000 m n.p.m.  Myślałam, że to była perfekcyjna szansa, żeby zabłysnąć, być lepszą wersją Elizy.... A, że nie boje się żadnego wyzwania, co więcej, szukam ciągle nowych - postanowiłam zaryzykować. W moim przypadku ta zmiana nie zadziałała tak jak bym chciała.


Dlaczego? Podobno warunki do trenowania w USA są wymarzone.

Niestety treningi nie były dostosowane pod zawodnika, codziennie czułam się jak na zawodach... Na 2 lata przetransferowałam się do Arizona State University w Phoenix, gdzie wszystko było perfekcyjne. Super warunki, raj dla zawodnika. Apartament z siłownią i basenem... Pełny angaż fizjoterapeutów i lekarzy. Niestety znów nie byłam chyba przygotowana na „rzeźnicze treningi”, które zaczynały się o 5 rano. Budzik dzwonił już o 4! Na moje warunki fizyczne to było za dużo. Była to pełna gama wzlotów i upadków - od wyników 10.15 na 3000 m z przeszkodami i 35 min na 10000 m. Upadki niestety przeważyły, a że jestem osobą która dąży do bycia jak najlepsza i najszybszą, po powrocie do Polski zdecydowałam się na zakończenie kariery. Bieganie nie sprawiało mi już takiej przyjemności.

To ciekawe. Dlaczego „znielubiłaś” bieganie? Jak wyglądały te treningi?

Biegałam bardzo dużo kilometrów oraz bardzo ciężkie treningi, np. bieg ciągły 15 km czy 10x 1 km. To była normalka. Myślę, że trochę się wypaliłam.... Zawsze chciałam więcej, szybciej, lepiej! Trening i cała logistyka - mieszkanie, odnowa biologiczna wydawały się podpasowane pod zawodnika. Ale moim zdaniem to wszystko było jakieś takie SZTUCZNE, taki wyścig szczurów... Większość treningów była dla mnie jak zawody.

 

A studia? Różnią się od tych w Polsce?

To było super doświadczenie! Nauka i lekcje bardzo interesujące i życiowe... Wszystko jest raczej dostosowane pod praktykę, która przydaje się w życiu. U nas trzeba było się wszystkiego wykuć na blachę. (śmiech).



Ostatecznie, dlaczego rzuciłaś bieganie wyczynowe?

Przestałam biegać po prostu z powodu częstych kontuzji. W moim przypadku funkcjonuje tylko białe i czarne - nic pomiędzy. Albo jestem jedną z tych najlepszych - albo nie i daję sobie spokój. Nie wykluczam nigdy powrotu, ale w tym momencie mieszkam w Mediolanie i jestem zajęta modelingiem.  Zdałam też niedawno egzamin na trenera, więc możliwe, że będę w przyszłości pracować jako trener personalny. Aktualnie walczę o stanowisko w Diorze. Byłaby to wymarzona praca.

Wow, Dior, uderzasz do najlepszych! Skąd w ogóle wzięła się u Ciebie pasja do modelingu?

Jak pewnie wiesz, zawsze lubiłam się wyróżniać, przede wszystkim stylem ubioru. Nie boję się miksować ubrania w sposób, w jaki mam ochotę. Moda, oprócz biegania to była i jest moja wielka pasja. Po prostu się z tym urodziłam (śmiech).

Jesteś bardzo szczupła i zgrabna, masz oryginalną urodę. To zaważyło na tym, że postanowiłaś spróbować swoich sił w byciu modelką?

Moje dwa ulubione cytaty, do których się stosuje to: „Kto nie ryzykuje - nie pije szampana” ... oraz „WHY NOT?” (śmiech). Dlatego postanowiłam spróbować! Jestem świadoma, że jest to baaardzo ciężki i konkurencyjny biznes. Modelek jest teraz na pęczki. Dziewczyny są traktowane bardzo przedmiotowo, ale ja traktuje to jako hobby, nową przygodę, nie stresuje się tak bardzo odmowami na castingu. 


10635752_902961083062434_1875602174994037392_n.jpg
Sesyjne zdjęcia Elizy z portoflio

Na twoim fanpage, portfolio, stronie Global Chick można znaleźć Twoje rozbierane zdjęcia. Niektóre są naprawdę odważne. Nie masz oporu przed pozowaniem nago? 

Nie mam problemów z pokazaniem własnego ciała, ale jedynie jeśli jestem pewna, że fotograf jest profesjonalistą, a nie jakimś maniakiem seksualnym, co się niestety zdarza... W tym biznesie niestety nic nie jest pewne i musisz być bardzo uważna. Niedawno na przykład było głośno o wyborach na Miss Wielkopolski, w których organizatorzy składali dziewczynom niemoralne propozycje…

Ostatnio magazyn Twój Styl prowadził kampanię uświadamiającą dziewczyny, które chcą być modelkami, o zagrożeniach, jakie mogą zdarzyć się na ich drodze, np. anoreksja lub mężczyźni, żerujący na naiwności modelek. Czy spotkałaś się z takimi problemami na swojej drodze?

Tak. Jest wielu mężczyzn, którzy chcą zaciągnąć modelki do łóżka. Na imprezach proponują picie dużej ilości alkoholu oraz brania narkotyków, niby za darmo. Dlatego, jeśli chcesz utrzymać się w tym biznesie, musisz po prostu myśleć. I nie wierzyć, gdy obiecują ci złote góry. Na swojej drodze poznałam super osoby, których nigdy nie zapomnę oraz takie, które niestety są jedynie nauczką na przyszłość. Jeśli chodzi o zaburzenia odżywiania - to ja widzę wielki postęp. Coraz więcej agencji modelingowych oraz fotografów woli współprace z normalną dziewczyna, którą po prostu się czymś odróżnia. 

Jaki jest Twój przepis na bycie modelką? Myślisz, że to kwestia charakteru, który ukształtował sport?

Modeling jest kwestią odpowiedniego charakteru, umiejętnością poruszania się przed kamerą i czuciem własnego ciała. Ja od zawsze kochałam modę i chciałabym pozostać w tym biznesie jak najdłużej, ale niekoniecznie jako modelka. Sport, lekkoatletyka pomógł mi w tym, że jestem odważna do świata, nie przejmuje się drobnymi porażkami.  Podchodzę do życia z myślą, że codziennie jest nowy dzień i wszystko się może zdarzyć.

Z czego jesteś dumna?

Jestem dumna z tego, że jeśli czegoś NAPRAWDĘ chcę, to potrafię to osiągnąć. Cieszę się, że się rozwijam: studia w USA, certyfikat Trenera Personalnego, a teraz zaczęłam uczęszczać w Mediolanie na lekcje języka francuskiego, które mogą przydać mi się w możliwej pracy dla Diora. Podróże i mieszkanie w USA, Londynie, Mediolanie były moimi marzeniami. Spełniły się. Prawda jest taka, że jeśli włożysz w coś serce i umysł, to osiągniesz cel. Proste (śmiech).  I najważniejsze - jestem dumna z tego, że kiedyś biegałam i byłam całkiem dobra.

Więcej o pasji Elizy Gawryluk znajdziecie na jej blogu: www.globalchick.crazylife.pl