14 lipca 2009 Redakcja Bieganie.pl Trening

Co w Szklarskiej piszczy? – Czyli obóz treningowy z Małgorzatą Sobańską


CIMG7673.JPG

Uczestnicy obozu.

W Szklarskiej Porębie dopisuje nie tylko piękna, słoneczna i
idealna do trenowania pogoda, ale i rodzinna atmosfera, panująca wśród
podopiecznych Małgorzaty Sobańskiej i Piotra Mańkowskiego.

Adepci zapalczywie trenują do maratonu i aż żal im wyjeżdżać
po tygodniu zgrupowania. Grupa z Warmii, która szykuje się do maratonu w
Chicago, na pytanie czy podoba im się obóz, chórem odpowiada, że jest
zachwycona, a zwłaszcza podoba im się położenie stadionu na wysokości i klimat
górski, a także nieocenione są dla nich rady trenerów.


O obozie rozmawiamy z jego inicjatorem, dyrektorem Maratonu
Warszawskiego, Markiem Troniną:

 

 

 

Aleksandra Szmigiel: Czy wasza idea-obozu letniego, spełniła się w stu procentach?
Czy wszystko idzie zgodnie z planem?


Marek Tronina:
Myślę, że tak. Jak do tej pory zaskoczenia są jedynie
pozytywne i staramy się na bieżąco i kreatywnie reagować na różne potrzeby,
które się pojawiają, bo dla nas jest to pierwszy obóz i tak naprawdę, to nie
mieliśmy wcześniej żadnych doświadczeń. Z kolei Małgosia i Piotr mają
doświadczenia, ale z zawodowcami,
natomiast tu jest obóz amatorski. Dlatego drugi turnus różni się od pierwszego
kilkoma elementami, o które prosił pierwszy. Jest znacznie więcej teorii,
której brakowało, jest trochę inna organizacja dnia. W każdym razie jesteśmy
teraz przekonani, że zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy istnieje i na
pewno będziemy je kontynuować. Już w tej chwili zastanawiamy się na tym, co
dalej będzie z obozami, jak będą wyglądać. Na pewno będziemy dopracowywać tę
ofertę i rozszerzać. Sądzę, że z każdym kolejnym rokiem coraz więcej osób
będzie jeździło na te obozy, bo poza wartością sportową, czyli trenowania w
towarzystwie ekspertów, dają również wiele bodźców, aby biegać lepiej,
dowiedzieć się więcej na temat samego siebie i swojego biegania.

Co najbardziej chwalą sobie uczestnicy tego obozu?

Myślę, że najważniejsze jest to, że uczestnicy przez tydzień
nie maja żadnych innych obowiązków, które odciągają ich od tego co najbardziej
lubią, czyli biegania. Mamy tu trzy moduły treningowe dziennie, czasami cztery
i większość osób uczestniczy we wszystkich. Tak nie trenują nawet
profesjonaliści w gruncie rzeczy, ale ten tydzień, to jest taka pigułka, w
czasie której staramy się przekazać jak najwięcej informacji na temat
dostępnych środków treningowych, no i oczywiście je przećwiczyć. A to możliwe
jest tylko przy takiej ilości treningów.

A czy na coś w ogóle narzekają uczestnicy tego obozu? Czy
jest im z czymś ciężko na treningach?

Czy narzekają? Nie, ja bym nie użył tego słowa, bo raczej
starają się podpowiedzieć nam o kilku sprawach, których sami nie zdążyliśmy
spostrzec. Np. chcieliby jeszcze lepiej poznać możliwości swojego organizmu,
wiec jestem już pewny, że na następnym zgrupowani, będziemy badać na samym
początku poziom zakwaszenia każdego uczestnika przy próbie wysiłkowej. Nie było
tego, bo nie sądziliśmy, że może być potrzebne. Z drugiej strony, okazało się,
że proste zmierzenie pulsu na treningu, jeśli nie ma się pulsometru, jest dla
wielu osób zagadką i mało ludzi potrafi to robić. Okazuje się, że była taka
metoda, której nikt już nie używa, wystarczy do niej stoper i umiejętne
ułożenie palców na odpowiednim punkcie swego ciała i pomnożenie wyników przez
sześć. Tak więc, nie są to narzekania, tylko pomysły, co można jeszcze
udoskonalić.

A czy planujecie organizację obozów w innych rejonach, np. w
Zakopanem, gdzie w październiku ma być oddany do użytku stadion?

Bardzo możliwe, nie wykluczamy, ani jednej, ani drugiej
lokalizacji, ani żadnej innej, bo wiem, że wiele ośrodków zgłaszało się do nas,
aby gościć taką grupę ludzi. Jest to wiadomo okazja, aby się wypromować i
zrobić jakiś biznes, bo przyjeżdża 50
osób, czyli sporo. Po drugie jest to świetny sposób promowania się. Jestem
pewny, że uczestnicy zgrupowania będą emisariuszami tego co robimy, tego jak
uczymy mądrze korzystać z tego co daje nam skomponowany trening i będą
popularyzować to co robimy, a na pewno będzie się to rozwijać.


O ocenę treningu i zawodników, przygotowujących się do
maratonu, zapytaliśmy ekspertów- trenerów Piotra Mańkowskiego i Małgorzatę Sobańską.

CIMG7660_1.JPG
Piotr Mańkowski wraz z podopiecznym.

Aleksandra Szmigiel: Czy jest trener zadowolony z pracy jaką
wykonują pana podopieczni na zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie?


Piotr Mańkowski:
Tak, jestem bardzo zadowolony, a nawet
zdziwiony tym, że wytrzymują. Mamy trzy treningi dziennie: o 7.30 rozruch,
pierwszy trening przed obiadem, drugi po obiedzie, a wieczorem, jeżeli są
chętni, to mamy gry zespołowe na sali. Są niewyżyci, są niemożliwi, przyjechali
i chłoną trening, pracę, chcą maksymalnie wykorzystać ten tydzień pobytu.
Powiem nawet, że są tacy, przed którymi widzę przyszłość biegową w maratonie.
Właśnie idea była taka, żeby ludziom pokazać część treningu do maratonu,
wycinek tej pracy. Muszę przyznać się, że zerżnęliśmy ten trening z naszego. Oni nie robią nic innego, choć
oczywiście w mniejszych proporcjach, niż by Małgorzata Sobańska wykonywała w
tym okresie przygotowawczym do startu pod koniec września.

A jaka jednostka treningowa jest najcięższa dla obozowiczów?


Uważam, że dla nich najcięższą jednostką będzie wycieczka w
góry, ale jest to takie skromne 18-19 km Zresztą taki trening poprzedni turnus w
całości przeżył. Poza małym, przypadkowym poślizgnięciem się, nikt nie miał
żadnych urazów i nikt nie wyjechał z kontuzją. O dziwo , na poprzednim
turnusie były panie, które przyjechały jako osoby towarzyszące i nie trenujące,
ale podczas obozu zaczęły biegać i teraz twierdzą, że zapiszą się kolejny raz i
będą trenować.

Gratulujemy więc i życzymy powodzenia!

CIMG7666.JPG

Małgorzata Sobańska wraz z podopiecznymi i dobrze bawiącymi się córkami.

Aleksandra Szmigiel: Czy pani również jest zaskoczona
postawą swoich podopiecznych?

Małgorzata Sobańska: Tak, jestem zaskoczona. Są bardzo
ambitni i zawzięci, nawet bardziej niż profesjonalni zawodnicy. Nie spodziewaliśmy się z ich strony aż
takiego zaangażowania.

A ile osób biega razem z panią?

Mam mniejszą grupę, taką najbardziej wytrzymałą, tak zwanych
tutaj ścigaczy, tak więc jest to tak mniej więcej dziewięć osób.

Czy obserwuje pani między trenującymi rywalizację?

Tak, może na początku to widać, ale potem każdy zna już
swoje miejsce w kolejce i ustawia się tak do biegu. Nie ma co szaleć i uczymy
tego ludzi, żeby zaczynali spokojnie i ogólnie prawidłowego treningu.

A jak się pani czuje? Czy przygotowania pani do maratonu idą
zgodnie z planem?

Muszę nawet powiedzieć, że ponad plan, że ludzi pomogli mi
tutaj wejść w trening, bo właśnie jestem w trakcie tzw. treningu wejściowego.
Nawet zrobiłam więcej niż miałam w planach, więc jestem zadowolona.

To gratulujemy i
życzymy powodzenia!

Dziękuję bardzo!

CIMG7683.JPG

Uczestnicy zgrupowania pozdrawiają czytelników bieganie.pl!

Dyskusje powiązane: ZAPOWIEDŹ OBOZU; ANKIETA

Możliwość komentowania została wyłączona.