12 października 2010 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

SHOCKERKI czyli podsumowanie aktywności naszego shockującego teamu.


Oto podsumowanie naszej akcji wokół teamu Shockerki.

W czerwcu na bieganie.pl daliśmy ogłoszenie, o mniej więcej takiej treści:

„Szukamy dziewczyn, które są gotowe przebiec maraton w samym staniku.”

Mieliśmy obawy, że nie zgłosi się ich wiele. Ale były one niepotrzebne, bo zgłoszeń było naprawdę dużo. Musieliśmy przeprowadzić ostrą selekcję, co spowodowało, że niektóre dziewczyny poczuły się urażone. Ale cóż było robić, w programie „Top Model”, też zostało tylko kilka dziewczyn mimo, że wiele innych było nie mniej fajnych. Powodem dla którego wybraliśmy te a nie inne, były ich listy motywacyjne, które  jakoś do nas przemówiły, były wesołe, fajne i na luzie.

Spośród pięciu wybranych dziewczyn w maratonie wystartowały w końcu tylko trzy – dwie pozostałe z osobistych powodów nie dotrwały do końca przygotowań. Przedstawiamy wam zatem krótką historię przygotowań do maratonu naszego teamu Shockerek.


Listy

Najpierw fragmenty listów „motywacyjnych” trzech dziewczyn, które wybraliśmy i które pobiegły maraton.

Basia

Biegam od 2005 roku. Najbardziej interesują mnie ultramaratony. Mam jakieś tam swoje małe sukcesy na tym polu, ale nie zamierzam spoczywać na laurach – wciąż mam ambitne plany biegowe (m. in. ukończyć Sparthatlon). Przebiegłam ponad dwadzieścia maratonów, ze trzy setki, jeden bieg 12-godzinny i jakieś inne górskie ultra. Dlaczego powinniście wybrać mnie? Nie wiem czy jest w biegowym światku osoba, która bardziej zasługuje na miano „szokerka”. Potrafię wstrząsać opinią publiczną. Raz założyłam się, że na biegu w Lesie Kabackim pobiegnę w stringach – wygrałam.

Agata

Za regularne bieganie wzięłam się ok. rok temu, kiedy odkryłam, że ten sport nie musi się wiązać z monotonią liczenia pokonywanych kilometrów… czy też kolejnych okrążeń podczas których widzi się w kółko te same drzewa, kałuże i statycznych sąsiadów zalegających bezczynnie na parkowej ławce. 🙂 Od czasu kiedy odkryłam, że mechaniczne stawianie kroków niesamowicie pozytywnie wpływa nie tylko na sylwetkę, ale także na prawidłowe wyważenie wewnętrznego balansu duchowego, bieganiem staram się zarażać innych. Mam nadzieję, że tę energię i promienny uśmiech, który pojawia się na mecie oznaczonej przez siebie trasy, nie tylko poprawia humor przechodniom, ale i zachęca ich do „wzięcia się za siebie”! Jeśli chodzi o dotychczasowe zawody, z racji krótkiego „stażu” biegowego, zaliczyłam na razie Półmaraton Warszawski (28 marca 2010) z wynikiem 1:58:04. To był mój pierwszy udział w zawodach. Nadchodzący Maraton Warszawski będzie dla mnie okazją do zmierzenia się z kolejną barierą dystansową i własną determinacją! Dlaczego to ja powinnam pobiec w staniku SCHOCK Absorber? Odpowiedzi może być co najmniej parę. Bo po pierwsze – jestem studentką, żyjącą ze stypendiów i korków, więc pomoc w postaci ufundowanego profesjonalnego stanika i zwolnienie z opłaty startowej będzie niezmiernie mile widziane … zwłaszcza przez mój portfel :). Po drugie… odpowiedzialność w postaci uczestnictwa w teamie sprawi, że nie będzie już bata bym się wykręciła od startu i zmusi do systematycznych treningów. Po trzecie… myślę, że wizualna prezentacja stanika  na mojej kibici 😛 nie odstraszy widzów, a wręcz zachęci jeszcze więcej z moich znajomych (zwłaszcza płci męskiej) do aktywnego dopingowania mnie podczas maratonu. Pozdrawiam słonecznie.

Asia

Bardzo chętnie pobiegnę w maratonie warszawskim w staniku Shock Absorber, a jeszcze chętniej przygotuję się do tego biegu pod czyimś okiem. Biegać zaczęłam tak naprawdę dopiero w tym roku pod koniec lutego. Jestem trenerem fitness, prowadzę treningi indywidualne z ludźmi, którzy chcą poprawić kondycję, schudnąć, poczuć się lepiej itp. To głównie (ale nie tylko) obcokrajowcy przebywający na stałe lub czasowo w Warszawie. Jestem po AWF-ie (choć kierunek najmniej sportowy – Turystyka i Rekreacja), wiele lat byłam instruktorką fitness w klubach. Mam więc solidną bazę, na której mogę budować kondycję biegaczki. Ale trochę w tym roku spokorniałam, bo myślałam, że będzie bardzo łatwo i głównie przyjemnie. A bywa trudno, choć na szczęście zazwyczaj przyjemnie 🙂 W maratonie jeszcze nigdy nie biegłam, przebiegłam półmaraton w marcu, bieg konstytucji i biegam w pucharze maratonu. To tyle, ale dopiero się rozkręcam. Lubię biegać, lubię namawiać ludzi do biegania, mam wielką frajdę z każdej imprezy biegowej. Jestem mamą dwuletniego Krzyśka, za którym też dużo biegam. A oprócz biegania i trenowania innych (to głównie ćwiczenia ogólnorozwojowe o różnym natężeniu) to jeszcze prowadzę z mężem firmę, w której m.in. namawiamy ludzi do jazdy na rowerze (mufawear.com), bo to też lubimy!

Te listy spowodowały, że wybraliśmy właśnie je. Potem mieliśmy tak naprawdę tylko jeden wspólny trening i trochę konsultacji internetowych.

Potem było lato, w rezultacie tylko jeden wspólny trening, trochę rad internetowych ale trzeba przyznać, że dziewczyny były bardzo samodzielne i właściwie nie wydawały się potrzebować wiele pomocy.

shockerki t1 1

shockerki t1 4
Na Agrykoli w Warszawie

Nadszedł TEN dzień.

Maraton Warszawski

W końcu nadszedł oczekiwany dzień startu. Odbyło się bojowe motywacyjne spotkanie z opiekunką naszych Shockerek Kasią. Jednak okazało się, że Agata czuje się chora i do końca nie wiedzieliśmy, czy pobiegnie.

shockerki przedstartem 540
Spotkanie przed startem, od lewej: ultramaratonka Basia, trenerka Kasia, debiutująca w maratonie Asia i debiutująca ale chora Agata

Nie mieliśmy oczywiście żadnych obaw w kwestii Basi, że przebiegnie maraton. Natomiast  forma Asi i zwłaszcza przeziębionej Agaty były zagadkowe. Dopiero po maratonie okazało się, że obydwie sprawiły się świetnie, Agata pobiegła a Asia zadebiutowała z bardzo ładnym wynikiem.

Asia
” – Pobiegłam 3:55 🙂 Jestem bardzo szczęśliwa, ale taka jakaś sztywna 🙂 Biegło mi się fantastycznie, trudno zrobiło się dopiero około 38 km. Luka robił mi zdjęcia i świetnie to widać: do 38 km uśmiechnięta, wyprostowana, po 38 km wykrzywiona i pokrzywiona. Ta górka mnie dobiła, ale na szczęście było już tak blisko, że wiedziałam, że i tak dobiegnę.

Na Krakowskim jeszcze raz złapałam wiatr w żagle, a chwilę wcześniej
myślałam, że metę przekroczę na czworakach. Jak przekraczałam metę, to
czułam się tak dobrze jak przed 38 🙂 Było super, bo przez cały bieg nic
mi nie dolegało, nic mnie nie bolało, nie miałam skurczy itp, no
dopiero to wyczerpanie po 38, ale to też takie ogólne, a nie sfokusowane
na jakąś część ciała. Mi bardzo pomaga doping na trasie i tak sobie
myślę, że dziewczyny mają chyba łatwiej, bo nam kibicują wszyscy. Nawet
jak dobiegałam do jakiejś cichej grupki kibiców, to na mój widok
zaczynali krzyczeć i klaskać. A ja z tych, co to im bardzo pomaga. I
oprawa muzyczna trasy też mnie nakręca i rozkręca. Może za bardzo mnie
to wszystko rozkręciło na początku i stąd ten kryzys pod koniec.

Ciekawe jak się będę czuła jutro…

I Dzięki za wszystkie rady! I w ogóle za całą shockerkową przygodę.
Tylko dzięki temu pobiegłam maraton. Co roku oglądałam biegnących
maraton w Wa-wie i łzy mi leciały, że ja nie biegnę. I co roku brakowało
mi determinacji i czasu, żeby się przygotować. Ale jak się już do
Shockerek dostałam i zadeklarowałam, że pobiegnę, to wreszcie
wystarczyło i czasu i siły i determinacji. Super przygoda! A stanik też super, dopasowany, trzymający, nic mnie nie obtarło, no i nie używam już teraz innych”

asia trasa 1
Asia na trasie

asia meta 1
Asia na mecie

Agata.
” – Pobiegłam, pobiegłam w końcu! Wielkie dzięki, że mnie namówiłyście! Czas na linii mety: 4:29:39.
Co dla mnie najdziwniejsze… czuję się o wiele lepiej niż przed
maratonem! Chyba te zarazki wypociłam… Asia – gratuluję rewelacyjnego
wyniku! Basi dziękuję za wsparcie…
nawet jak o tym nie wiesz… to na zakrętach Cię parę razy widziałam i
dodawałaś mi determinacji, żeby jeszcze trochę… jeszcze trochę
wytrzymać… 🙂 Suuuuper było! „

agata trasa 1
Agata na trasie

agata meta 1
Agata na mecie

Basia

Basia nie napotkała oczywiście żadnych problemów, bo dla niej, osoby biegającej trasy wiele dłuższe, nawet biegi 24 godzinne, maraton to spotkanie towarzyskie. Żałowała tylko, że na maraton wybrała stanik, który nie jest klasycznym biegowym stanikiem Shock Absorber a raczej stanikiem fitnesowym.

” – Moja opinia o biustonoszu jest bardzo dobra, choć
ja akurat biegłam nie w tym  klasycznym biegowym, muszę przyznać, że na 4 i pół godziny to ten
mój egzemplarz nie był za bardzo przygotowany. Nasiąknął wodą (tj.
potem) i cały czas biegłam z mokrymi cyckami (w środku jest taka pianka,
która pięknie chłonie wodę). Myślę, że ten Wasz egzemplarz jest lepszy –
sprawdzę niebawem, bo mam już dobrany przez miłą Panią z Shock Absorbera w
czarnym kolorze. Ale myślę, że dzięki niemu fotografowano mnie na trasie dwa razy częściej niż inne biegaczki 🙂 „

mel trasa maraton
Basia na trasie

 mel trasa maraton2
Basia na mecie

My też, czyli Bieganie.pl wszystkim naszym Shockerkom dziękujemy za udział w programie 🙂