baliga6
18 czerwca 2022 Karolina Obstój Sport

Cezary Baliga: Byłem zafascynowany ultra wyrypami. Teraz cały czas skracam dystans


Cezary Baliga to młody, perspektywiczny zawodnik Hoka Garmin Team, który opowiada nam o początkach swojego biegania, których nie ocenia jako przemyślane i racjonalne. Z rozmowy dowiecie się także, z jakim trenerem miał okazję współpracować, na jakich dystansach czuje się najlepiej oraz jakie ma najbliższe plany startowe.

Podobno dziś od rana się uczysz? Co studiujesz?

Studiuję dietetykę w Nowym Sączu. Na dniach mam egzaminy, więc trochę zakuwam. Mam plany, żeby po ukończeniu studiów pracować w tym zawodzie, bo te dwie dziedziny – bieganie i dietetyka – bardzo się przecież przenikają.

Masz dopiero 23 lata. Kariera w biegach górskich przed Tobą. Kiedy zacząłeś biegać?

Zacząłem biegać niedawno, w 2018 r. pojawiły się pierwsze „potupajki”. Początki były bardzo nieprzemyślane, bo rozpocząłem od razu od długich biegów. Byłem zafascynowany ultra wyrypami. Już po pół roku pobiegłem setkę w Krynicy. Biegałem na spontanie, bez planu, a trenować biegania zacząłem w 2020 r. Wtedy miałem już większą świadomość. Chcę się poprawiać i dlatego cały czas skracam dystans zawodów, na których startuję, żeby zbudować zapas prędkości. Rozpoczęcie od długich biegów było głupie.

Rozumiem, że od razu zacząłeś od biegania po górach, a nie od biegów płaskich?

Tak. Mój pierwszy bieg, w którym wystartowałem to był Maraton Podhalański, który miał – jak dobrze pamiętam – 1500 m przewyższenia. Nie startowałem nigdy w płaskim biegu. Nawet nie mam życiówki na płaskich 5 km czy 10 km, ale na pewno kiedyś wystartuję, żeby się sprawdzić.

Cezary Baliga

Masz trenera, czy przygotowujesz się samodzielnie?

Trenowałem przez 1,5 roku z trenerem Andrzejem Orłowskim. Aktualnie prowadzę siebie sam. Świetnie współpracowało mi się z trenerem Orłowskim i wcale nie wykluczam, a wręcz przewiduję, że w przyszłości nasze drogi mogą znów się zejść. Jestem mu bardzo wdzięczny za wiedzę, jaką mi przekazał i cierpliwości do mnie. Myślę, że wiedza z zakresu treningu, jaką obecnie posiadam pozwala mi na ten moment sukcesywnie się rozwijać. Po różnych perturbacjach zdrowotnych jestem na etapie odbudowywania formy, którą wypracowałem na wiosnę.

Byłeś w tym roku na obozie na Teneryfie, m.in. z Bartkiem Przedwojewskim, Kamilem Leśniakiem. Jak oceniasz to miejsce pod kątem treningowym?

To jest raj dla biegaczy górskich! Jest mnóstwo świetnych ścieżek. Pogoda była odpowiednia. Nie jest tam przesadnie drogo. Tym bardziej jadąc w grupie było to opłacalne. Nie widzę raczej minusów tego miejsca. Zdecydowanie polecam. Bardzo się cieszę, że byłem tam z chłopakami! Nauczyłem się od nich tylu rzeczy! To był dla mnie super czas.

Jaki dystans Ci najbardziej odpowiada?

Najlepiej czuję się w biegach między 25 a 40 km. To jest taki kilometraż, na którym jestem w stanie dobrze rozłożyć siły i dotychczas biegi na takich dystansach dobrze mi wychodziły. Jak widać, mój organizm jest dobrze zaadaptowany do długich biegów. Staram się jednak pracować dużo nad szybkością i chciałbym radzić sobie dobrze również na krótszych biegach.

Cezary Baliga

Wolisz podbiegi czy zbiegi?

Lubię jedno i drugie. I pod górę, i w dół, i płaskie odcinki. Nie mam takich momentów na trasie, które powodowałyby u mnie dyskomfort. Nie mam tak, że myślę sobie „O teraz zbieg! Masakra!”. Wiadomo, że na zawodach jest zmęczenie i pojawia się niechęć do kontynuowania wysiłku na takim poziomie zmęczenia, ale lubię wszystkie te elementy.

W kwietniu dołączyłeś do Hoka Garmin Team. Co Ci daje przynależność do tej drużyny? Z mojej perspektywy – obserwatora z zewnątrz – sprawiacie wrażenie bardzo zgranego zespołu, który wzajemnie bardzo się wspiera. Przykładowo w Szczawnicy supportowałeś kolegów i koleżanki z teamu.

Dobrze zauważyłaś. Jesteśmy jak jedna, wielka rodzina. Czuć to na spotkaniach, że jest coś w rodzaju chemii między nami, fajna interakcja. Dużo się uczę od innych zawodników. Jestem mega zadowolony, że dostałem szansę dołączenia do teamu. Mam dzięki temu większe możliwości rozwoju – dostaję wsparcie finansowe, sprzętowe. Dołączyłem do drużyny jako zawodnik perspektywiczny, który ma się rozwijać i największe wyniki osiągać w przyszłości. Dziękuję bardzo władzom temu za tą szansę!

Jakie masz plany startowe na ten sezon?

Miałem dopieszczone plany startowe do samej zimy, aż się rozsypała moja kostka. Od tamtej pory plany szlag trafił. Obecnie jestem na etapie odbudowy formy z wiosny. Na pewno wystartuję w maratonie na Europejskim Festiwalu Biegowym w Krynicy.

Przed Krynicą wystartuję jeszcze spontanicznie w Rytrze w Biegu Wierchami na 30 km. Ten bieg odbywa się praktycznie na moim podwórku, bo blisko mieszkam, więc na co dzień na tych trasach trenuję. Będzie to start raczej treningowy, bez zbytniego forsowania się. Po Krynicy zobaczę, jak będę stał z formą. Chciałbym się pojawić w Gorcach, na Chudym Wawrzyńcu na Małej Rycerzowej. Póki co, nic nie jest jeszcze pewne na 100%.

Cezary Baliga

A co się wydarzyło z Twoją kostką?

Robiłem rekonesans Wielkiej Prehyby, wtedy leżał jeszcze śnieg i lód. Zbiegałem z Radziejowej i niefortunnie postawiłem nogę, zjechała mi, zahaczyłem o korzeń, wywróciłem się i kostka strzeliła. Wyleczyłem to, a potem kontuzja się odnowiła, ale teraz jest już wszystko OK.

Rok temu na Europejskim Festiwalu Biegowym na maratonie w Krynicy byłeś 5. Chyba Ci się podobała ta trasa, skoro w tym roku ponownie zdecydowałeś się na ten bieg?

Czuję ironię w Twoim głosie (śmiech). Biegłaś tam, wiesz jaka jest ta trasa (śmiech). Może odpowiem bardziej dyplomatycznie – lubię odwiedzać te trasy, na których już biegłem, żeby zobaczyć, czy się poprawiam. Teraz dostanę feedback, czy jest postęp i czy w dobrym kierunku podąża trening. Dlatego zdecydowałem się na ten bieg.

Masz jakieś przemyślenia, wnioski, które mogą spowodować, że się poprawisz na tej trasie w stosunku do zeszłego roku?

Rok temu zawaliłem z piciem. Miałem support, ale zgubili się w lesie i nie dotarli na punkt. Kiedy dobiegłem na następny punkt, to już byłem ugotowany. W tym roku muszę bardziej zadbać o nawodnienie. Mam taki organizm, który w trakcie wysiłku potrzebuje bardzo dużo płynów. Przykładowo, potrafię wypić na 30 km tyle samo, co Kamil Leśniak na 100 km, a mimo to mocno się odwadniam. Z elementów bardziej strategicznych, to pamiętam, że w zeszłym roku po 30 km „umarłem”, więc teraz muszę zadbać o to, żeby mnie nie odcięło.

Jak podobał Ci się podbieg, a raczej wspinaczka na Lackową? Mnie ta „górka” bardzo zaskoczyła.

Ciekawy odcinek. Byłem już tam wcześniej, więc znam ten podbieg. Jest to bardzo wymagający odcinek. Nie da się tam podbiegać. Pamiętam, że wszyscy tam podchodziliśmy, ale to jest kropla w morzu w porównaniu do czasu trwania całego dystansu. To dosłownie jakieś trzy minuty pracy na czworaka na 3,5 godziny całego wyścigu, więc można to przeżyć.

Życzymy powodzenia na egzaminach i na maratonie w Krynicy i na kolejnych startach!

Karolina Obstój
Karolina Obstój

Z wykształcenia prawniczka, a z zamiłowania ambitna biegaczka amatorka, spełniająca się w biegach górskich, choć od asfaltu nie stroni. Trenerka biegania i organizatorka obozów biegowych. Więcej o mnie znajdziesz na Instagramie.