NB 1080v12
 
25 października 2015 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Jak wybory parlamentarne 2015 wpłyną na biegową rzeczywistość – felieton


Chyba po raz pierwszy w historii polskiego sektora biegowego można przypuszczać, że wynik wyborów parlamentarnych może mieć tak duży wpływ na jego funkcjonowanie.

Kiedy w 2005 roku wybory wygrało PiS, były to czasy, kiedy nasze biegi masowe były nadal masowe raczej tylko z nazwy. Maraton Warszawski 2005 ukończyło 1689 zawodników, odbywający się kilkanaście dni później Maraton w Poznaniu 2061 zawodników. Pierwsza impreza biegowa, którą można by nazwać naprawdę masową, odbywała się akurat w tydzień po tamtych wyborach, było to pierwsze Biegnij Warszawo, które ukończyło gdzieś około 6,5 tys zawodników.

Przez długi czas była to liczba dla innych nieosiągalna. Kiedy w 2007 roku wybory wygrała PO, liczby były następujące: Biegnij Warszawo 17528!!! (na starcie, wg danych organizatorów, nie wiadomo ile było tych, którzy ukończyli) ale patrząc na tłum zielonych koszulek ta liczba mogła się wydawać prawdopodobna. Być może do dzisiaj jest to największy bieg masowy w historii (chociaż trudno to ocenić, by były wtedy dwa dystanse: 5 i 10 km). Ale był to jedyny bieg przekraczający 5 tys startujących. Maraton Warszawski miał 2121 a Poznań Maraton 2327 kończących. Warszawski Bieg Niepodległości zanotował wtedy 2403 zawodników na mecie.

Jaki to ma związek z wyborami zapytacie się? Otóż wtedy nie miało. Ale kilka lat temu, kiedy okazało się, że bieganie jest tak masową aktywnością, coraz więcej firm, także tych z ogólnie mówiąc sektora Państwowego zaczęło wykorzystywać bieganie jako formę promocji swojej marki. I dopiero dzisiaj mamy taką sytuację, że spółki zależne od Skarbu Państwa, są tak mocno zaangażowane w sponsorowanie inicjatyw biegowych. Są to jedne z największych polskich firm. Zazwyczaj powód zaangażowania w jakąś działalność jest prozaiczny: hobby i osobiste przekonania prezesa spółki. Można założyć, że tak jest w każdym z poniżej wymienionych przypadków takich firm jak: PKN ORLEN, PZU, PKO BP. Każda z tych firm, zaczęła mocne angażowanie w sponsorowanie przedsięwzięć biegowych po objęciu przez obecnych prezesów swoich stanowisk, czyli w "czasach PO".

Oczywiście może tak być, że w którymś z przypadków z jakiejś analizy
sektorowej działu marketingu wyszło, że najlepiej jest promować markę
przy okazji imprez masowych, a zatem biegania. I skoro inni tak robią to
zróbmy i my. Ale w przypadku każdej z trzech pierwszych firm (ORLEN,
PZU i PKO) zaangażowanie jest tak duże, że trudno sobie wyobrazić, że
nie stoi za tym osobista wiara prezesów, że tak trzeba.

Wybory a zmiany Prezesów

Rok PKN ORLEN PZU PKO BP
2002 Andrzej Podsiadło
2003 Cezary Stypułkowski
2004 Igor Chalupec
Wybory 2005 Wygrywa PiS
2006 Jaromir Netzel Sławomir Skrzypek
2007 Piotr Kownacki Beata Kozłowska-Chyła, Agata Rowińska Marek Głuchowski, Rafał Juszczak
Wybory 2007 Wygrywa PO
2008 Wojciech Heydel Andrzej Klesyk Jerzy Pruski, Wojciech Papierak
2009 Jacek Krawiec Zbigniew Jagiełło
2010
Wybory 2011
2012
2013
2014
Wybory 2015

Jak łatwo zauważyć, wszyscy nowi Prezesi byli powołani za czasów kiedy w Polsce rządziła PO i po karuzeli Prezesów, która zaczęła się jeszcze w czasach PiS, jak widać obecni Prezesi kierują wspomnianymi trzema firmami już od wielu lat.

Wyniki sondażowe pokazują, że zmieni się Rząd, a zatem w jakiś czas później zmienią się także prezesi wymienionych firm.

Wszystkie te firmy są jednak firmami w których dominujący głos na zgromadzeniu akcjonariuszy ma Skarbu Państwa (ORLEN 28%, PKO 29%, PZU 35%). A ponieważ Skarb państwa za chwilę pewnie zmieni szefa, to za jakiś czas zmiany dojdą też do spółek zależnych.

I wtedy się okaże, w przypadku której z firm, bieganie stało się rzeczywiście częścią jej korporacyjnego DNA? W której z firm da się obronić finansowe zaangażowanie się w bieganie?

Optymistyczny scenariusz jest taki, że nowe władze uznają, że biegi masowe są tak dobrym nośnikiem do szerzenia korporacyjnego wizerunku, że mimo, że zostało to wymyślone przez poprzedników, to nic nie zmienią. Bo, że władze się prędzej czy później zmienią to jestem przekonany.

Pesymistyczny (choć jak się pewnie okazuje nie dla wszystkich) scenariusz jest taki, że nowe władze uznają, że czas skończyć z tymi fanaberiami wspierania biegów masowych i czas zacząć wspierać na przykład dziecięce kluby piłki nożnej, może szachy, a może w ogóle inną gałąź, na przykład rozbudowę sieci muzeów czy coś zupełnie innego.
 
Być może nie zdajemy sobie wszyscy sprawy z tego, jak poważne konsekwencje mogą mieć te wybory dla szeroko rozumianej polskiej lekkoatletyki. Polscy lekkoatleci, Tomasz Majewski, Adam Kszczot, Henryk Szost i inni, tylko dlatego mieli wsparcie PKN Orlen, bo tego chciał zakochany w lekkoatletyce Prezes Jacek Krawiec. Jeżeli nawet następny prezes będzie zakochany w sporcie, to mało prawdopodobne, że będzie to akurat lekkoatletyka. Może tenis? Może pływanie? W związku z tym, prognozuję, że prawdopodobieństwo tego, że skończy się finansowanie przez PKN ORLEN polskiej lekkiej atletyki jest duże. Duże jest też prawdopodobieństwo, że ORLEN Marathon 2016 będzie ostatnim ORLEN Marathonem, w historii. Najbliższe zwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy będzie chyba najpóźniej w kwietniu 2016, choć może być nawet tak, że ORLEN Marathon 2016 będzie oglądał już nowy Prezes, który może zdecydować o zakończeniu finansowania przedsięwzięć wymyślonych przez człowieka powołanego za czasów, kiedy rządziło wrogie PiS owi PO.

Zasmuci to na pewno ogromne rzesze biegowego społeczeństwa: tysiące amatorskich zawodników, którym formuła ORLEN Marathon bardzo się podobała, zawodników elity, polskich i zagranicznych, którzy mogli liczyć na niezłe nagrody, managerów sportowych, oraz wszystkie firmy, które przy ORLEN Marathon pracowały.

Jako, że w świecie nie ma próżni, to można przypuszczać, że pojawiający się tu smutek będzie równoważony przez radość: organizatorów wielu imprez, którzy w okolicach połowy kwietnia nie mieli łatwo, musząc rywalizować o zawodników ramię w ramię z ORLEN Marathon, ale chyba najbardziej przez organizatorów Maratonu Warszawskiego, którzy znowu zostaną jedynym maratonem w Stolicy.

Ale znowu nie ma próżni. Bo radość u organizatorów Maratonu Warszawskiego wynikająca z upadku ORLEN Warsaw Marathon może zostać zrównoważona przez zmiany Zarządu w PZU.  Wycofanie się przez PZU ze sponsorowania biegania wywoła pewnie smutek nie tylko u organizatorów Maratonu Warszawskiego ale i u dziesiątek innych imprez czy przedsięwzięć, w których PZU było głównym sponsorem.

Ale ponieważ nie ma próżni, to ich smutek będzie równoważony radością tych, którzy do tej pory na sponsoring PZU liczyć nie mogli i nagle okaże się, że ich życie stanie się łatwiejsze, bo oni musieli sobie radzić bez jednego możnego sponsora i przez to czegoś się nauczyli.

Taki sam łańcuszek zależności można mnożyć dla PKO, PGE i pewnie innych od Państwa zależnych instytucji. Osiem lat temu, przedsiębiorstwa Państwowe nie były w bieganie tak mocno zaangażowane. I dopiero teraz przyjdzie nam obserwować, czy to zaangażowanie ma jakieś trwałe, marketingowe, biznesowe podstawy, czy nie.

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl