philips
Darek Nożyński
27 września 2022 Redakcja Bieganie.pl Sport

44. Maraton Warszawski okiem zwycięzców


Nie opadły jeszcze emocje po bardzo intensywnym biegowym weekendzie w Warszawie. Oto relacje uczestników 44. Maratonu Warszawskiego i pierwszej edycji Pekao S.A. Warszawskiej Dychy.

Natalia Mierzlikin to zwyciężczyni biegu na 10 km, która uzyskała w Warszawie czas 37:04. Swoje odczucia z pierwszej edycji Pekao S.A. Warszawskiej Dychy Natalia opisuje następująco:

Czułam się nie najlepiej, patrząc na mój wynik. Pierwsze 3 kilometry to jeszcze było OK. Nawet jak teraz patrzyłam na zegarek, to tam miałam czasy 3:33–3:35, coś takiego, a potem zobaczyłam czas na zegarku 3:40 i stwierdziłam, że w takim razie już nie patrzę w ogóle na zegarek. Rzeczywiście przebiegłam dalej cały dystans nie patrząc w ogóle na zegarek. I dobrze, bo jak teraz zobaczyłam, że miałam tam jakieś 3:48, prawie 3:50, to znaczy, że mega osłabłam w porównaniu do początku. To było za szybko jak na moją obecną formę więc i tak jestem w szoku, że utrzymałam, dociągnęłam to jakoś do mety – przyznaje biegaczka.  

Był to pierwszy start tej jesieni, więc jak na początek nie jest źle. Jakieś tam mam problemy zdrowotne, więc i tak dobrze to wyszło. Zobaczymy, jak to będzie dalej. Fajnie, że jest chociaż zwycięstwo, na osłodę tego wyniku – przyznaje biegaczka.

Maraton Warszawski

Oceniając trasę nowego biegu w stolicy, Natalia wyjaśnia: – Trasa była łatwa, ale nie przebiegała też całkiem z górki. Ma atest PZLA, jeśli chodzi o dystans, ale nie jest regulaminowa biorąc pod uwagę bicie rekordów. Spodziewałam się, że ona naprawdę będzie mocno z górki, jak są te różne dyszki z górki. Myślałam, że to będzie coś tego typu, a taka nie była. Ogólnie trasa była płaska i w jej trakcie były takie dwa zbiegi. Ale to nie tak, że się samo biegnie. To są już niuanse. Jakiś lekki jeden podbieg też był. Było płasko, szybko, ale też nie bez wysiłku – tłumaczy triumfatorka 10-kilometrowego biegu.

Natalia jeszcze zastanawia się nad planami na kolejne miesiące: – Dopiero zaczęłam praktycznie ten sezon. Myślałam o półmaratonie w Gdańsku za tydzień, natomiast po dzisiejszym biegu muszę bardzo się zastanowić, czy jest sens w ogóle cisnąć. Dlatego nie wiem jeszcze, potrzebuję jakichś 2–3 dni na przemyślenie tego. Na koniec chciałabym przebiec jeszcze półmaraton w Dreźnie, pod koniec października. To był taki mój cel, ale zobaczymy, czy uda mi się zbudować formę – kończy zwyciężczyni.

Druga w biegu na 10 km zameldowała się Magdalena Jakóbczak, która uzyskała czas 37:49. Po biegu Magda była bardzo szczęśliwa z przebiegu rywalizacji: – Czuję się super, bo udało mi się pobić życiówkę praktycznie o minutę. To jest mój ostatni start w tym sezonie, więc mega się cieszę, że udało mi się jeszcze poprawić – tłumaczy.

Jeśli chodzi o trasę Pekao S.A. Warszawskiej Dycha, Magda ocenia ją bardzo pozytywnie: – Trasa była super, bardzo szybka. Nie było za dużo górek, a raczej płasko. Przede wszystkim była super atmosfera na trasie, dużo kibiców. Uformowała się też dobra dla mnie grupa, gdzie można było biec razem, więc to na pewno mi sporo pomogło.

Jeśli chodzi o plany sportowe na przyszłość, opisuje je tak: – Jeszcze nie wiem, nie mam na przyszły rok sprecyzowanych planów, ale na pewno planuję starty na 10 km, może coś dłuższego. Wszystko się jeszcze okaże – kończy biegaczka.

Maraton Warszawski

Dariusz Nożyński był najlepszym Polakiem na 44. Maratonie Warszawskim, który dobiegł na metę z wynikiem 2:27:08. Trasę samego maratonu Darek zna już bardzo dobrze: – Trasa maratonu chyba nie zmieniła się od kilku lat, a biegam tutaj od 2008 roku. W ostatnich latach trasa bywała taka sama, z tego co pamiętam, te wszystkie podbiegi. Jest to trudna trasa oczywiście na bicie jakichś tam życiówek. Natomiast ja biegnę już tutaj swój piętnasty maraton, więc się przyzwyczaiłem, że ona jest wymagająca. Są podbiegi, zdarza się wiatr, ale nie narzekam na trasę. Po prostu wiem, czego się spodziewać – wyjaśnia maratończyk.

Jeśli chodzi o założenia i późniejsze ich wypełnienie, Darek przyznaje, że udało się je zrealizować: – Biegłem do 35 km w takim względnym komforcie i od 35 km plan był taki, żeby trochę przyspieszyć. Udało mi się zerwać nawet do tempa półmaratońskiego, a nawet trochę poniżej pobiec. Był to taki test organizmu i jest on pozytywny, jeśli chodzi o wytrzymałość.

Natomiast jeśli chodzi o plany na przyszłość, to przed Darkiem jeszcze ambitne plany: – Za dwa tygodnie planuję pobiec 50 km w Hiszpanii, więc to był taki lekki „aperitif”.  A dalej już nie planuję. Gdy pobiegnę za dwa tygodnie, zobaczę, jak start wyjdzie i będę myślał o kolejnych startach. Myślę, że to nie będzie jeszcze koniec sezonu.

maraton warszawski