Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Wiosenne drogi maratończyków

Wiosenne drogi maratończyków

Wiosenne maratony nabierają tempa. Gdzie będą startować czołowi polscy biegacze? Czy wyniki z najbliższych mistrzostw Polski liczą się w procesie kwalifikacji do IO Tokio 2020?

W najbliższy weekend odbędzie się kilka ważnych imprez na dystansie 42,195 km w Europie. Świetne wyniki mogą paść między innymi na niezwykle szybkiej trasie w Rotterdamie, na dobrze obsadzonym maratonie w Rzymie, ale także na zawodach w Wiedniu oraz imprezach w Hanowerze, Mediolanie czy Bratysławie.

W kalendarzu polskich biegów maratońskich też robi się ciasno. W niedzielę 7 kwietnia w Dębnie, w ramach tamtejszego maratonu, odbędą się 39. Mistrzostwa Polski Kobiet. Z kolei za tydzień (14 kwietnia) na trasie Orlen Warsaw Marathon walczyć będą panowie podczas 89. Mistrzostw Polski w maratonie mężczyzn.

Wiosna 2019 maratonek

Na listach niedzielnych MP w maratonie kobiet w Dębnie widnieje jedynie kilkanaście zawodniczek, z których żadna nie ma rekordu życiowego poniżej 2:40. Walka o medale może rozstrzygnąć się pomiędzy debiutującą na 42,195 km Aleksandrą Brzezińską, trzecią na ostatnich MP w półmaratonie Moniką Andrzejczak, Andżeliką Dzięgiel-Pośladą, Wiolettą Paduszyńską, Karoliną Waśniewską i Ewą Kucharską.

Kilka utytułowanych zawodniczek przełożyło swoje starty na najdłuższym olimpijskim dystansie na jesień. Tej wiosny nie wystartują w maratonie m.in. Iwona Bernardelli (r.ż. 2:27:47), Katarzyna Kowalska (2:29:41) czy Olga Kalendarowa-Ochal (2:31:33).

W przypadku kobiet to rodzime imprezy przyciągnęły, niejako kosztem zawodów w Dębnie, czołówkę polskich „długasek”. Tylko Karolina Nadolska (r. ż. 2:26:31) wybiera się na niedzielny maraton za granicę (do Hanoweru). Pozostałe panie przeważnie walczą w kraju.

W najbliższą niedzielę w Łodzi na 42,195 km pobiegnie Dominika Stelmach (2:37:09). Z kolei 14 kwietnia w stolicy wystartują m.in. Izabela Trzaskalska (2:29:55), Aleksandra Lisowska (2:33:13) oraz Anna Szyszka (2:37:47). Podczas Cracovia Maraton 28 kwietnia swój maraton pobiegnie Angelika Mach (2:37:13). Dlaczego nie zdecydowała się na udział w tegorocznych MP w Dębnie?

- Próbowałam już swoich sił na tamtejszym maratonie. Nie odpowiada mi trasa w Dębnie, bo nie lubię biegać po pętlach. Zdecydowanie wolę trasę w mieście, gdzie jest dużo kibiców i choć zawsze walka o medale mistrzostw Polski jest dla mnie motywująca, to wybieram na wiosenny start docelowy Kraków – zdradziła nam zawodniczka AZS UMCS Lublin.

W Dębnie ostatecznie pobiegnie tylko 12 licencjonowanych zawodniczek. Spytaliśmy Krzysztofa Kęckiego, Dyrektora Sportowego Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, jaka jest przyszłość mistrzostw Polski w maratonie.

- Mistrzostwa Polski organizowane są w trakcie dużych maratonów np. Orlen Maraton w Warszawie. Udział w takich zawodach jest określony ogólnymi zasadami zatwierdzonymi przez Zarząd np. na podstawie posiadania licencji PZLA. Mistrzostwa będą rozgrywane, ponieważ są elementem kwalifikacji do najważniejszych imprez międzynarodowych mistrzowskich – odpowiedział nam działacz.

Chcieliśmy też dowiedzieć się, dlaczego, z punktu widzenia PZLA, na mistrzostwach Polski w maratonie startuje tak mała liczba uczestników. Krzysztof Kęcki uważa, że decyduje o tym indywidualny poziom sportowy, a zawodnicy, którzy mają zbyt słabe wyniki na miejsca medalowe, decydują się po prostu na start poza klasyfikacją MP.

debnoorlenpzla.jpgZapętlone Dębno

Maraton w Dębnie ma swój klimat. Od 46 lat w najstarszej imprezie maratońskiej w Polsce startują zarówno wyczynowcy, jak i amatorzy. Jednak, niezależnie od wielkiego zaangażowania miejscowej społeczności, świetnej atmosfery czy odznaki Korony Maratonów Polskich, bieg ma charakter lokalny. Jego poziom sportowy, szczególnie w rywalizacji kobiet, w ostatnich latach się nie podwyższa (zwyciężczyni z 2018 roku, Białorusinka Irina Somawa  uzyskała na mecie wynik 2:39:06).

To historyczny maraton i miejsce związane z biegami polskimi od zawsze. Dlaczego jednak akurat Dębno otrzymuje prawo organizacji mistrzostw Polski w maratonie? Jak przyznaje Maciej Jałoszyński, Specjalista ds. Sportowo-Technicznych PZLA, każdego roku ogłaszany jest konkurs ofert, a wnioski o organizację napływają ostatnio tylko z dwóch miast – Warszawy i Dębna.

Tyle, że na liście certyfikowanych imprez, opublikowanej 8 października 2018 roku na stronie IAAF, nie ma wymienionego maratonu w województwie zachodniopomorskim. Wynika więc z tego, że w tej chwili uzyskane tam rezultaty i tak nie mogłyby się liczyć jako minima olimpijskie.

Czy to oznacza, że na pętlach w Dębnie Polkom nie opłaca się biegać szybko? Niekoniecznie - mimo wszystko jest bowiem duża szansa, by maraton ten, jako impreza mistrzowska, został dokooptowany do puli zawodów, na których można zdobyć wskaźniki na IO 2020. Dyrektor Sportowy PZLA przedstawił wczoraj (piątek 5 kwietnia) Zarządowi nowe zasady kwalifikacji, które zostaną opublikowane na stronie www.pzla.pl prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.

O co w tym chodzi? Polski Związek Lekkiej Atletyki ma prawo na bieżąco modyfikować zasady eliminacji do igrzysk. Jednak musi reagować też na to, co postanowi międzynarodowa federacja. Przypomnijmy, że w marcu tego roku IAAF ogłosiła nowe zasady kwalifikacji na IO 2020 (usankcjonują się ostatecznie przed 1 listopada b.r.). Według nich w biegu maratońskim, aby pojechać do Tokio, należy do 31 maja 2020 roku uzyskać na certyfikowanej trasie wynik równy konkretnemu wskaźnikowi lub lepszy (2:29:30 u kobiet i 2:11:30 u mężczyzn). O tym, kto zmieści się w limitowanej liczbie 80 zawodników na igrzyskach, mają dodatkowo decydować punkty rankingu IAAF - skomplikowanego i testowanego nadal systemu, o którym pisaliśmy już na naszej stronie w artykule PRZEZ RANKING DO TOKIO.

Wiosna 2019 maratończyków

Za tydzień na Orlen Warsaw Marathon poziom sportowy będzie najprawdopodobniej wyższy niż w Dębnie. W rozgrywanych w stolicy MP mężczyzn pobiegną między innymi Marcin Chabowski (r.ż. 2:10.07), Mariusz Giżyński (2:11:20), Arkadiusz Gardzielewski (2:11:34), Emil Dobrowolski (2:13:50), Jakub Nowak (2:14.09) i Adam Nowicki (2:17:43).

Podobnie jak u kobiet, impreza mistrzowska nie jest jednak w stanie przyciągnąć na start całej polskiej czołówki. Nie jest też tajemnicą, że w tym roku polscy zawodnicy nie mogą liczyć na aż tak wysokie „przedstartowe” jak w pierwszych edycjach imprezy, chociaż z drugiej strony nagrody finansowe są na Orlen Warsaw Marathon niezłe.

Kilku czołowych długodystansowców odpuszcza wiosenne maratony, jak np. zwycięzca OWM z 2016 roku Artur Kozłowski (r. ż. 2:10:58) czy dochodzący do siebie po poważnej kontuzji Yared Shegumo (2:10.34). Inni nie zdecydowali się na udział w MP na rzecz walki o jak najlepsze rezultaty w wielkich imprezach w Europie. Błażej Brzeziński (2:11:27) na miasto swojego wiosennego maratonu wybrał Wiedeń. Ten bieg odbędzie się już w najbliższą niedzielę, podobnie jak maraton w Rotterdamie, gdzie pobiegnie Kamil Jastrzębski (2:19:54). Z kolei rekordzista Polski Henryk Szost (2:07:39) wystartuje na królewskim dystansie dopiero 28 kwietnia w Londynie.

Fot. tytułowe: materiały prasowe OWM / Tomek Gola