5 prostych tricków, żeby nie męczyć się podczas biegania
29 listopada 2021 Krzysztof Brągiel Zacznij Biegać

5 prostych tricków, żeby nie męczyć się podczas biegania


Każdy lubi się trochę zmęczyć, ale bez przesady. Masz już dość kończenia treningów z wywieszonym jęzorem? Tlen łapiesz resztkami sił, a nogi robią się jak z plasteliny? Do tego stopnia siadło ci ze zmęczenia na głowę, że ostatnio wparowałeś do Biedronki, krzycząc: z drogi, będę robił podbiegi? Jeśli na którekolwiek z pytań odpowiedziałeś twierdząco, sprawdź babcine sposoby na ulżenie sobie podczas biegania.

Zwolnij, szkoda tlenu

Według najnowszych badań IBzPW (Instytut Badań z Palca Wyssanych – red.) 90 procent biegaczy robi za szybkie rozbiegania. Respondenci najczęściej tłumaczą się chęcią zaimponowania przechodniom. Zbyt szybkie przebieranie nogami na jednostkach treningowych, które wcale do tego nie służą, naukowcy uzasadniają kulturowo. Chodzi o bliską polskim sercom regułę: zastaw się, a postaw się.

Innymi słowy, chcąc pokazać się na mieście jako dorodne gazele, nie liczymy się z tlenowymi wydatkami. To błąd i źródło niepotrzebnego zmęczenia. Trick numer 1 nie może więc brzmieć inaczej – zwolnij. Gwarantuję, że efekty poczujesz od razu.

zmeczyc3

Wypłaszczyć krzywą

Na początku każdy jest kozakiem. Górki nie górki, trzeba robić swoją robotę. Wreszcie nadchodzi jednak ten nieprzyjemny moment, kiedy nogi uginają się jak kolana pątników, a tlen zaczynamy łapać najbardziej zacienionym miejscem na mapie naszego ciała. Jeśli chcesz wygrać nierówną walkę z biegowym zmęczeniem unikaj stromizn.

Bieganie po płaskim to prosty sposób na zaoszczędzenie paliwa w baku, ale też przepis na międzynarodowy sukces. Wystarczy spojrzeć na Patryka Dobka. Odkąd zamienił płotki na płaskie jak stół 800 metrów, musiał sobie zrobić w domu dodatkową półkę na medale.

Czep się koła i nie puszczaj

Trick numer 3 zaczerpniemy ze świata szeroko pojętego wyczynu. Biegowi mocarze od dziesiątek lat korzystają z pomocy pacemakerów (inaczej – zająców). Nadający tempo pozwalają zaoszczędzić siły „wiozącym się” na plecach. Mówi się o korytarzach powietrza i ochronie przed wiatrem, ale to baśnie braci Grimm. Najwięcej dzięki robocie pacemakerów zyskuje głowa.

Żeby skorzystać z takiego wsparcia, wcale nie musimy opłacać Kenijczyka. Wystarczy zaangażować szanowną małżonkę, wyposażywszy ją wcześniej w rower. Czep się koła i nie puszczaj, a zobaczysz, że po treningu zostanie ci dużo zaoszczędzonej energii. No, tylko nie wydaj jej potem na głupoty z szanowną małżonką! A zresztą, jak tam chcesz…

zmeczyc

Złap oddech

Abelard Giza w jednym ze swoich stand-upów opowiada jak zaczął biegać.

– Nie wiedziałem, że w bieganiu jest tak ważny oddech – mówi. – Nie, że nogi. Oddech. Trzeba to jakoś wszystko zgrać…

W rzeczy samej. Cała tajemnica biegania polega na opanowaniu trudnej sztuki prawidłowego oddechu. Rytmicznie, miarowo i czym się da. Nie bójmy się otworzyć szeroko aparatu gębowego. Suszmy zęby. Zagarniajmy tlen jęzorem. Zaangażujmy do pracy obie dziurki w nosie. Dyskretny oddech przez przymknięte usta niejednemu odciął dopływ krwi do mięśni i zabrał biegową radochę.

Ręce, które leczą

Nogi, płuca – o skrupulatnym wykorzystaniu tych elementów ciała, większość biegaczy pamięta. Gorzej sprawy się mają, jeśli chodzi o pracę rąk. Trzeba wiedzieć, że miarowo pracujące obręcze barkowe działają jak koło zamachowe. Dbając o prawidłowy ruch rąk, zyskujemy dodatkowy napęd.

Blisko tułowia, bez niepotrzebnych skrętów na boki, barki z ramionami w jednej linii, łokcie zgięte w kącie prostym – to podstawowe wskazówki dla osób, chcących zapanować nad „witkami” (Andrzej, no offense). Według najnowszych opracowań CZAB-u (Centrum Zmyślonych Analiz Biegowych – red.) biegacze, którzy w pełni wykorzystują ręce, oszczędzają do 30 procent mocy.

Oczywiście nie da się do końca zwyciężyć w potyczce z biegowym zmęczeniem. W końcu po to uprawiamy niewinne hobby w rajtuzach, żeby od czasu do czasu upocić się jak dorodne knurzysko i wyglądać jak koń po westernie. Dzięki powyższym, prostym trickom jest jednak szansa, że chwilowo uciekniemy rzeźnikowi spod topora i opóźnimy egzekucję.

zmeczyc1

Zdjęcia: Marta Gorczyńska


Produkty widoczne na zdjęciach:

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.