NB 1080v12
 
14 października 2010 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Test Coopera ma 42 lata – czy przez ten czas nie wymyślono nic lepszego?


Test Coopera ma tyle lat ile ja, 42 (jeszcze 🙂 ). Czy przez te lata nic się w sportowym świecie  nie wydarzyło? Zastanówmy się. Cofnijmy się do roku 1968.

1. Rekordy Świata


Pierwsza zmiana to taka, że kobiety nie ścigały się na dystansach dłuższych niż 1500m. Oto zatem obowiązujące wówczas Rekordy Świata.

800m: 1:44 / 2:00 (kobiety)
1500m: 3:33 / 4:15 (kobiety)
5000m: 13:16
10000m: 27:39
Maraton: 2:09:36

W Rekordach Świata nieobecni byli wówczas zawodnicy z Afryki.

Dzisiaj Rekord Świata na 5000m lepszy jest o 50 sekund (prawie dubel), na 10000m o 1min20 sek czyli ponad jeden dubel. I przynajmniej u mężczyzn nie ma już rekordu świata zrobionego przez człowieka nie urodzonego w Afryce  

2. Urządzenia monitorujące intensywność treningu.


Nie było wówczas monitorów pracy serca, trening w oparciu i %Hrmax zatem nie istniał (choć były pewne odgórnie narzucone przez trenera założenia: „Jak się zatrzymasz, przyłóż palce do szyi i ma Ci pokazać 150, jeśli więcej to biegniesz za szybko”).

Nie było przenośnych analizatorów stężenia kwasu mlekowego, nie mówiąc o przenośnych GPSach..

Dzisiaj pulsometr jest czymś co możemy kupić prawie, że w kiosku za rogiem. Ciekawe, że organizatorzy tak powszechnych nadal testów Coopera nie zastanawiają się, dlaczego tak duży jest  rozdźwięk pomiędzy czasem trwania testu Coopera a optymalnym czasem trwania testu na HRmax? Czy nikt nie zastanowił się, że coś tu jest nie tak?

3. Rozwój fizjologii, wiedzy o treningu


Nie jestem fizjologiem, prawdopodobnie jakiś przegląd historii fizjologii wysiłku sportowego pokazałby, co zmieniało się przez te lata. Ale przychodzą mi do głowy dwie rzeczy: znacznie później opublikowano chyba do dziś obowiązującą biblię Fizjologii Wysiłku Sportowego autorów Wilmore Costiil.  Ale co dla biegaczy znacznie bardziej konkretne jest to, że dopiero w 1970 roku Jack Daniels  i Jimmy Gilbert opublikowali swoja formułę szacowania VO2max z pokonywanego dystansu, co potem zamieniło się w system znanych nam dzisiaj Danielsowskich Tabel.

***

Napisałem to, żeby pokazać, że jeśli spojrzeć wstecz na rok 1968 to już  niestety epoka dinozaurów. 🙂 Dlatego stosowanie ciągle tej samej bezpośredniej metody jest anachronizmem. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby była ona organizacyjnie prosta.

W 1968 roku Kenneth Cooper pracował nad testem, który pozwoliłby oceniać sportowy potencjał żołnierzy. Nas oczywiście interesuje test biegowy (są jeszcze pływackie, rowerowe).
Laboratoryjne sprawdzenie VO2max było zawsze sprawą niełatwą, dlatego test pośredni ma oczywiście sens. W 1968 roku nie było dobrych, "interdystansowych" przeliczników, ale od czasów Danielsa i Gilbert są. Choć pewnie nie tak szybko zyskały popularność a popularność testu Coopera bierze się chyba stąd, że mógł on od razu wykonywać go na dużej populacji – amerykańskim wojsku.

Spróbujmy prześledzić tok myślowy Kennetha Coopera z 1968 roku.

Kenneth 1: Co zrobić, żeby ocenić maksymalną tlenową wydolność biegacza?
Kenneth 2: Trzeba go zmusić do biegu na maksimum jego zdolności tlenowych przez możliwie długi czas.
Kenneth 1: Jak długi jest to czas?
Kenneth 2: U niektórych, tych najlepszych, może być to nawet 11 minut. No więc dla bezpieczeństwa przyjmijmy 12 minut, na pewno pokryjemy ten czas.
Kenneth 1: Co z tymi, którzy są słabo wytrenowani, z dużą nadwagą, początkujący?
Kenneth 2: Trudno, w ich przypadku ten test nie pokaże sensownych wartości, bo nie są w stanie utrzymać się na bardzo wysokim pochłanianiu tlenu przez więcej niż 5-6 minut.
Kenneth 1: Więc co z nimi?
Kenneth 2: Najbezpieczniej będzie opracować jakieś tabele, które sklasyfikują ich słabszy poziom, nie będzie sensu liczyć z tego Vo2max ale jakąś pozycję w populacji to pokaże.

I tak prawdopodobnie powstał test Coopera. Powiedzmy sobie otwarcie – dzisiaj test Coopera to anachronizm. Co nie oznacza, że nie może on pokazać sensownych wartości, może. Ale po co tak kombinować skoro można łatwiej? Gdyby jeszcze ta metoda była łatwa w zastosowaniu – ale przecież tak nie jest. Trzeba zmierzyć dokładny dystans jaki pokonamy przez 12 minut. Czy nie łatwiej zmierzyć dokładny czas w jakim pokonamy zmierzony uprzednio dystans? I czy w wielu przypadkach czas maksymalnego wysiłku nie powinien być krótszy?

Na przyszłość – apeluje do organizatorów Testów Coopera w całej Polsce. Organizujcie Testy Wydolnościowe – ale nie Testy Coopera bo to już anachronizm, choć pewnie nie tylko w Polsce panujący.


FORUM DYSKUSYJNE
Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl