Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

równoległość parków

równoległość parków

Wbiegając na kolejną pętlę w parku miał nieodparte wrażenie, że z wnętrza ciemnych zarośli, w oddali, po jego prawej stronie, coś bacznie podąża za nim wzrokiem. Chyba mu się zdawało. Odpuścił natrętną myśl nie bez nieokreślonego żalu, tak jak żegna się w myślach z duchem, który przez całe dzieciństwo spał pod łóżkiem, a jednak był tylko swój, na każdy paciorek i wieki wieków amen.

Próbował przypomnieć sobie już od kilku minut zakończenie tego dziwnego filmu, który poprzedniej nocy oglądał. Wciągnął go wtedy od pierwszej sceny, ale chciało mu się tak bardzo spać, że nie był już pewien, czy dotrwał do kluczowego momentu i napisów, czy może zasnął na kanapie.

Bohater opowieści mieszka w wielkim mieście, ale czuje się tam wyrzutkiem. Jego pochodzenie jest co najmniej niejasne. W którejś z pierwszych sekwencji kamera towarzyszy kobiecie, która najpierw upada z krzykiem na ulicę, a potem w jakiejś obskurnej bramie rodzi, po czym porzuca kwilące niemowlę. Może dlatego mężczyzna ma zniekształconą twarz i skrywa ją częściowo pod ciemnymi okularami. Może dlatego kuleje na jedną nogę i garbi się, gdy musi przebywać w tłumie obcych mu wszędzie ludzi.

Stroni od nich, niemal nie rozmawia. Obserwuje za to dziewczynę mieszkającą w kamienicy naprzeciwko. Myśląc, że co wieczór tańczy dla niego w prostokącie okna, ośmiesza się dając jej któregoś ranka kwiaty. Dowiedziawszy się, że tańczyła dla sąsiada piętro wyżej - ośmiesza się powtórnie próbując się z nim bić i oczywiście przegrywając z kretesem.

Na co dzień bohater tajemniczej opowieści pracuje w biurze i zajmuje się przekładaniem papierów z miejsca na miejsce. Jednak wieczorem zatapia się w siebie i świat swoich fantazji. Żyje sam, na granicy dzielnicy biurowej i opustoszałego parku, w którym w trakcie ostatniej wojny trwały krwawe walki o dostęp do centrum miasta. Nasyca się jego ponurą aurą. Więzień w zdeformowanym ciele, odrzucony w miłości, poniżony przez ludzi oraz los - obserwuje i kolekcjonuje.

Z początku film zdradza jego niewinne trofea: kawałki posągów czy zdjęcia kobiet czekających na przystankach nocnych linii. Potem jednak małe nagrody i nienasycenie potęgują żądze bohatera. Kolejne sceny rzucają odrobinę światła na jego stopniową przemianę. Tu podąża ulicą za jakąś szczupłą nastolatką, tam wyśmiany w autobusie przez bandę wyrostków zaciska wargi do krwi. Domniemania widza mieszają się z tym, co na ekranie faktycznie pokazano. Skrawek pobrudzonego materiału, może z sukienki, ogłoszenie w gazecie o odnalezionych nad rzeką dziecięcych zwłokach.

Wreszcie ten finał, chyba tak to właśnie było, chyba znowu w nocy. Myśliwski nóż niesiony w kieszeni płaszcza. Ciemne niebo w koronach drzew i niespodziewane kroki zbliżające się z naprzeciwka. Szybki skok ze ścieżki, w lewo. Nawet nie musi kucać, bo jego przygarbione ciało wtapia się w znajome zarośla. Zamyka tylko oczy, by białka nie zdradziły, gdzie się znajduje. Pozwala dyszącemu człowiekowi przebiec blisko siebie i wyrasta tuż za nim na parkowej alejce.

 

za J.C.


____________________

Kuba Wiśniewski jest redaktorem naczelnym bieganie.pl. Na razie brak mu czasu na wypisanie pełnej listy swoich osiągnięć. Swoje frustracje i niespełnione ambicje prezentuje między innymi na Instagramie.