Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Wygrała Elite Model Look Polska 2010, czy wkrótce wygrywać będzie maratony?
Tytułem wstępu, jest to jeden z najdłuższych wywiadów jakie przyszło mi zrobić, mimo, że nie jest to wywiad z trenerem czy znanym zawodnikiem. Jego długość wynika z tego, że jego bohaterka funkcjonuje w zupełnie egzotycznym z mojego punktu widzenia wymiarze, jest modelką tzw: "high fashion" a jednocześnie na maksa wkręciła się w bieganie i naprawdę dobrze biega. 10kilometrowe rozbiegania robi po 4:30 min/km. Modelki kojarzą mi się co najwyżej z fitnesem na siłowni a nie z bieganiem po 4:30. Niech o rozłączności naszych światów świadczy fakt, że na facebooku, gdzie mam około 600 znajomych (ale jestem mało interaktywny) a Ola 3 razy więcej, nie mamy ANI jednego wspólnego znajomego (choć teraz pewnie może się to zmienić : ) ).

O tej rozłączności może zaświadczyć też sposób jaki na nią trafiłem. Żona poinformowała mnie, że Joanna Krupa (fotomodelka, konferansjerka, celebrytka) rozstała się ze swoją agentką. Ponieważ lubię Joanne Krupę (choćby za jej umiłowanie psów) wszedłem na stronę agencji, żeby zobaczyć, jak zostało to zakomunikowane. Ale moją uwagę zwrócił umieszczony tam link do bloga
o zdrowym odżywianiu się, jakiejś myślałem wówczas dietetyczki. Wiedziony zawodową ciekawością wszedłem tam, i tak poznałem Olę Ziemińską, modelkę, właścicielkę bloga bioola i utalentowaną biegaczkę.


Początki


Adam Klein: Jak wyglądały Twoje sportowe początki i jak to się stało, że zaczęłaś regularnie trenować? Czy był jakiś bodziec czy to była powolna i naturalna ewolucja?

Ola Ziemińska: Od dziecka lubiłam sport. Zawsze spędzałam czas aktywnie. W szkole podstawowej grałam w reprezentacji piłki ręcznej, w gimnazjum piłki koszykowej. Dla mnie lekcje WF’u należały do jednych z ulubionych, w przeciwieństwie do większości dziewczyn ;).
W weekendy lubiłam wyprawy rowerowe z rodzicami. Mam też starszego brata, dzięki któremu zawsze interesowałam się piłką nożną. Podczas Mundialu czy Euro śledzę niemal każdy mecz i wyniki.

Rodzice byli sportowcami czy po prostu są sportowo aktywni?

Nie, nie są sportowcami. Mama lubi dużo spacerować, tata teraz niestety prowadzi bardziej siedzący tryb życia, praca, samochód, będąc młodym chłopakiem lubił sport i uprawiał go dużo więcej. Wakacje zawsze spędzaliśmy aktywnie, w górach, wspinając się po szczytach lub też nad morzem, gdzie pływałam jak szalona w morzu.

W liceum niemal o każdej porze roku jeździłam do szkoły rowerem, na którego punkcie mam bzika do tej pory. W klasie maturalnej, zapisałam się również na siłownię, aby ćwiczyć ogólnorozwojowo. Zaczęłam interesować się fitnessem i ćwiczeniami siłowymi.

A co z bieganiem?

Wcześniej nie lubiłam biegania. Uważałam, tak jak 80% społeczeństwa, że jest nudne, monotonne i… męczące… Oczywiście w szkole, mając do przebiegnięcia 600m, byłam zazwyczaj w czołówce, zawsze włączała się ta żyłka rywalizacji :), ale wolałam inne sporty.

Z upływem czasu interesując się coraz bardziej ogólną sprawnością fizyczną doszłam do wniosku, że poza siłownią brakuje mi ruchu na zewnątrz. Będąc w ciągłych rozjazdach, nie miałam dostępu do swojego ukochanego roweru, chciałam więc zacząć biegać i przekonać się do niego. Jedyne co potrzeba było, to wygodne buty i odrobina chęci :).

Biegaczką być


I jak w końcu zaczęłaś?

Po skończeniu liceum w 2012 miałam kilka "podejść". Najpierw próbując przebiec 5-6 kilometrów, co zajmowało mi wtedy około 30-35 minut, ale po kilku (2-3) tygodniach moje chęci się kończyły, by za jakiś czas znów spróbować, i ponownie skończyć…

Za preludium prawdziwego biegania mogę uznać jesień 2014 roku, kiedy w październiku wyjechałam do Barcelony. Oczarowana klimatem miasta, ludźmi i promenadą, na której było widać wielu biegaczy postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę. "Coś w tym bieganiu musi być!" - myślałam po cichu.

Dodatkowo wtedy też zaczęłam swoje studia. Po kilku godzinach nauki czułam, że moja głowa potrzebuje przerwy i domaga się świeżego powietrza.

Długie biegałaś odcinki?

Zaczęłam od 7-8 kilometrów, tyle też mierzyła trasa od miejsca gdzie mieszkałam, do plaży, promenadą wzdłuż morza i z powrotem do domu. Patrząc teraz na historię treningów w Endomondo, 3 października 2014 roku, dystans 7.67 km przebiegłam w czasie 45 minut 39 s.

Czyli nieco szybciej niż 6 min/km. To nieźle jak na początek ale jednak daleko do treningowego 4:30 jak Ci się zdarza teraz. Spróbuj opowiedzieć jak to wyglądało chronologicznie

Zaczęłam się ‘wkręcać’ w bieganie i naprawdę spodobało mi się.  Czułam te "endorfiny, o których czytałam wcześniej tak dużo.

Udało mi się trenować 2-3 razy w tygodniu w zależności od czasu i obowiązków. Chcąc być coraz lepszą, najpierw starałam się przebiec moją trasę szybciej, później stopniowo zwiększając dystans.

I tak 26 listopada 2014 przebiegłam swoją "pierwszą dychę" w czasie 57minut 45 sekund. Pamiętam, że cieszyłam się jak dziecko z pokonania tego dystansu poniżej godziny.

W Barcelonie byłam do grudnia, wróciłam do domu dzień przed Wigilią. Spędziłam prawie 2 miesiące pracując w Polsce i Europie, gdzie pogoda nie sprzyjała bieganiu na zewnątrz, tak mi się wtedy mylnie wydawało. Odeszło znów na drugi plan. Dopiero pod koniec lutego 2015, kiedy wróciłam do Barcelony, ponownie zaczęłam biegać. Powrót do formy sprzed 2 miesięcy nie był na szczęście trudny. Po 2 tygodniach pokonywałam 8 kilometrów, w podobnym czasie, a wkrótce (7 marca 2015) udało mi się przebiec najdłuższy wówczas bieg, 12 kilometrów w 1g3min10s.

Ale biegałaś z rezerwą, czy zawsze starałaś się biegać “ile fabryka dała”?

Zazwyczaj moim celem było polepszenie poprzedniego treningu. Lubiłam "ścigać" się z Endomondo i każde 10 sekund mniej na tej trasie mnie cieszyło. Ale nigdy nie było to bieganiem do upadłego ;). Próbowałam robić czasem "interwały", które patrząc teraz z perspektywy czasu, nie miały z nimi nic wspólnego.

W Barcelonie musiało się robić chyba coraz bardziej upalnie?

Pewnie tak, ale kwiecień i maj spędziłam już w Hamburg. Mieszkałam niedaleko największego jeziora w mieście: Binnenalster Lake, więc trudno było znaleźć lepsze miejsce do spędzania wolnego czasu na powietrzu, gdzie codziennie było widać pełno biegaczy, dodatkowo motywujących.

Bardzo zaczęło mi się podobać odkrywanie miast dzięki bieganiu oraz rozpoczynanie dnia w aktywny sposób, w czasie gdy inni jeszcze śpią ;).

Zaczęłam biegać 10 km w tempie około 4:45, przebiegłam 12 kilometrów poniżej godziny. A wkrótce również 10 km w 45 minut. Oraz pierwszy dłuższy, 14 kilometrowy bieg.

I co było po Hamburgu?

W czerwcu i lipcu byłam w Mediolanie. Biegowo nie był to najlepszy okres. Byłam nieco zniechęcona wysoką temperaturą i znudzona trasą, która prowadziła wokół parku Sempione i po kilku razach "przejadła mi się". 7 kilometrową, 10 kilometrową trasę, w zależności od liczby okrążeń, wykonywałam "automatem". W głębi duszy nie chciałam poddać się i zrezygnować, ale jakoś biegowo udało mi się "przebrnąć" przez ten Mediolan.

A w Polsce zdarzało w końcu gdzieś biegać?

Tak, między moimi wyjazdami, będąc w domu starałam się pobiegać po mojej okolicy w Łodzi. Teraz mam kilka sprawdzonych tras niedaleko mojego domu. Dodatkowo pracując i studiując w Warszawie, odkryłam biegowo Stolicę. Lubię tam biegać. Wydaje mi się jednak, że w Polsce bieganie jest jeszcze mało popularne, porównując to z innymi miejscami na świecie..

Mediolan był najbardziej upalnym miejscem gdzie próbowałaś biegać?

Nie, Mediolan to był pikuś w porównaniu z Tel Avivem, gdzie byłam na kontrakcie latem 2015 roku. To było prawdziwe wyzwanie. W sierpniu temperatury szaleją. 40 stopniowy skwar nie sprzyja aktywności fizycznej (oprócz pływania), jednak na nadmorskiej promenadzie, obok której, gdzie mieszkałam, było widać tłumy biegaczy.

Biegałam jednak mniej, zazwyczaj 7km-8km. Ponieważ z powodu gorąca, niezależnie czy o 6 rano czy też późnym wieczorem, wracałam do mieszkania kompletnie mokra. Współlokatorki śmiały się i pytały czy byłam biegać, czy też pływać ;).

Po Izraelu jesień spędziłam pracując i podróżując między Polską a Berlinem. Powrót do”normlanych temperatur” zdecydowanie dobrze mi zrobił. 10 kilometrowe dystanse w około 45 minut nie sprawiały mi problemów i zaczęłam traktować je jako “moje minimum”. Pamiętam też, że zupełnie nie planując to właśnie w Berlinie udało mi się przebiec pierwsze 21 kilometrów w ramach treningu.

W listopadzie 2015 roku spędziłam 3 tygodnie w Madrycie. Miasto to żyje i tętni nocą. Rano biegając po mieście nie byłam w stanie dostrzec żywej duszy, wieczorami zaś było zatłoczone w takim stopniu, że byłam zmuszona biegać po ulicach wymijając samochody.

Ups... nie powinnam o tym mówić

Dlaczego?

Każdy powie, że bieganie po ulicy nie jest bezpieczne. Jednak czasami nie ma wyjścia :) Każdorazowo biegając po zakorkowanych miastach, wymijając ludzi i samochody stojące w korkach, czuję się jak PACMAN, bohater gry wideo, pokonujący kolejne przeszkody na swojej drodze.

Mam sentyment i słabość do Hiszpanii, dlatego bardzo dobrze wspominam to miejsce oraz trasy wzdłuż Gran Via, głównej alei miasta oraz Parku Retiro, pomimo trudności z powodu sporych podbiegów. To był mój pierwszy, niemal w pełni przebiegany rok. Wróciłam do Polski na święta Bożego Narodzenia.

Pierwsze zawody


I co z bieganiem zimą ?

Udało mi się pokonać ogólne przekonanie, że zimą jest ‘za zimno’ by biegać na dworze a co najważniejsze je polubić! W styczniu 2016 jeździłam ponownie dużo między Polską a Niemcami. Udało mi się realizować treningi konsekwentnie.

Później, przełom zimy i wiosnę spędziłam w Londynie oraz Paryżu. Pomimo natłoku pracy, starałam się przebiec 2x w tygodniu 10 km, raz w tygodniu szybszy bieg na dystansie 7 km oraz jedno dłuższe wybieganie. Zyskując coraz większą pewność siebie i czasy, analizując wyniki z Endomondo postanowiłam wystartować w moich pierwszych zawodach.


Pierwszy start i pierwsze podium

Był to bieg 8 maja 2016 roku w ramach RaceSeries w Queen Elizabeth Olympic Park W Londynie na dystansie 10 km. Ukończyłam go lepiej niż myślałam. Z czasem 41m53s zajęłam 3 miejsce spośród kobiet.

Świetny wynik na początek !

Dzięki! Jest to nadal do tej pory moja oficjalna życiówka. Pamiętam, że byłam bardzo podminowana oraz zestresowana tego dnia. Moim celem było przebiegnięcie tych 10km, tak szybko, jak jest to możliwe… było to też moje pierwsze zetknięcie z zawodami. Przekonałam się, że zwykłe treningi a wyścigi to dwie, zupełnie inne rzeczy. Atmosfera jest nie do opisania. Tłum, inni biegacze, owacje naprawdę potrafią cię nieść!

Do tego pudło i 3 miejsce w klasyfikacji generalnej nie mogło być lepszym debiutem! :)
Uwierzyłam, że regularne bieganie naprawdę przynosi efekty i dało mi dużo wiary w siebie.

Czyli miałaś więcej motywacji do biegania.

Tak. Od tego momentu starałam się zawsze utrzymać tempo 4:30 na 10 kilometrów. Uważam je za moją normę ;).

Drugą połowę maja, aż do początku lipca spędziłam w Europie, biegając w granicach 10-12 kilometrów w jednostce treningowej. Do mojej biegowej listy miejsc, dołączył: Rzym, Wrocław, Praga, Gdańsk...

W połowie lipca wyjechałam do Aten na kolejny kontrakt. Grecką stolicę wspominam jako upalne i górzyste miasto. Nie biegałam tu jednak więcej niż 10 km… Nie skupiałam się na tempie i czasie, a bardziej na odkrywaniu uroków miasta.



Po 10 dniach musiałam wrócić do Łodzi, aby wyleczyć nagłe zapalenie dziąsła spowodowane wyżynającym się zębem mądrości. Zaprzestałam treningów na dobry tydzień, wtedy zdałam sobie sprawę jak mi go brakuje. Roznosiło mnie w domu! :)

W połowie sierpnia, po powrocie do zdrowia, wróciłam do regularnych treningów i z pełną parą i motywacją trafiłam do Nowego Jorku, gdzie byłam już wcześniej, ale tym razem był to pobyt na dłużej.

Ja byłem tam tylko przez trzy dni. Co Ty, mieszkając tam tak długo powiesz o biegowym Nowym Jorku?

Spędziłam tam większość ostatniego roku. Od sierpnia aż do Bożego Narodzenia oraz teraz całą wiosnę. Miasto jest jedyne w swoim rodzaju. Szybkie tempo życia, potrafi zmęczyć i jednocześnie motywować.


16 km na Manhattanie

Mieszkam tam tuż nad rzeką Hudson, na dolnym Manhattanie, które jest idealnym miejscem do biegania. Płaski teren, promenada pełna ludzi dosłownie z całego świata.

Nowy Jork potrafi dać niezły wycisk szczególnie pod względem pogody. Aura tutaj zahartowała mnie chyba na wszelkie okoliczności atmosferyczne. Lato, jest niezwykle upalne z niemal 100% wilgotnością powietrza; wczesna jesień i wiosna to idealny czas.

Zimą trzeba się liczyć z porywistym wiatrem (>40 km/h), śniegiem i deszczem. To prawdziwa szkoła życia dla biegacza. Było wiele dni kiedy, gdyby nie mój upór i samozaparcie, łatwo było się poddać...

Mimo to uwielbiam Nowy Jork, mam tam kilka swoich tras, które nigdy mi się nie znudzą i za każdym razem tam czuję się ‘wyjątkowo szybko’. ;) Słusznie powiedziałeś „biegowym NY”, w tym mieście nie czuję się sama na moich trasach!

Trenując tam regularnie, postanowiłam sprawdzić się w kolejnym wyścigu - Ted Corbitt 15K organizowany przez New York Race Runners w Central Parku. Ukończyłam go z czasem 1h05m23s w grudniu ostatniego roku.



To było moje pierwsze spotkanie z Central Parkiem (udało mi się tam pobiegać tylko raz tuż przed zawodami w ramach rozeznania trasy).

Wracając do domu na święta, nawet -15 stopniowe mrozy nie zniechęciły mnie. I  nakładając dosłownie po 4 warstwy ubrań wierzchnich, czapkę, 2 pary rękawiczek, 2 pary skarpetek oraz smarując twarz grubą warstwą wazeliny udało mi się realizować treningi.

Czyli to była już druga przebiegana zima

Tak, i to bardzo sroga zima, ale to fajna pora roku i naprawdę można podczas niej biegać! Wbrew pozorom znoszę ją lepiej niż upalne lato. Ale w drugim tygodniu stycznia po 34 godzinach podróży trafiłam w sam jego środek. Do … Australii!

Z trzaskającego, kilkunastostopniowego mrozu musiałam przyzwyczaić się do ponad 30 stopni ciepła, dużej wilgotności powietrza oraz górzystego terenu.



Początki nie były łatwe, jednak Sydney zdecydowanie skradło moje serce! W Australii panuje kult sportu oraz zdrowego stylu życia. Na ulicy nikogo nie dziwił mój widok o 6 rano, biegającej po okolicy, plaży Bondi czy też w pobliżu słynnej Opery. Zawsze towarzyszyło mi mnóstwo kolarzy, surferów lub osób ćwiczących o świcie na odkrytej siłowni przy plaży. Aktywny tryb życia tam to podstawa!

Wierzę, że to właśnie tam budując stopniowo wytrzymałość, siłę oraz bazę tlenową udało mi się powrócić do Nowego Jorku w kwietniu tego roku ze zdwojoną mocą. Pamiętam, jak ‘lekko’ pomimo jetlagu i zmęczenia przebiegłam 10 kilometrów zaraz rano po przylocie.

W kolejnych dniach moja siła nie malała, a wręcz przeciwnie. Dystanse na 15 kilometrów, z dobrym czasem i bez zadyszki, dały mi do myślenia, że to najwyższy czas by spróbować przebiec półmaraton.

Półmaraton


W Nowym Jorku?

Wróciłam do Polski na tydzień, Wielkanoc oraz egzaminy na uczelni.  Po godzinnym wybieganiu w Wielką Niedzielę poczułam impuls i zapisałam się na NYRR Women’s Half Marathon. Pierwotnie, chciałam wziąć udział w NYRR Half-Brooklyn, jednak miejsca były już wyprzedane. Nieco sceptycznie podchodząc do zawodów stricte płci żeńskiej, zarejestrowałam się chcąc wystartować na tym dystansie.

Jakoś planowałaś to wszystko dokładnie, czy wszystko było raczej przypadkowe?

Planowałam. Wróciłam do NY na 5 dni przed wyścigiem. Zorganizowałam czas tak, aby mieć 2 dni biegów przed startem.

Jeden z nich przebiegłam w Central Parku, chcąc przygotować się i przypomnieć sobie trasę sprzed zimy, jako że wyścig Ted’a Corbitta, miał podobny przebieg.

Biegnąc ją na pełnym luzie, po 13 kilometrach, czyli 1,5 okrążenia z planowanych na wyścigu 2,5, w głębi duszy zaczęło mi świtać, że może uda mi się ugryźć te 21 km w około 1h 30 minut..

30 kwietnia 2017, w dniu wyścigu, z wewnętrzną wiarą i determinacją, chciałam pobiec ten dystans naprawdę dobrze. Po pokonaniu ponad 14 km, moje siły nie malały, a wręcz przeciwnie, nadal miałam dużo energii by jeszcze przyspieszać i wyprzedzać kolejnych pace maker’ów oraz inne zawodniczki w trudnych momentach, jakim jest podbieg Cat Hill, będący zmorą wielu rowerzystów i biegaczy.



Z pełnym rozpędem, przekroczyłam metę niezmiernie szczęśliwa widząc czas 1h31m na zegarze.



To naprawdę świetny wynik!

Tak, dziękuję! Byłam z tego wyniki naprawdę zadowolona. Jak później się okazało był to 23 wynik tego dnia na niemal 7000 startujących. Moją radość spotęgowała wiadomość od Roberto Mandje, trenera NYRR*, olimpijczyka, który gratulując rezultatu, zdecydował się do mnie napisać z propozycją przystąpienia do związku NYRR oraz wspólnych treningów.

Pełna ekscytacji, po 2 tygodniach byłam gotowa podjąć wyzwanie i stawić się na pierwszej sesji treningowej. Co tydzień, we wtorki budziłam się dokładnie o 5.19 by zdążyć na czas na poranne interwały o 6.30 w Central Parku. Może to brzmi szalenie, ale naprawdę, zawsze chciało mi się wstać!

Roberto oraz Stuart Calderwood, główny trener NYRR, byli zdziwieni, że mam tylko niespełna 2 letnie doświadczenie biegowe i zrobiłam taki wynik w półmaratonie. Do tej pory określiłabym siebie jako zapaleńca, biegającego zupełnie bez konkretnego planu. Dopiero w tym maju miałam pierwszy raz do czynienia z typowymi treningami interwałowymi. Pomimo początkowego stresu czy podołam prędkości i poziomowi innych, pokochałam je i naprawdę dały mi one bardzo dużo, a jak zapewniają trenerzy stać mnie na jeszcze więcej :). Co więcej poznałam całą rzeszę ludzi dzielących moją pasję!


Nowy Jork

Bieganie obecnie


Teraz jesteś w Portugalii, tak?

Tak, od miesiąca, konkretnie w Lizbonie, jestem na kontrakcie z agencją We Are Models. Dużo pracuję w samej stolicy ale i w innych miastach. Dzięki temu udało mi się już biegać w Lizbonie, Porto oraz Guimaraes. Treningi nie należą do łatwych, jest górzyście, niemal 3 kilometrowe podbiegi w Lizbonie, dają wycisk. ;) No i jaki upał !


W Lizbonie

To może powinnaś biegać na bieżni mechanicznej w jakimś klubie?

Widok maszyn mnie od zawsze odstraszał. Lubię być w ruchu, spędzać czas na dworze. Dlatego też wszelkie ćwiczenia aerobowe takie jak rower, bieganie, nie wyobrażam sobie wykonywać ich na siłowni. Cała przyjemność z nich bierze się właśnie z faktu, że jest się na zewnątrz, można zwiedzić okolicę, poznać ciekawe miejsca, “wyżyć się” i zrelaksować oraz naładować baterie Nigdy nie spotkasz mnie na bieżni mechanicznej, to musi być naprawdę nudne! Jestem niemal skłonna powiedzieć, że nie umiem po niej biegać ;)

Jak wygląda Twój trening obecnie?

Lubię wstawać rano i zaczynać dzień aktywnie, zwłaszcza latem. Zależnie od mojego planu dnia wstaję wcześnie, bądź też bardzo wcześnie. Niekiedy nawet przed 6 rano.

Oczywiście nie zawsze mam takie same chęci, są dni lepsze i gorsze. Jednak po wyjściu z domu, na siłownię bądź, przebiegnięciu pierwszych 2 kilometrów zapomina się o lenistwie, które trzymało wcześniej w łóżku i po skończeniu treningu nie żałuję, że na niego wyszłam. Czuję się świeżo, pobudzona, pełna energii na cały dzień i mam poczucie, że zrobiłam dla siebie coś pożytecznego. Dodatkowo, pobudza to lepiej niż niejedna kawa, którą moi znajomi starają się ratować o poranku ;). Bieganie pozwala mi przemyśleć wiele spraw, naładować akumulatory, poukładać w głowie co powinnam zrobić tego dnia. Czasem też muzyka, którą zawsze mam ze sobą, sprawia, że nie myśli się o niczym, a nogi same niosą, takie momenty lubię najbardziej.

Sama sobie wymyślasz co masz zrobić? Z planów treningowych nie korzystasz?

Nigdy nie korzystałam z konkretnych planów treningowych. Czytałam tylko artykuły w Runner’s World bądź na forach. Po prostu starałam się być systematyczna w bieganiu. Czując się na siłach i mając czas wykonuje dłuższe wybieganie. Wtedy kolejny trening postaram się wykonać na krótszym odcinku.

Teraz w Portugalii, udaje mi się biegać 3-4 razy w tygodniu. Temperatura oraz wzgórza męczą, ale wierzę, że stopniowo buduję siłę biegową, widzę to po postępach po  zaledwie 2 tygodniach. Biegam w zależności od samopoczucia oraz nastawienia, czy danego dnia chcę pobiec szybciej, czy wolniej.

Uczę słuchać się swojego organizmu. Żeby nie było to bieganiem na „wariata”. Wcześniej wydawało mi się, że aby biegać szybciej i lepiej, trzeba po prostu biegać dużo i nie zwalniać, ale jak okazuje się tak nie jest. Mój trener obecnie powtarza, że "it’s ok to slow down, and every workouts can’t be made with the same effort so you could progress” (dobrze jest zwolnić, nie każdy trening może być zrobiony z tą samą intensywnością, inaczej się nie rozwiniesz - przyp.red.).

Wspomniałaś o siłowni, co tam robisz?

Tak, bez treningu siłowego ani rusz. To podstawa w budowie silnej sylwetki, która potrzebna jest biegaczowi. Wiele osób unika go i potem narzeka na kontuzje z powodu biegania… Moim zdaniem w większości przyczyna leży w zaniedbaniu ćwiczeń siłowych.

Zazwyczaj wykonuję treningi biegowe i siłowe naprzemiennie. Co drugi dzień. Czasem przestawiam, zależnie od sytuacji. Oczywiście są też dni nietreningowe. Regeneracja jest potrzebna!



Mam 3 siłowe dni treningowe: 1 na górne partie ciała, 1 na dole partie ciała oraz trzeci łączący oba z nich. Są to ćwiczenia z hantlami, sztangą, obciążeniem własnego ciała. Dzięki trenerowi wprowadziłam obecnie ćwiczenia z piłką bosu. Uczy stabilizacji i cierpliwości. Ostatnio również wróciłam do skakania na skakance, 10-15 minut rozgrzewki skutecznie pobudza!

Po bieganiu lub treningu siłowym dochodzi rozciąganie, to niestety u mnie zawsze kulało. Będąc młodsza uważałam je za “niepotrzebne” i nudne. Teraz wiem, że jest niezbędne w utrzymaniu sprawnego, mobilnego, giętkiego ciała.

Staram się, aby pełen trening na siłowni trwał 1 godz, max 1,5 godziny, kiedy mam mniej czasu wtedy omijam kilka ćwiczeń, które staram się wykonać kolejnego dnia.



Jak na jednak nadal początkującą osobę, przynajmniej jeśli chodzi o staż, wydajesz się biegowo bardzo poukładana. Nie tylko chodzi mi o ten układ treningów siłowych i biegowych ale nawet o język jakim się posługujesz. Baza tlenowa? Skąd u Ciebie takie słownictwo?

Czytam dużo różnych for i portali, oglądam kanały na YouTube’ie. Lubię poznawać nowe metody i nowinki ze świata fitness. Dzięki temu, uczę się również mechaniki ciała by być zwinnym, silniejszym, mocniejszym od strony teoretycznej.

Interesuje mnie ta tematyka. Sport uczy pokory, cierpliwości oraz wzmacnia mentalnie co jest potrzebne również w zawodzie modelki. Siła fizyczna pomaga przy sesjach, mocne nogi i silny kręgosłup zdecydowanie przydają się podczas pracy na planie oraz chodzenia po wybiegu, nie wspominając również o tej, która jest potrzebna przy dźwiganiu ciężkiej walizki w podróży ;).

Widziałem, że biegając z NYRR, robiłaś odcinki po 3:30, to już jest konkret :) Jak dużo biegasz tygodniowo?


Te odcinki po 3:30 to są właśnie wyniki z treningów interwałowych, które wykonywałam w maju i czerwcu z NYRR. Jeśli dobrze pamiętam był to były odcinki po 800 metrów. Tygodniowo biegam około 40-50 km.


Interwały z NYRR

Pobiegłaś półmaraton w bardzo dobrym czasie. Jak to sobie wyobrażasz dalej? Jakieś blisko i długoterminowe biegowe cele? Czy jest to raczej dłuższy dystans czy poprawienie wyniku na 10 lub 21 km? Czy w ogóle zaczynasz już myśleć w tych kategoriach, żeby pobiec "lepszy wynik" ?

Cieszę się, że po półmaratonie napisał do mnie Roberto. Czuję się bezpieczniej i pewniej mając kogoś kto naprawdę zna się na rzeczy i mnie wspiera. Nie mogłam trafić na lepszego trenera i super przyjaciela!

Biegam dla przyjemności, myślę, że we wrześniu po powrocie do Nowego Jorku i treningów z NYRR, chciałabym wystartować w jakichś zawodach tej jesieni.

Na pewno dobrze byłoby utrzymać obecną formę, ale chcę poprawić swój oficjalny czas na 10km, może też na 21 kilometrów… A czy dam radę teraz, czy w następnym sezonie, to się okaże ;). Trenerzy z NYRR mówią, że widzą we mnie duży potencjał. Kwestia wiary w siebie i nie ustalania limitów. “Sky is the limit” coś w tym jest, cierpliwość i konsekwencja to klucz do sukcesu a wyniki potrafią zaskoczyć. Nasze ciało potrafi wiele, to umysł jedynie nas ogranicza i limituje.

Chciałabym też, wystartować wkrótce w jakimś biegu ulicznym w Polsce. Biegając w moich rodzinnych stronach, w Łodzi, czuję się nieco “odludkiem” i spotykam niewielu biegaczy, w porównaniu z innymi miejscami na świecie. Fajnie więc byłoby w końcu wziąć udział w zawodach na własnej ziemi, a nie tylko zagranicą. Nawet nie dla pobicia rekordu, i nowej ‘życiówki’, ale dla samej atmosfery i doświadczenia.


Z trenerami NYRR

Ale mi chodzi o to, czy myślisz o wydłużaniu dystansów czy raczej o szybszym bieganiu krótszych?

Dostaję wiele pytań od znajomych odnośnie maratonu. Wysiłek na dystansie 42 kilometrów to nie są już żarty. Mam do tego szacunek. Prawdopodobniej przyjdzie czas, kiedy zdecyduję się i na to. Z obecną kondycją najprawdopodobniej byłabym w stanie go przebiec. Ale wydaje mi się, że kluczem do sukcesu to bycie dojrzałym PSYCHICZNIE. Zostawiam go sobie na późniejsze lata. Będąc młodym lepiej chyba trzymać się krótszych dystansów i biegać je szybciej.

Modeling

Kiedy zaczęła się ta historia z modelingiem?

W drugiej klasie liceum. Zwyciężyłam konkurs Elite Model Look Polska w 2010 roku oraz znalazłam się w TOP 6 podczas światowego finału Elite Model Look, który odbywał się wtedy w Shanghaju.

Próbuję lepiej zrozumieć jak wygląda Twoje zawodowe życie. Co robisz na co dzień? Bierzesz udział w jakichś pokazach, czy jesteś raczej fotomodelką?

Modeling to szeroka branża. Można podzielić ją z grubsza na dwie sekcje: komercyjną i high-fashion. W komercji pracują dziewczyny o bardziej kobiecych kształtach, typowe piękności. Modelki zarabiają głównie na zdjęciach dla kosmetyków, perfum, marek bieliźnianych. Modelki pracujące dla Victoria's Secret, tzw. 'Aniołki' są uważane za jedne z najpiękniejszych na świecie.


Jako modelka high fashion

Dziewczyny high-fashion są zazwyczaj wyższe, szczuplejsze od swoich komercyjnych koleżanek. Takie modelki chodzą na wybiegach, pracują dla domów mody czołowych projektantów.

Masz 181 cm, czyli raczej chodzisz w pokazach?

Ze względu na swój wzrost chodzę na wybiegach, ale też pracuję na zdjęciach dla kampanii, lookbooków, katalogów, gazetach. Praca na sesji wiąże się ze współpracą z innymi przez cały dzień. Każdy z ekipy fotograf, stylista, makijażysta, modelka ma swój wkład. Uzyskując pożądany efekt oraz aprobatę wszystkich można czuć się spełnioną. Te kilkanaście minutpokazu, którą widzi publiczność, to bardzo krótka chwila, jako modelka ma się tylko moment, aby 'zabłysnąć'. Ale przed nim poświęca się bardzo dużo czasu na castingi, fittingi, makeup. Moment kiedy pojawiamy się na wybiegu to ukończenie długiej drogi i pracy towarzyszącej całej rzeszy ludzi pracujących przy nim. A atmosfera na backstage’u jest niekiedy nie do opisania.

Jaki jest zawodowo najcięższy okres?

Najcięższym okresem wg mnie to czas fashion weeków. Najważniejsze z nich organizowane są 2 razy w roku w największych stolicach mody tj. Nowy Jork, Londyn, Mediolan i Paryż. To prawdziwy maraton dla modeli i modelek. Wtedy trzeba liczyć się z 10 lub niekiedy większą ilością castingów podczas jednego dnia. Na prawie każdym z nich jest bardzo dużo modelek. Trzeba być cierpliwym i czasem spędzić ponad kilka godzin czekając na swoją kolej. Do tego dochodzą fittingi (przymiarki), bieganie na call back'i (ponowne wezwanie do projektanta), przygotowywania do pokazu, calltime'y do pokazu o 9 rano zdarzają się o 4 nad ranem. To potrafi zmęczyć. Wychodząc z domu bardzo wcześnie rano jest się cały dzień w biegu, a wraca do domu naprawdę późno, czasem nawet w środku nocy. Robiąc wszystkie fashion weeki jest to ponad miesiąc czasu ciężkiej pracy.


Jako fotomodelka

Potrzeba dużej siły fizycznej i psychicznej, żeby się nie poddać i dążyć do celu pomimo wielu chwil słabości. Za każdym razem w naszej  pracy, podczas castingów jesteśmy oceniani i zależni od decyzji innych. Podlegamy krytyce i opinii innych ludzi. Niezależnie od okoliczności trzeba dawać z siebie 100% i wierzyć w siebie. Biznes bywa okrutny i trzeba być odpornym.

Masz jakieś zawodowe marzenia?

Chyba jak każda modelka mam marzenia związane z pracą zawodową. Współpraca z  najlepszymi to na pewno jedno z nich. Uwielbiam Karl'a Lagerfelda jego twórczość dla Chanel i Fendi. Kocham pokazy i kolekcje Dolce&Gabbana. Byłabym zaszczycona móc być sfotografowaną kiedyś przez Mario Testino. Z marek sportowych marzy mi się praca dla Nike, biegam w ich obuwiu odkąd tylko pamiętam.

Bieganie a modeling


Tryb życia pomaga Ci w bieganiu czy przeszkadza?

Mój zawód jest równoznaczny z ciągłym byciem na walizkach. Nie pozwala zaplanować mojego kalendarza na kilka dni, a co dopiero tygodni do przodu. Trudno przewidzieć, gdzie będę tak naprawdę za te 2-3 miesiące, może będzie to NY, może Europa, może Azja.

Ale dzięki podróżom związanym z pracą jestem w stanie zobaczyć wiele miejsc na świecie.

Nie zawsze mogę zaplanować swój czas w pełni. Muszę być elastyczna i dostosować się do godzin pracy, odjazdu pociągu, odlotu samolotu. Każdego dnia, mogę otrzymać informację, że następnego, bądź nawet tego samego dnia muszę gdzieś jechać.

Ja się bardzo cieszę, że biegasz ale pewnie zaczniesz zauważać na sobie jakieś cechy które może w świecie modelingu nie są cenione? Tzn bieganie długodystansowe nie rozbuduje Ci mięśni ale pewnie staną się one jakoś bardziej zarysowane. Modelki zawsze wydają się raczej wiotkie i słabe.

To prawda. Świat modelingu jest specyficzny. Jednak powoli zaczyna się zmieniać i wychudzone sylwetki odchodzą do lamusa. Klienci oraz branża nie lubi zbyt szczupłych dziewczyn. Coraz częściej promuje się osoby prowadzącego zdrowy styl życia tzw. ‘fit’. Czołowe światowe Top Modelki znane są również z tego, że dużo ćwiczą, mają personalnych trenerów i dietetyków.

Zawód i branża ma swoje wymagania, temu nie zaprzeczę. Znam swój organizm i budowę ciała, jestem szczupła, ale mam stosunkowo ‘grube’ kości, w porównaniu z innymi dziewczynami. Nigdy nie byłam i nie będę rachitycznej budowy.

Od dziecka lubiłam sport co zapewne wpłynęło też na moją budowę ciała. Nawet na zdjęciach kiedy byłam dzieckiem widać, że mam mocne, silne ramiona.

Przy moim wzroście niektóre dziewczyny ważą nawet kilka kilogramów mniej, mając bardzo podobne wymiary. Są naturalnie bardzo szczupłe o małej masie kostnej i mięśniowej. Dla mnie jest to nieosiągalne. Nigdy nie będę miała talii osy. To się nie zmieni i muszę się z tym pogodzić. Dorastając doszłam do wniosku, że nie mogę walczyć z genetyką, muszę i powinnam zaakceptować siebie i dbać o to co dała mi natura. Przy zacięciu sportowym naturalne jest że sylwetka się zmienia i kształtuje.

Lubię być świadoma tego, że jestem silna, zdrowa i w formie. Nie wyobrażam sobie leżenia przed telewizorem podczas wolnego czasu, nie jest to w mojej naturze. Jeśli tylko jest okazja by wyjść na dwór, pojeździć na rowerze lub zwyczajnie pójść na spacer to na pewno to zrobię.

Spotkałam się na swej drodze również z wieloma dziewczynami, które narzekają na przewlekłe bóle pleców, kręgosłupa pomimo bardzo młodego wieku. Długotrwałe noszenie wysokich obcasach nie jest naturalnym stanem dla organizmu, trzeba umiejętnie dbać o siebie, ćwiczyć i zapobiegać takim sytuacjom.

Nigdy nie będę typem wiotkiej blondynki o porcelanowej twarzy, o urodzie ‘laleczki’, co też jest piękne! Ja jednak mam sportową sylwetkę, to czy innym się to podoba, czy nie, to jest kwestia indywidualna.

Czyli Twoja agentka nie mówi Ci, "Ola, nie biegaj tyle, nie przesadzaj"?

W agencji brokerzy i agenci wiedzą, że mam sportowego bzika i chyba im też w pewien sposób imponuję. Mój scout z nowojorskiej agencji również biega i nawzajem się motywujemy.

Ale zdarzają się sytuacje, że komuś nie pasuje ta Twoja usportowiona sylwetka?

Nigdy nie spotkałam się z jakimś przykrym komentarzem podczas mojej pracy, zazwyczaj jest wręcz przeciwnie. Słyszę komplementy np. odnośnie mocnych, zgrabnych nóg.

Wierzę, że to właśnie dzięki mojej nieco atletycznej sylwetce udało mi się w tym roku pracować na sesji dla Women’s Health Australia oraz dla marek sportowych, takich jak Lacoste, Hevre Ledger, Tory Sport w Nowym Jorku.

Pracowałam także z takimi, które kreują typowo kobiecy wygląd: BCBG MAX Azria, Hevre Ledger, Hermes, Celine, Sass and Bide, The Row, Aidan Mattox, Laurelle, Monnari. Suknie wieczorowe i ślubne na sesji czy na wybiegu nie są mi obce. Na castingach jednak staram się wybierać odpowiednie ubrania, aby zakryć “silne ramiona”, które nie wszystkim mogą się podobać, ostatecznie jednak ludzie to lubią.

Poznawanie Świata


Jeździsz po świecie i biegasz tam gdzie akurat mieszkasz. Widziałem na Endomondo spore treningi wokół Lizbony. Czy to bieganie pozwala Ci lepiej poznać miejsca w których jesteś?

Zdecydowanie tak! Uwielbiam je za jego uniwersalność i to, że można biegać w każdym miejscu, niemal o każdej porze roku.

Jakiś czas temu zrobiłam sobie również założenie, że będąc w danym mieście, które jest mi dane odwiedzić, chcę przebiec kilka kilometrów, a przynajmniej 8km-10km.



Na mojej ‘biegowej mapce’ udało mi się do tej pory umieścić następujące miejsca: Ateny, Barcelona, Berlin, Brisbane, Byron Bay (wybrzeże Australii), Cannes, Gdynia, Guimaraes, Hamburg, Hamptons, Hobart (wyspa Tasmania), Kosciuszko National Park (Australia), Lake Cathie (Wybrzeże Australii), Letchworth Garden City, Lizbona, Londyn, Łódź, Madryt, Manchester, Mediolan, Melbourne, Nowy Jork, Old Bar (wybrzeże Australii), Paryż, Porto, Praga, Pruszcz Gdański, Rzym, Shoal Bay (wybrzeże Australii), Stambuł, Sydney, Teneryfa, Warszawa, Wrocław.

… to chyba wszystko jak do tej pory..
Mam nadzieję, że dorzucę do tej listy jeszcze dużo, ciekawych, miejsc.

Gdzie biegało Ci się najfajniej?

Polecam przede wszystkim Nowy Jork, tam jest naprawdę duuużo miejsc do biegania.

Moją ulubioną trasą jest "moja amerykańska dycha", czyli startując nieopodal World Trade Center, gdzie mieszkam, dobiegając do mostu Brooklyńskiego, przebiegam na Brooklyn i wracam z powrotem na Manhattan poprzez Manhattan Bridge, zahaczając po drodze przez przez China Town i dalej kontynuując na południe wzdłuż rzeki z widokiem na Statuę Wolności, kończę tuż pod moim domem.

Drugą do polecenia trasą jest “weekendowy bieg”, gdzie startując z mojego apartamentu biegnę 4 kilometry w górę Manhattanu do 14th street, przebiegając Manhattan wszerz, na jego wschodnią stronę i biegnąc wzdłuż East River, mijając po kolei Williamsburg Bridge, Manhattan Bridge i Brooklyn Bridge, finiszuję skręcając na północ, wzdłuż Hudson River.

Oczywiście Central Park jest super, polecam każdemu. Park jest olbrzymi i każdy znajdzie tam swoją ulubioną trasę! ;)

Bardzo dobrze biega mi się w Warszawie, miło patrzeć jak własna stolica się rozwija. Bieganie wzdłuż Wisły, przez mosty (Świętokrzyski, Gdański) należy do jednych z fajniejszych.

Polecam również trasę na promenadzie w Barcelonie, bieg wzdłuż wybrzeża i plaż w Sydney.

Naprawdę, wszędzie można odkryć fajne trasy! Lasy, jeziora, morze, miasto. Nie ma reguły :)

Dieta, koleżanki i blogowanie


Pilnujesz diety czy nie?

Lubię jeść. Zdrowo i.. dużo. Oczywiście sport pozwala spalać kalorie i zachować szczupłą sylwetkę. Lubię ruszać się i dobre jedzenie. Nie wyobrażam sobie życia bez któregokolwiek z nich ;). Jestem zdania, że jesteśmy tym co jemy. By czuć się i wyglądać zdrowo należy jeść wartościowe produkty. Zwracam uwagę na to co jem. Odpowiednio zbalansowane posiłki dają dużą energii w życiu codziennym, mojej pracy i sporcie.

Dieta potrafi być wśród modelek chyba tematem tabu?

Czasem niektóre młodsze dziewczyny prowadzą szalone, krótkoterminowe diety bardzo niskokaloryczne, chcąc zrzucić kilka centymetrów, przy czym po powrocie do starych nawyków problem wraca. I wtedy pojawia się temat i agencja mówi do nich ‘musisz się trochę poruszać, pobiegać, zadbać o siebie’. W moim przypadku agenci nigdy nie mieli żadnych uwag oraz wiedzą, że zawsze jestem ‘w formie’.

Czy Twoje koleżanki modelki zdają sobie sprawę z tego co potrafisz i jak dużo biegasz?

Hm… Tu poruszasz ciekawą kwestię. Mam wrażenie, że więcej zrozumienia i wsparcia mam od płci męskiej w tym temacie. To zazwyczaj modele, moi znajomi z branży i poza nią dzielą ze mną wspólne zainteresowania sportem i zdrową dietą. Wbrew pozorom, zazwyczaj to właśnie chłopaki odżywiają się lepiej i prowadzą zdrowszy tryb życia niż modelki. To z nimi rozumiem się lepiej w tym temacie.

Dziewczyny są niekiedy zbyt leniwe by ‘się zmęczyć i pobiegać’. Płeć piękna jest bardziej skomplikowana, ma tendencje do porównywania się i nie lubi konkurencji… nie chcę generalizować! Mam grono znajomych, wśród modelek, które mnie dopinguje i zawsze mogę na nie liczyć :)!

Co więcej wiele z nich wierzy, że aby zachować szczupłą sylwetkę po prostu należy mało jeść. Wystarcza im jogurt na przegryzkę, baton musli, owoc, ja wiem, że mnie to nie wystarczy. Bazuję na konkretnych posiłkach, mięsie/rybie, jajach, dobrym źródle węglodowanów, tłuszczów, jem dużo warzyw. Zdecydowanie należę do grona osób, które potrafią dużo zjeść. Niekiedy, wracając do domu, mama mówi żartobliwie, że zamknie mi lodówkę na kłódkę.

Inne dziewczyny nie uprawiają sportów?

Przez wiele lat spotkałam się z opiniami młodszych modelek, że ćwiczenia na siłowni, wysiłek fizyczny spowoduje, że będą muskularne i nie zmieszczą się w jeansy w rozmiarze XS. Nasłuchałam się też historii o ich ‘niesamowitych przyrostach’ i ‘niesamowitych mięśniach’. Kiedy są były tak samo szczupłe jak ja, lub nawet bardziej…

Ale dziewczyny też ćwiczą! Zwłaszcza, te ‘starsze’, po 20-stce ;). Uprawiają jogę, pilates, boks, chodzą na siłownię. Naturalne jest, że w tym zawodzie modele i modelki dbają o swój wygląd.



Widzę na blogu, że sporo piszesz o zdrowym odżywianiu się, w ogóle jedzeniu, ale także o innych sprawach (jak choćby masaż na rolkach, powięziach itd). Robisz to świadomie chcąc być drugą Ewą Chodakowską czy po prostu piszesz o tym co Cie interesuje bez jakiegokolwiek dalekosiężnego planu?

Założyłam swojego bloga chcąc podzielić się swoimi przeżyciami. Na pewno największą zaletą mojej pracy jest możliwość podróżowania. Pomimo młodego wieku udało mi się zwiedzić sporą część świata, znacznie więcej niż niektórzy przez całe życie.

Bioola.blog to moje miejsce w sieci, które traktuję jako własny dziennik i pamiętnik. Chcę dowieść, że modelka, to też człowiek ;). Pracuję, podróżuję, studiuję, trenuję, cieszę się życiem. Modelling to wbrew pozorom, ciężki biznes i dużo czasu spędza się niestety w samotności, więc nie mając niekiedy do nikogo otworzyć przysłowiowej ‘gęby’ chcę wykorzystać ten czas by podzielić się swoimi myślami na blogu.

Moja praca daje mi bardzo dużo. Poznaję wiele ciekawych ludzi, nie tylko związanych ze światem mody. Na blogu można znaleźć kulisy oraz efekty mojej pracy oraz wpisy dotyczące miejsc, gdzie podróżuję z perspektywy podróżnika.

Skąd masz takie doświadczenia dietetyczne? Sorry, ale mówiąc wprost to jesteś raczej “dwudziestoczteroletnią gówniarą” ?

Podróżując samodzielnie i mieszkając sama od wczesnych lat, musiałam nauczyć się gotować. Od dzieciństwa lubiłam też siedzieć w kuchni i obserwować co mój tata, mama lub dziadkowie szykowali do jedzenia. Dzięki podróżom poznaje wiele smaków i spróbować wielu potraw. Z każdego miejsca staram się przywieźć przynajmniej jeden przepis, którym będę mogła wykorzystać i zaskoczyć nim najbliższych przyjaciół i rodzinę.

Na co dzień jem zdrowo i nieprzetworzoną żywność. Cenię jednak najbardziej proste, świeże jedzenie. Uważam, że należy słuchać się swojego organizmu. Dużo czytam, szukam informacji na temat zdrowej diety.

Więcej chodzisz po restauracjach czy gotujesz?

W Nowym Jorku jest wiele restauracji, niemal każdego wieczoru można udać się do innego miejsca, chcąc poznać kuchnię innego kraju. Lubię spotykać się ze znajomi na mieście, na kawę, wspólny lunch.

Będąc w nowym mieście/państwie staram się chodzić tam, gdzie lokalni. Wierząc, że tam jest sprawdzone jedzenie.

Lubię gotować w domu, śniadanie, obiad, kolacja, nie ma różnicy. Czasami również szykuję lunch na następny dzień, by zabrać z sobą następnego dnia do pracy lub na castingi. Gotowanie to moje kolejne hobby. Lubię organizować ‘tematyczne’ wieczory kulinarne w moim mieszkaniu w Nowym Jorku. Dzielę się z moimi znajomymi z całego świata polskimi przepisami i nie tylko :).  Mój razowy chleb na zakwasie jest już legendą! :)

Spędziłam w Stanach większość ostatniego roku. Żywność tam jest wysoce przetworzona, chcąc kupić naprawdę sprawdzone produkty, trzeba wydać dużo pieniędzy. Półki uginają się od przetworzonej kukurydzy, soi, kurczaka… Wierz mi, że po zjedzeniu, któregokolwiek z wyżej wymienionych, mój organizm, cera od razu się buntują…

Dlatego też gotuję sama, organizm sam podpowiada co jest mu danego dnia potrzebne. Dodatkowo jest to tańsze i znacznie zdrowsze.

Masz chyba strasznie dużo wolnego czasu :)

Przepisy, nowinki odnośnie diety, którymi się kieruje nie są skomplikowane. Chcę uświadomić ludziom, że aby żyć zdrowo, nie trzeba wydawać fortuny na suplementy i diety cud. Natura dała nam wystarczająco dużo, należy jedynie mądrze ją wykorzystać.

Współczesny szybki styl życia, brak czasu dla siebie, przypadkowe jedzenie, to wszystko odbija się na naszym zdrowiu. Dopiero po kilku, kilkunastu latach, kiedy zaczyna nas coś boleć, dolegać, zaczynamy się interesować i szukać przyczyny, szukając kolejnej diety cud i treningu, który pozwoli nam zrzucić 10 kg, i mieć 5 cm mniej w pasie.

Oczywiście masz rację, ale w ostatnich latach dziwnym zbiegiem okoliczności Ci wszyscy, którzy chcą nas nauczać jak być zdrowym i pięknym są po prostu bardzo młodzi. Życzę Ci, żebyś mogła się pod tym podpisać za 20 lat.

Tak, zgodzę się z Tobą. Nie chcę nikogo pouczać i mówić jak ma żyć. Mnie udało mi się znaleźć balans i czuję się naprawdę szczęśliwa i zadowolona ze swojego zdrowia oraz tego jak o nie dbam. Wydaje mi się, że należy szanować swój organizm od najmłodszych lat i nigdy nie jest za późno by zacząć traktować go prawidłowo.

Fajnie byłoby móc zainspirować innych do biegania, przekonać ludzi, że naprawdę (niemal) każdy jest w stanie przebiec te kilka kilometrów i czerpać z tego radość, niezależnie od swojego wieku i tempa.

Jeśli nie bieganie to wierzę, że każdy ma jakiś sport/formę aktywności, której warto się poświęcić. Może być to rower/siłownia/pilates/sztuki walki, możliwości jest wiele.

Mnie udało się odnaleźć w bieganiu, uzyskując przy tym, jak się okazuje, dosyć dobre wyniki, ktoś inny może wyjątkowo polubić coś innego.

Nie każdy musi być olimpijczykiem, ja też nim nie jestem. Oprócz sportu mam swoje życie ;). Grunt to cieszyć się dniem i czerpać z życia jak najwięcej. ‘Carpe diem’, coś w tym jest.

Plan B


Co studiujesz?

Od 2014 roku studiuję on-line na Politechnice Warszawskiej, Informatykę Stosowaną Za rok o tej porze powinnam bronić swojej pracy inżynierskiej. Język programowania obok języka angielskiego staje się wymaganym i potrzebnym niemal wszędzie. Studia są moim planem B i zabezpieczeniem na przyszłość.

Myślę jednak, że na tym się nie skończy i zaczynam rozglądać się za kolejnymi studiami, dietetyka, fizjoterapia, na pewno chcę pogłębiać wiedzę w tym temacie.

Jesteś rzadkim wyjątkiem, tzn, że łączysz studia i modeling, czy raczej nie?

Nie, coraz częściej spotykam inne modelki, które godzą pracę ze studiami. Znam dziewczyny na medycynie, prawie, ekonomii. Studia są swego rodzaju “odskocznią” od świata mody. Wybrałam informatykę, bo będąc w tym zawodzie można też pracować na odległość, podróżować. Wydaje mi się, że modelling oraz życie na walizkach spowodował, że bardzo ciężko byłoby mi prowadzić życie siedząc w biurze od 8 do 16.

Ale programowanie polega zazwyczaj na siedzeniu przed komputerem przez wiele godzin.

To prawda i to przez 8-9 godzin, albo nawet dłużej. Na ten moment nie jestem sobie w stanie wyobrazić.

Dlatego jak wspomniałam wcześniej chciałabym zacząć kolejne studia, aby mieć wykształcenie i dyplom, pozwalający na pracę z innymi w dziedzinie sportu, dietetyki. Nawet już teraz dostaję pytania od znajomych i rodziny odnośnie diety, treningów. Zawsze jestem skłonna do pomocy, ale wiem, że na ten moment nie może być to w pełni profesjonalna porada i w razie skomplikowanych przypadków sugeruję konsultację z lekarzem lub inną upoważnioną osobą.

Planuję zdobyć również uprawnienia trenera personalnego, to fajna praca. Chciałabym pomagać innym w pokonywaniu własnych barier.

Pomysłów mam dużo, czasem wydaje mi się, że nic nie robię w tym kierunku i czas biegnie szybko, a ja razem z nim…może dlatego tak szybko biegam .

Dziękuję

Więcej informacji o Oli znajdziecie tutaj:
Endomondo (chociaż niektóre treningi biegowe są faktycznymi treningami rowerowymi)
Blog: bioola.blog, Facebook
Instagram biooli
Instagram modelki

Ola Ziemińska, jest w Polsce reprezentowana przez Avant Models

* New York Road Runners – amerykańską organizację biegaczy non-profit z siedzibą w Nowym Jorku, której misją jest inspirowanie ludzi poprzez bieganie. Została ona założona w 1958 roku przez Ted’a Corbitt’a wraz z 47 członkami. W chwili obecnej zrzesza ona ponad 60,000 biegaczy