Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Hoka Clifton na dystansie 1000 km - test
Hoka Clifton 4 był moim głównym butem w przygotowaniach do bicia mojej życiówki maratońskiej, czyli butem, w którym robiłem treningi w styczniu, lutym i marcu, o czym możecie czytać w serii artykułów pt. Ambitny amator w wiosennym maratonie - link>>>.

Życiówkę zrobiłem, a pobiegłem ją też w Cliftonie. I to nie koniec, bo te buty służą mi do dziś tj. do początku czerwca. Zatem cała moja recenzja opiera się na ok. 1000km wybieganych w Cliftonie 4. Wybieganych w bardzo różnych zadaniach biegowych. Miałem tego Cliftona na stopach na szybkich jednostkach bieganych na stadionie, oraz na długich, ponad 30 kilometrowych wybieganiach. Leciałem w tych Hokach również 15km Biegu Chomiczówki, czy wspomniany już maraton. Bo Clifton jest butem uniwersalnym. Mnie to bardzo pasuje, bo nie przepadam za zastanawianiem się pt. “Jaki to but najlepiej założyć na….”. Mam but szosowy i mam but trialowy. Więcej wyborów nie pragnę (ok, na śniegi i lody zakładam but z kolcami).

Cliftona 4 otrzymałem od dystrybutora tej marki na Polskę.

Nim zacząłem biegać w Cliftonie 4, w sezonie 2017 biegałem w modelu Arahi, którego kupiłem sam i który stał się jednym z moich ulubionych butów w mojej historii biegowej. W 2017 w Arahi zrobiłem dobrze ponad 1000km. Bardzo lubiłem ten but. I wiedziałem, że to nie ostatnia Hoka na moich nogach.

Ogólne wrażenia


Clifton 4 jest butem uniwersalnym. Mam na myśli to, że poddałem go wielu zadaniom biegowym na asfalcie, kostce, betonie i bieżni, i ta Hoka nie grymasi. Do trialu się nie nadaje, nie ten bieżnik, chyba że chcesz polatać po suchym lesie i trasa jest tak łatwa technicznie, że można ją walnąć w japonkach.

Ta Hoka dostarcza dobrej amortyzacji. But nie zrobił mi “kuku”, choć mam takie płaskostopie, że zostawiam na basenie ślady, jakbym chodził w płetwach. Producent nie obiecuje, że to but ze stabilizacją. Ale Clifton tę stabilizację dostarcza.



Clifton 4 to według producenta lekka treningówka. Waży 326 gram w rozmiarze 45 1/3. Gdy bierze się Cliftona do ręki spodziewasz się, że but jest cięższy. To efekt hokowej słoniny, czyli grubej podeszwy, która daje iluzję masy. Iluzję, bo Clifton ciężki nie jest.

Clifton posiada 5 mm drop, czyli różnicę między piętą a środkową częścią buta. To wartość średnia na rynku, daleko mu do zerówek, ale to też nie 8 mm spotykanych w innych butach.


Hoka Clifton 4 i cholewka


Ten but jest modelem bezszwowym. Części buta połączone są ...chyba laminatem. Co to jest na 100% nie mam pojęcia. Mam natomiast pojęcie, że brak szwów to fajna rzecz. Obniża wagę buta oraz wyklucza możliwość obcierania się stopy o jakiś szew. Nie dostrzegam jednocześnie, by miało to wpływ to wytrzymałość buta.

Clifton ma wzmocnione czuby, może nie na poziomie niektórych butów trialowych, w których można kopać kamienie, ale wciąż czuby tej Hoki są twardsze niż w innych moich treningówkach. To się może przydać w trudniejszym terenie, jeśli się w niego w Cliftonie zapuścicie.

Wytrzymałość na kilometraż, czyli co widziałem po 400km.

Cóż, nic nie widziałem. To jest but jest tym samym butem, który przyjechał nowy do mnie do domu. Nie “skapciał”, czyli nie rozlazł się jakoś na boki. Nigdzie się nie psuje, nie pruje, nie “narzeka” na biegowe życie. Bieżnik zachował swoją strukturę, nie widać specjalnie, żeby dostał w kość. Zdjęcia poniżej pokazują but po 400km.






A co widzę teraz, czyli po 1000km?

Znowu jest bardzo dobrze. But bardzo dobrze zniósł ten kilometraż. Wygląda wciąż ok. A przede wszystkim zachowuje się wciąż ok. Nie zmiękczył się, nie “skapcaniał”. Podeszwa cały czas zachowała dobry bieżnik. Mam takie wrażenie, że gdyby zapytać innego biegacza o przebieg tego buta, to nie dałby mu 1000km. Duża pochwała dla Cliftonów. I znów kilka zdjęć, tym razem po 1000km.





Podeszwa, czyli to co tygryski w Hokach lubią najbardziej, albo nie lubią

Hoka była i jest butem charakterystycznym właśnie przez swoją podeszwę, a przede wszystkim jej grubość. Ja ją za to lubię, tj. lubię za to Cliftona i jak dotąd wszystkie inne Hoki, które choć trochę obiegałem. Ta podeszwa daje mi komfort amortyzacji, a ja tego oczekuję od buta. Nie jest przy tym kapciem, miękkim butem, w którym się człapie.

Podsumowanie


Hoka Clifton 4 to bardzo solidny but biegowy. Solidny, czyli odporny na kilometraż. Taki but trochę do wszystkiego, trenowałem w nim, ale też się w nim ścigałem. Dość lekki bucik, choć na taki nie wygląda. Ja ten but po prostu bardzo lubię. Pasuje mi. Nie zawodzi.
-------

Tester, czyli ja, czyli biegacz amator, z rocznym kilometrażem ok. 3000km plus i kilkunastoletnią historią biegową. Preferuję buty ze stabilizacją i dobrą amortyzacją. Przy wzroście 172 cm ważę ok 67 kg.  Nigdy nie oszczędzam pieniędzy na butach.