NB 1080v12
 
10 października 2010 Redakcja Bieganie.pl Sport

Chicago, Poznań, Berlin – biegowe wydarzenia weekendu


Kenijczyk Samuel Wanjiru – mistrz olimpijski z Pekinu, zwyciężył w 33. maratonie w Chicago ze świetnym czasem – 2:06.24. Wśród pań triumfowała Rosjanka Lilia Szobuchowa, której doskonały wynik – 2:20.25 mieści się od dziś w dziesiątce najlepszych w historii.

wanjiru shobukowa 540
Samuel Wanjiru i Lilia Shobukova
Foto: Jim Prisching/ GettyImages Sport/ FlashMedia

W wyścigu mężczyzn na starcie stanęło wielu znakomitych zawodników, ale od początku media skupiały się wokół dwóch nazwisk: Wanjiru i Kebede.

W historii ich dotychczasowej bezpośredniej rywalizacji przewagę
miał Wanjiru. Na dystansie maratonu spotykali się do tej pory trzykrotnie. Raz w Pekinie (wygrał Waniru, Kebede był trzeci) i dwa razy w
Londynie. W 2009 roku wygrał Wanjiru o 10 s przed Kebede, ale w 2010 roku
zwyciężył Kebede, choć nie w bezpośredniej walce, bo Waniru musiał
po prostu zejść z trasy (kontuzja kolana). Obydwaj są dosyć podobni fizycznie, raczej drobni: Wanjiru 1.63m / 52 kg, Kebede 1.57m / 50 kg.

Trzeba przyznać, że ich pojedynki zawsze są ciekawe. Tak było i tym razem. Po 30 kilometrze, kiedy wycofał się ostatni z pacemakerów, zaatakował Kebede, narzucając mordercze tempo 4:28 na milę (2:50 /km). Tylko Wanjiru i Lelisa byli w stanie to wytrzymać, a kilka minut później już tylko Wanjiru. Za każdym razem, kiedy Kebede próbował atakować Wanjiru go dochodził. I w końcu to Wanjiru zachował więcej sił na finisz. Kiedy zawodnicy zbliżali się do ostatniego zakrętu w Columbus Drive i do mety zostało im około 500 m Wanjiru bardzo mocno zaatakował, przechodząc właściwie w sprint. Zmęczony Kebede nie miał już siły zareagować, dzięki temu  Wanjiru uzyskał blisko 20-sekundową przewagę i niezagrożone zwycięstwo. Kenijczyk machał przed metą  do tłumów podniesionymi dwoma palcami, co oznaczało, że to już jego drugie zwycięstwo w Chicago.

-Dzisiejsza pogoda była moją ulubioną do biegania. Lubię ciepło (na finiszu było 23 stopnie Celsiusza). Uważam, że dziś był po prostu mój szczęśliwy dzień. Jestem bardzo szczęśliwy. Moja forma znów wraca.

Pokonany Kebede nie był zbyt rozmowny:

-Starałem się jak tylko potrafiłem. Miałem szansę wygrać, ale jestem zadowolony z drugiego miejsca.


Foto: Jim Prisching/ GettyImages Sport/ FlashMedia

U Pań szansa na wygraną Shobukowej od początku nie wydawała się duża. W połowie dystansu traciła 15 sekund do prowadzącej trójki Etiopek, które pokonały pierwszą połowę maratonu w czasie 1:09:45. Ale po minięciu 21 mili Shobukowa zrównała się prowadzącą Atsede Baysa i od tego momentu stopniowo zwiększała przewagę, uzyskując na mecie ponad 3 minut przewagi i czas 2:20:25, będący jednocześnie rekordem Rosji. Pierwsze miejsce w Chicago zapewniło jej także zwycięstwo w kolejnej edycji serii World Marathon Majors, które oficjalnie kończy się w listopadzie po maratonie w Nowym Jorku i jest premiowane nagrodą w wysokości 500 tys dolarów.

-Kiedy się ścigam, nigdy nie myślę o pieniądzach – powiedziała Shobukowa reporterom – Myślę o tym, co muszę zrobić, moim planie treningowym, strategii wygrania wyścigu. Do tej pory nie myślałam o pieniądzach.

Potem dodała, że wraz z mężem i jednocześnie trenerem Igorem Shobukovem wybudują hotel w swoim rodzinnym mieście.

Od 2006 roku maraton w wietrznym mieście jest jedną z pięciu największych imprez biegowych świata. Końcowe rozstrzygnięcia dwuletniej serii World Marathon Majors teoretycznie nastąpi dopiero na początku listopada podczas maratonu w Nowym Jorku. Jednak już teraz zwycięzcy niedzielnego biegu w Chicago mogą cieszyć się z głównej wygranej. Zarówno Wanjiru (po raz drugi z rzędu) jak i Szobuchowa  wzbogacą się o pół miliona dolarów! To nic w porównaniu z zarobkami piłkarzy, ale taka premia na pewno rozpali wyobraźnię niejednego początkującego maratończyka i maratonki.

Impreza ta miała też swój polski akcent. Pochodząca z naszego kraju Magdalena Lewy-Boulet, która obecnie reprezentuje USA, była siódma z wynikiem 2:28.44.

WYNIKI:

Panowie:
1. Sammy Wanjiru (Kenia) 2:06.24
2. Tsegaye Kebede (Etiopia) 2:06.43
3. Feyisa Lilesa (Etiopia) 2:08.10
4. Wesley Korir (Kenia) 2:08.44
5. Vincent Kipruto (Etiopia) 2:09.08
6. Robert Kiprono Cheruiyot (Kenia) 2:09.28
7. Laban Moiben (Kenia) 2:10.48
8. Jason Hartmann (USA) 2:11.06
9. Ridouane Harroufi (Maroko) 2:13.01
10. Mike Sayenko (USA) 2:14.27

Panie
1. Lilia Szobuchowa (Rosja) 2:20.25
2. Astede Baysa (Etiopia) 2:23.40
3. Maria Konowałowa (Rosja) 2:23.50
4. Desiree Davila (USA) 2:26.20
5. Irina Mikitenko (Niemcy) 2:26.40
6. Mamitu Daska (Etiopia) 2:28.29
7. Magdalena Lewy-Boulet (USA) 2:28.44
8. Kaori Yoshida (Japonia) 2:29.45
9. Chaofeng Jia (Chiny) 2:30.35
10. Fiona Docherty (Nowa Zelandia) 2:32.17


W 11 maratonie poznańskim bieg ukończyło 3871
zawodników. To umacnia pozycję Poznania na pozycji największego maratonu
w Polsce, drugi w kolejności warszawski ukończyło w tym roku 3322
osoby.

Jednak już po raz kolejny poziom sportowy był raczej słaby, choć nie tak jak w ubiegłym roku. Zwycięzca, ISAACK 
WAWERU MACHARIA z Kenii przybiegł na metę z czasem 2:16:27, co jest 512
wynikiem w tym roku na świecie. Pozostałe miejsca na podium zajęli także
zawodnicy z Afryki: TESFAYE HAILE z Etiopii z wynikiem 2:16:32 i
KIMAIYO PHILEMON z Kenii 2:16:46. Pierwszy z Polaków, MICHAŁ SMALEC w
swoim debiucie na dystansie maratońskim przybiegł na czwartym miejscu z
wynikiem 2:19:21.

W porównaniu z mężczyznami poziom sportowy u pań był relatywnie wyższy. Zwyciężyła MARYNA DAMANTSEVICH z Białorusi w
czasie 2:36:30, co jest 294 wynikiem w kobiecym maratonie w tym roku. Na
drugim miejscu przybiegła Polka, Arleta Meloch w czasie 2:42:24, a na
trzecim RENATA KALIŃSKA (kiedyś ANTROPIK) z wynikiem 02:54:09.

WYNIKI

1 WAWERU MACHARIA ISAACK 02:16:27
2 TESFAYE HAILE 02:16:32
3 KIMAIYO PHILEMON 02:16:46
4 SMALEC MICHAŁ 02:19:21
5 STARODUBTSEV VIKTOR 02:19:56
6 TESGAYE SEYOUM FEKADU 02:20:02

1 DAMANTSEVICH MARYNA 02:36:30
2 MELOCH ARLETA 02:42:24
3 KALIŃSKA RENATA 02:54:09
4 STANNY MAGDALENA 03:02:54
5 BARTOSZEWICZ MAGDA 03:07:58
6 UKLEJA MONIKA 03:08:43



W
Berlinie kibice nastawiali się na na rekord świata w biegu ulicznym na
10 km i pojedynek aktualnego i byłego rekordzisty świata. Jednak obecny,
czyli Patrick Leonard Komon potwierdził tylko swoją aktualną formę
łatwo wygrywając choć bez rekordu świata z wynikiem czasem 27:12 (jego
rekord to 26:44). Micah Kogo przybiegł na czwartym miejscu z czasem
28:24.

ENG_Grand_10Km_10012.jpgBardzo dobra wiadomość
pochodzi z Berlina z wyścigu kobiet. Jak się okazało, Polka, Agnieszka
Gortel nie przypadkowo wymieniana była jako faworytka, bo wygrała bieg z
wynikiem 34:08 o blisko 2,5 minuty przed kolejną na mecie Niemką Cariną
Schipp 36:30 i Dawn Damaschk 36:39. Bardzo gratulujemy, choć jak widać,
organizatorzy zadbali tylko o sportowy poziom w kategorii „open”, co
sprawiło, że Agnieszka nie miała żadnej realnej konkurencji. Na piątym
miejscu u Pań przybiegła nasza pięcioboistka Paulina Boenisz.
Bieg ukończyło 4477 zawodników.

WYNIKI

Miejsce Zawodnik Wynik
1 Komon, Leonard (KEN) 27:12
2 Kigen, Mike (KEN) 27:25
3 Cheshari, Jacub (KEN) 28:10
4 Kogo, Micah (KEN) 28:24
5 Tum, Stephen (KEN) 28:25
6 Kreisinger, Jan (CZE) 29:37
Miejsce Zawodnik Wynik
1 Gortel, Agnieszka (GER) 34:08
2 Schipp, Carina (GER) 36:30
3 Domaschk, Dawn (USA) 36:39
4 Becker, Katharina (GER) 36:53
5 Boenisz, Paulina (POL) 37:34
6 Meyer, Juliane (GER) 37:52

Redakcja Bieganie.pl