Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

blumondej rekordzisty

blumondej rekordzisty

W blumondej słońce jednakie. Czeka za oknem z kratą. W pokoju jest jedna szafa. I wygnieciony materac.

Afryka w ciemności ma cienie. W nich budzi się rekordzista. Nie je śniadania, lecz pije. Pije herbatę z mlekiem. W blumondej smakuje jednako. Słodko, znajomo, ożywczo. Jak tysiąc już herbat wcześniej.

Przed bungalowem jest ciasno. To kumple są rekordzisty. Rzucają niedbale klapki. Wkładają buty na progu. Zaraz opuszczą obóz. Ten wraca jeszcze po czapkę. A temu się popsuł suwak. Kurtka agrafką zapięta. Furkotać będzie na wietrze. W blumondej inny ma szczęście. Znalazła się z dawna szukana. Skarpetka z dziurą na pięcie.

Biegną już drogą wilgotną. Jej pory wciąż dyszą deszczem. Błoto i krowie placki. Kałuże bezdenne i garby. W blomondej łatwo je zliczyć. Jest tyle samo, co wczoraj.

Robi się jasno znienacka. Dzieci idące do szkoły. Podbiegną kawałek z mistrzem. I będzie co potem wspominać. Śmiech chłoszcze blumondej po łydkach.

Próbują się kroki zrymować. Ktoś dzisiaj ma problem z oddechem. Plecy parują jak ziemia. Słowo, lecz głównie cisza.

Dwa, trzy ćwiczenia na ganku. Prysznic z ciepławą wodą. Wytrzeć się w ręcznik wilgotny. Gruby sweter lub kurtka. Idziemy chłopaki na żarcie? Śniadanie i porcja ugali. Pierwsza w blumondej zjedzona. Ty teraz zmywasz kolego. Jutro jest dzień rekordzisty. W blomondej mu się upiekło.

Dzwoni dziś smutna żona. Córeczkę rozbolał brzuszek. Kiedy już będzie niedziela? Kiedy przyjedziesz na chwilę? Wiem, że tam jesteś i po co. Wiem, że nie mamy najgorzej. Po prostu czekam i tęsknię.

Zamyśla się rekordzista. Koledzy zgadują, co powie. Ten człowiek, tak bliski, a jednak. Daleki od świata, samotny. Wtem jeden z nich, ten najmniejszy. Zaczyna tańczyć jak kogut. Aż klaskać się chce razem w ręce. I płynie muzyka z głośnika.

Blumondej dopiero się zaczął. Już było w nim wszystko i dalej. Już były w nim dni tygodnia. Podobne do siebie, jednakie. Na ganku wygrzewa się w słońcu. Dziurawa skarpetka zaspana. Siostra odnalezionej.

 

____________________

Kuba Wiśniewski jest redaktorem naczelnym bieganie.pl. Na razie brak mu czasu na wypisanie pełnej listy swoich osiągnięć. Swoje frustracje i niespełnione ambicje prezentuje między innymi na Instagramie.