Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
znajmy swoje miejsce w szeregu

znajmy swoje miejsce w szeregu

Felieton Jakuba Jelonka nr 11
Jakub Jelonek
06-05-2020

O popularności danego sportu w poszczególnych krajach decyduje wiele rzeczy, m.in. jego dostępność, sukcesy sportowców na arenach międzynarodowych, możliwości treningowe oraz kibice i sympatycy, którzy interesują się występami nie tylko najlepszych, ale i najbardziej wyrazistych reprezentantów. Jak więc ma się bieganie w tego typu zestawieniach?

Popularność dość trudno zmierzyć, ale grupa dziennikarzy z portalu Total Sportek ustaliła pewne kryteria, które pozwoliły dodać nieco logiki do tego typu wyliczeń. Wzięli oni pod uwagę 13 kryteriów, które wydają się w tym wypadku ważne, a mianowicie: globalną bazę i widownię, liczbę osób oglądających transmisje, liczbę profesjonalnych lig, podział praw telewizyjnych, sponsoring, zarobki sportowców, liczbę krajów biorących udział, obecność w mediach społecznościowych i w mediach konwencjonalnych, trwanie w ciągu roku, istotność w regionie, równość płci i dostępność dla przeciętnego człowieka. Te wyliczenia pozwoliły w miarę wiarygodnie porównać poszczególne sporty i ocenić ich rolę w świadomości ludzi.

Na pierwszym miejscu w tym zestawieniu znalazła się piłka nożna, później jest koszykówka, krykiet i tenis. Już na piątym miejscu plasuje się lekka atletyka, która okazała się też najbardziej „globalnym” sportem. Wiemy jednak, że popularność bardzo różni się w konkretnych krajach.

W ubiegłym tygodniu w Australii lekkoatletyczny związek z dumą ogłosił, że bieganie wskoczyło tam na pierwsze miejsce zestawienia najpopularniejszych sportów, uprawianych w tym 25-milionowym kraju. Ogółem 3,4 miliona mieszkańców Krainy Kangurów regularnie biega, a sportem tym cieszy się przede wszystkim wiele dzieci. Bieganie prześcignęło tam futbol i inne gry zespołowe, co z pewnością jest dużym zaskoczeniem.

Wróćmy teraz na ziemię, czyli do naszych polskich realiów i tego, jak popularność różnych dyscyplin sportu wpływa na postrzeganie chociażby biegania w różnych kręgach. W obliczu niedawnych restrykcji możemy już na szczęście legalnie wyjść na ulicę, a w lesie nawet pobiegać bez maski. Gorzej przedstawia się ciągle sprawa z wejściem na stadion, gdzie ograniczenie do 6 osób może stanowić spory problem dla osób chcących zrobić mocniejszy trening. Ale da się bez tego obejść. Gorzej jest, jeśli chodzi o rozgrywanie zawodów i biegów masowych. Tutaj mamy przed sobą jeszcze daleką drogę do względnej normalności. Nawet czwarty etap „odwilży” dla sportu, którego daty szybko chyba jeszcze nie poznamy, przewiduje jedynie zawody do 50 osób. Jeśli rząd nie zacznie nas z powrotem „zamrażać”.

Pani Minister sportu – Danuta Dmowska-Andrzejuk w niedawnym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego przyznała, że piłka nożna i żużel są najbardziej popularnymi sportami w naszym kraju, więc m.in. stąd ich uprzywilejowana pozycja przy organizowaniu rozgrywek. „Piłka i żużel w formule, w której na stadionie jest niewielka grupa osób, to co innego niż imprezy masowe z tłumami uczestników i kibiców” – mówi w wywiadzie udzielonym Kamilowi Wolnickiemu na łamach PS. W dalszej części wywiadu pani Minister zapytana, czy wychodzi pobiegać, odpowiada, że nie ma na to czasu, czego bardzo żałuje.

Na popularność poszczególnych sportów nie mamy większego wpływu. Ludzie mają różne gusta i te same wydarzenia wywołują w nich czasem zupełnie skrajne emocje. Niezwykle trudno jest wytłumaczyć komuś, kto tego nie czuje, co dzieje się podczas ukochanego wydarzenia. Jestem przeciwnikiem wszelkiego fanatyzmu, ale zdaję sobie sprawę, że wielbiciele piłki nożnej i żużla mają dużo więcej do powiedzenia w naszym kraju, niż nawet najbardziej znany lekkoatletyczny bonzo. Pozostaje nam więc czekać spokojnie i znać swoje miejsce w szeregu, bo kiedyś i biegowe zawody wrócą do kalendarza. Dla biegania to świetny czas, bo w obliczu wszelkich restrykcji wciąż pozostaje ono jednym z najprostszych sportów, które można uprawiać bez większych problemów. Może więc powoli zbliżamy się do Australii?

 

 

______________________
Jakub Jelonek – absolwent AWF w Krakowie i doktorant tej uczelni. Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie. Współautor książki „Trening mistrzów” oraz biografii najlepszych polskich biegaczy. Ciągle aktywny chodziarz (mistrz Polski 2018 na 50 km), który nieustannie dokądś zmierza. Dwukrotny olimpijczyk na 20 km (z Pekinu i Rio) z ambicjami na Tokio. Trener i sędzia lekkoatletyczny, organizator imprez, nie tylko sportowych. Uwielbia czytać, ale i pisać – nie tylko o sporcie. Autor bloga www.jelon.blog

Jakub Jelonek
Jakub Jelonek
ciągle aktywny chodziarz, który nieustannie dokądś zmierza (wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk – z Pekinu i Rio, z nadziejami na Tokio). Współautor książek „Trening Mistrzów” (2018), „Henryk Szost – Rekordzista” (2019), „Marcin Lewandowski – Mój Bieg” (2020). Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie, a także trener lekkoatletycznych klas sportowych w IV liceum w Częstochowie. Działa też jako sędzia i organizator imprez, nie tylko sportowych.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum