Jak oszukują biegacze? – myki na lepsze wyniki
2 października 2021 Krzysztof Brągiel Lifestyle

Jak oszukują biegacze? – myki na lepsze wyniki


Elita biegaczy podlega permanentnej kontroli. Dzięki najnowszym zdobyczom techniki coraz trudniej oszukać system i nielegalnymi metodami uzyskać przewagę nad konkurencją. Zgoła inaczej wygląda sytuacja amatorów biegania. Dopóki nie stają na podium prestiżowych zawodów – hulaj dusza, piekła nie ma. Jak oszukują uczestnicy biegów masowych?

Zażywanie niedozwolonych substancji to najtrudniejsze do wyłapania wykroczenia w amatorskim światku. Dużo więcej przyłapanych na gorącym uczynku, mamy wśród skracających trasę i startujących na fejkowych numerkach. Na tym amatorskie myki na lepsze wyniki jednak się nie kończą.

Chodnik? Oj tam, oj tam

Biegi uliczne, jak sama nazwa wskazuje, w większości przypadków wyznaczane są miejskimi arteriami. Zdarza się jednak, że organizator nie zadba o precyzyjne zabezpieczenie każdego zakrętu. Rodzi się wówczas w biegaczu pokusa, aby odjąć sobie kilka metrów, ścinając trasę chodnikiem. Mała rzecz, można powiedzieć…

Mała, czy nie, jest to oszustwo. Inna sprawa, że przeskakując nad krawężnikami, wystarczy chwila nieuwagi, aby zamiast (prawilnie) na pięcie, wylądować na kostce… Bynajmniej nie brukowej. Czy warto dla kilku ekstra metrów pchać się w gips?

Chińczycy się nie szczypią

W roku 2018 podczas półmaratonu w chińskim Shenzhen doszło do jednego z bardziej zuchwałych oszustw w historii biegów masowych. Na skracaniu trasy przyłapano bagatela 237 osób. Nie chodziło jednak o chodnikowe, drobne przewinienia. Chińczycy się w tańcu nie pie… nie pieścili. Ponad dwieście osób postanowiło skorzystać z tajnego przejścia przez krzaki, żeby skrócić bieg o bite 1000 metrów.

Cwaniaczków wyłapały kamery drogowe, a organizatorzy grzmieli w mediach o „głęboko haniebnym” postępowaniu. Dla oszustów przewidziano srogie kary – nawet dożywotnie zakazy startowe na Shenzhen Półmaraton.

Autobusem na podium

Steve Crains wbiegając na metę maratonu w angielskim Kielder, był przekonany, że finiszuje na 3 miejscu. Kiedy dowiedział się od spikera, że zajął 4 pozycję, był w szoku.

– Ale jak to, kto mnie wyprzedził? Przecież pamiętam, że na 14 mili miałem przed sobą tylko liderów: Ricky’ego Lightfoota i Marcusa Scotneya – drążył.

Tajemniczym trzecim zawodnikiem okazał się Rob Sloan.

– Kiedy mnie minąłeś? – spytał Crains.

– Na trasie – krótko odpowiedział Sloan, a potem zniknął, nie pojawiając się nawet na dekoracji.

Sprawa zaczęła wydawać się podejrzana nie tylko Crainsowi. W wyniku podjętego na szybko śledztwa organizatorów, wyszło na jaw, że Sloan decydującą część trasy podjechał autobusem…

Braci się nie traci

Braterską współpracę w roku 1999 podczas kultowego ultramaratonu Comrades podjęli: Sergio i Fika Motsoeneng. Niezwykle podobni do siebie biegacze z ubogiej wioski Qwa-Qwa w RPA, kilkukrotnie zmieniali się na 90 kilometrowej trasie. Miejscem ich tajnych spotkań, gdzie przekazywali sobie numerek startowy, trykot a nawet buty, były toi-toie. Gdy Sergio dobiegł do pierwszej toalety po 45 minutach od wystrzału startera, Fika już tam czekał, żeby wypoczęty ruszyć w dalszą trasę. Do takich zamian miało dojść więcej, niż raz.

Ostatecznie duet ukończył zmagania na 8 miejscu, zarabiając 1000 dolarów. Metę przeciął Sergio, oznajmiając w pierwszym wywiadzie, że wygraną przeznaczy na pomoc ojcu, który bieduje w bantustanie. Prawda o toaletowej strefie zmian – niestety dla braci – wyszła jednak na światło dzienne. Panowie zostali pozbawieni pieniędzy i zbanowani na 5 lat.

jak oszukują biegacze
Sergio po lewej oraz Fika z prawej strony

W roku 2010 Sergio wrócił na Comrades. Zdobył nawet 3 miejsce. Szybko okazało się jednak, że w jego krwi krążył doping. Jak pech, to pech.

Amatorski doping na legalu?

O ile najlepsi sportowcy świata podlegają permanentnej kontroli antydopingowej, o tyle amatorzy mogą koksować, aż miło. Weryfikowani pod kątem zażycia niedozwolonych substancji są tylko najlepsi. Jeśli finiszujemy na 50 miejscu, nie musimy się martwić, że ktoś po biegu poprosi nas o oddanie moczu.

Zażywanie dopingu przez amatorów, może wydawać się sytuacją marginalną, a przede wszystkim – niezrozumiałą. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak wielu pasjonatów biegania dotyczy podobny problem. Jeśli jednak w chińskim Shenzhen ponad 200 uczestników półmaratonu postanowiło skrócić trasę przez krzaki… To dlaczego statystyki amatorskiego dopingu miałyby się szczególnie różnić?

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.