29 sierpnia 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Freedom Charity Run 2014 – We Run We Serve


Jak powstała idea Freedom Charity Run? Jak przebiegła poprzednia edycja? Kilka słów na ten temat spisał pomysłodawca tego wydarzenia, dr Mariusz Szeib, który sam przebiegnie dużą część 600-kilometrowej trasy we wrześniu.

charity

Ludwig łkał na moim ramieniu, Daniel tańczył z radości, ja zastygłem na Lions Markt w Hamburgu tuż pod banerem „Lions Charity Run 2013 Szczecin-Hamburg 423km”. Wokół nas było pełno wiwatujących ludzi ale nie słyszałem ich głosu. Jeszcze nie dotarło do mnie, że to już koniec, że zrealizowaliśmy nasze marzenie, że nie ma rzeczy niemożliwych, niektóre są tylko trudne.

Pomysł wspólnego biegu z Polski do Niemiec dojrzewał powoli. Zaczęło się od pierwszego maratonu, który w 2004 w Berlinie przebiegłem wraz  z kolegami z Niemiec. Biegliśmy w koszulkach z nadrukiem w obu językach: „Polska+Niemcy jesteśmy sąsiadami bądźmy przyjaciółmi”. Kiedy okazało się, że w 2013 r. konwencja światowa największej na świecie organizacji charytatywnej organizacji Lions, do której wraz z Danielem i Ludwigiem należymy, odbędzie się w Niemczech, w Hamburgu, doszliśmy do wniosku, że druga taka okazja może się ponownie nie zdarzyć. Głównym celem biegu było propagowanie idei ruchu Lions -„We Serve”- służymy. W ten sposób powstało hasło „We Run We Serve” – biegnąc popularyzujemy tę ideę, a przy okazji zbieramy fundusze na wspólny cel.
Bieganie maratonów to od dawna bardzo popularna i skuteczna forma zbierania funduszy na cele charytatywne. Na wielkim maratońskim szlemie (Londyn, Berlin, Tokyo, Chicago, Boston, N. York) rok w rok zbiera się ponad 80 mln USD. My także postanowiliśmy zbierać fundusze „sprzedając” kilometry – 1 km za 100 Euro i przeznaczyć na pomoc powodzianom z Niemiec, gdzie w czerwcu 2013 powódź dokonała ogromnych zniszczeń. Doskonale pamiętaliśmy błyskawiczną reakcję Lionów niemieckich na katastrofalną powódź, która w 2010 r. nawiedziła Polskę. Błyskawicznie zebrali ogromną kwotę i przekazali ją polskim powodzianom. Przyszedł czas rewanżu – „Jesteśmy sąsiadami bądźmy przyjaciółmi”, a prawdziwych przyjaciół, jak mówi polskie przysłowie, poznaje się w biedzie.
28 czerwca, po rozgrzewce przeprowadzonej przez guru polskich maratończyków, Jurka Skarżyńskiego, otoczeni blisko setką Szczecinian wraz z ich dziećmi, ruszyliśmy na 2 kilometrową rundę honorową, a następnie już w węższym gronie: z Jurkiem i ultra maratończykiem Zbyszkiem Bogdanowiczem, po pokonaniu 18 km dobiegliśmy do gościnnej ziemi niemieckiej. „Podróż o długości 1000 mil zaczyna się od jednego kroku” – mówi chińskie przysłowie. Postawiony krok w Szczecinie powielony został przez nas w kolejnych  8 dniach blisko milion razy. Czasem w trójkę, czasem w dwójkę, a czasem pojedynczo pokonaliśmy 423 kilometry. 
Trasa ze Szczecina prowadziła przez mniejsze lub większe ale zawsze bardzo gościnne miasta i miasteczka niemieckie. Przez Strasburg, Neubrandenburg, Waren, Parchim, Schwerin, Ratzeburg i Lübeck do Hamburga. Co dzień, czy to na starcie, czy przed metą, dołączali do nas lokalni biegacze. W Waren pobiegł z nami prof. Christoph Tomssen przyjaciel Ludwiga, który przejechał ponad 300 km z Halle, tylko po to aby wspólnie pokonać 20 km. 

Tuż przed Waren naszą trójkę dogonił samochód, z którego wyskoczyło trzech biegaczy. Trzymając się za ręce wszyscy razem dobiegliśmy do mety na miejscowym rynku, gdzie czekało na nas kilkadziesiąt osób. 

charity 3

W Neubrandenburgu na rogatkach miasta czekali na nas miejscowi biegacze z ogromnym banerem. Jeden z nich Karsten Kerber, ramię w ramię z nami w tempie ok. 12 km/h przebiegł ostatnie 10 km.
Wieczory spędzaliśmy z mieszkańcami kolejnych miejscowości, na niekończących się dyskusjach, wymianach doświadczeń i poznawaniu się – „jesteśmy sąsiadami, bądźmy przyjaciółmi”, to zdanie było przez ten tydzień odmieniane przez wszystkie przypadki. Jakże wspaniały był to widok gdy po wieczornych dyskusjach w dzień Niemcy i Polacy znów biegli ramię w ramię w tym samym kierunku! 
Ostatni odcinek z Lübeck do Hamburga był rekordowy – 77 km, temperatura wzrosła do 26oC, pełne słońce. Pomimo tego „niesieni jak na skrzydłach”, dobiegliśmy do Lions Market już o 16:30. Opowiadaniom nie było końca. Na mecie czekało na nas wiele osób, znajomych z tych miast, które po drodze odwiedziliśmy. Roland Hiltscher z Parchimia, przywiózł czek na 500 Euro, wspierając cel charytatywny biegu. Także wiele innych sponsorów z Polski i z Niemiec postanowiło „wykupić” kolejne kilometry trasy, każdy kilometr sprzedawaliśmy za 100 Euro. Razem na nasz wspólny cel charytatywny zebraliśmy ponad 10 000 Euro.
Krótko przed Świętami Bożego Narodzenia pojechaliśmy z Danielem do Halle, aby wspólnie z Ludwigiem przekazać czek każdemu z czterech domów dziecka. Ponad połowa tej sumy została zebrana dzięki sponsorom z Polski. Dzięki wspaniałej ofiarności Lionów z Polski i Niemiec pomogliśmy wspólnie dzieciom niemieckim. Radość śpiewających dzieci był dla nas wszystkich największą nagrodą.

charity 2

Po tak udanym, pełnym wrażeń biegu i zakończonym ponadto jakże użytecznym akcentem, zastanawialiśmy się nad kontynuacją projektu. Pierwszy pomysł to bieg z Chicago do Toronto, gdzie w tym roku odbywała się konwencja Światowa Organizacji Lions. Zdecydowaliśmy się jednak pozostać w Europie i zorganizować bieg o nieco zmienionej nazwie Freedom Charity Run 2014 na trasie Gdańsk– Berlin. Rok 2014 to przecież 25 rocznica upadku komunizmu i przemian ustrojowych w Polsce, a następnie w całej Europie. To 25 rocznica obalenia Muru Berlińskiego, będąca dzisiaj obok Lecha Wałęsy symbolem nowej ery w historii Europy i Świata. Żyjemy w demokratycznej rodzinie państw Europejskich i możemy wspólnie cieszyć się wolnością, jakże trudną do wyobrażenia jeszcze ćwierć wieku temu!

Nasz bieg nazwaliśmy Charytatywnym Biegiem Wolności, a ponieważ to inicjatywa dwóch państw używamy uniwersalnej nazwy w j. angielskim Freedom Charity Run 2014. 

Trasa prowadzi przez terytorium Polski i Niemiec z „lekkim” jej naciągnięciem tak aby zahaczała o Poznań. Przecież obaj z Danielem jesteśmy poznańskimi pyrami. Uzbierało się tego 621 km. Pobiegniemy przez Kościerzynę, Chojnice, Piłę, Oborniki Wielkopolskie, Poznań, Międzychód, Gorzów Wielkopolski, Kostrzyn nad Odrą i Strausberg, aby w końcu przekroczyć linię mety pod Bramą Brandenburską w Berlinie. 
Więcej szczegółów na www.freedom-charity-run.com oraz na fanpage’u na Facebooku: https://www.facebook.com/FreedomCharityRun?ref=stream.

W biegu może wziąć udział każdy, komu jest bliska idea wolnej i demokratycznej Europy bez granic. Udział jest bezpłatny, ale organizatorzy zwracają się do potencjalnych uczestników z apelem o dobrowolne datki na cel charytatywny biegu, którym tym razem jest pomoc dzieciom na Ukrainie. Podczas gdy my możemy ciszyć się wolnością i bezpieczeństwem , u naszego wschodniego sąsiada rozgrywa się dramatyczna i wyniszczająca wojna pełna tragedii i ofiar. Nie możemy pomóc wszystkim ale możemy pomóc niektórym dzieciom. To od zrozumienia i hojności sponsorów zależeć będzie ilu dzieciom i w jakim zakresie. Biegnąc będziemy o tym nie tylko myśleć ale także dołożymy wszelkich starań aby tę ideę charytatywną, dosłownie na każdym kilometrze, rozpropagować. Poszukujemy sponsorów na każdą kwotę. Tych jednak, którzy wykupią kilometry biegu w cenie 1 km – 100 EURO umieścimy na stronie biegu, a także znajdą się w pamiątkowej księdze. Bieg jest całkowicie charytatywny.
Patronat nad biegiem objął Prezydent RP Bronisław Komorowski a współpatronami biegu są prezydent Lech Wałęsa, prof. Leszek Balcerowicz oraz prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz, a także  organizacje Forum Obywatelskiego Rozwoju i razem 89.

Wyruszamy 24.09.2014 o godz. 9:30 spod Sali BHP historycznego terenu Stoczni Gdańskiej. Prosimy-dołączcie do nas na dowolnym odcinku, w dowolnym mieście. Pokażmy wspólnie, że doceniamy to co się w Polsce nam udało i że czujemy solidarność nie tylko z naszymi sąsiadami zachodnimi ale także wschodnimi.

We Run We Serve – Służymy biegając!