Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Kamil Leśniak przed Granią Tatr - wywiad

Kamil Leśniak przed Granią Tatr - wywiad

Już w ten weekend mistrzostwa Polski w Skyruningu na dystansie ultra, rozgrywane podczas Flexistav Biegu Ultra Granią Tatr. Zapytaliśmy jednego z faworytów, Kamila Leśniaka z teamu Salco Garmin o jego bezpośrednie przygotowania startowe.


Kamil, opowiedz na początek o swoich planach na cały rok 2019, jak układaliście kalendarz treningów i startów wraz z trenerem?

Wspólnie z Arturem Kernem skupiliśmy się na przygotowaniu do maratonu. Wypadło na Orlen Warsaw Marathon, gdyż bardzo dobrze pasował, aby właśnie tam przygotować wysoką formę i zaliczyć kilka startów „dookoła” tej daty (w samym maratonie 14.04.2019 r. Kamil uzyskał 2:29:34 - przyp. red.). Na drodze do maratonu był też bieg na 10 km i półmaraton. Zbytnio nie schodziliśmy z obciążeń treningowych do maratonu. Jak na siebie bardzo mocno przepracowałem okres od początku roku do kwietniowego maratonu. Potem miał być „z resztek formy” start w Szczawnicy. Udało się (zawodnik zdobył brązowy medal MP w długodystansowym biegu górskim w ramach Wielkiej Prehyby – przyp. red), ale nie ukrywam, że maraton mnie zniszczył. Bardzo się zdziwiłem, że po płaskim biegu tak mocno cierpiałem. Potem trenowałem tyle, ile było trzeba do kolejnych zawodów. Odpoczywałem tydzień, a przez resztę czasu starałem się zrobić solidny trening.
Jednakże po mistrzostwach świata dałem sobie więcej luzu w treningu. Biegałem, ile mi się chciało. Start w Cortinie potraktowałem towarzysko w połączeniu z wakacjami. Jednakże jak już startować, to powinno się biec na 100%. Mistrzostwa Polski 
(w biegu ultra, w ramach Ultramaratonu Karkonoskiego - przyp. red.) wyszły przypadkiem - nie było planu startowania na nich, bo tak naprawdę nie było terminu podanego przez PZLA. Organizator ogłosił to bardzo późno, trochę słabo to wyszło. A jednak jestem takim zawodnikiem, że nadal kusi mnie możliwość zdobycia medalu mistrzostw Polski... Nawet, jeśli nic więcej za tym nie stoi... Medal to medal. Bieg wyszedł mi „o tyle o ile”. Wiem, gdzie mam braki, a gdzie są moje plusy. Od razu po mistrzostwach Polski zacząłem trenować i szykować się do Biegu Ultra Granią Tatr.kamil_1.jpg Czy cały sezon przebiegał zgodnie z planami, zgodnie z oczekiwaniami, czy może po drodze trzeba było modyfikować założenia, reagować na zmiany?

Wiesz, generalnie ten start na mistrzostwach Polski był dla mnie zaskoczeniem, cała reszta została tak zaplanowana, żebym - jako „Góral” - się realizował, ale także by Artur był dumny, że coś tam biegam na ulicy. Więc tak naprawdę na wiosnę skupiliśmy się na ulicy, a reszta to była moja zabawa w bieganie górskie, którego nie odpuszczę. Chociaż po BUGT i kilku innych startach w biegach górskich znów skupię się na przygotowaniu do maratonu. Generalnie mam poczucie, że trening do maratonu jest fajny, wymierny i pokazujący stopniową poprawę. To był świetny okres na początku roku i chciałbym zrobić coś takiego również na grudniowy maraton. 

W kalendarzu startów miałeś więc sporo imprez, sam przyznajesz, że skupialiście się w pierwszej części sezonie na maratonie ulicznym, a jakie znaczenie dla Ciebie ma start w Tatrach?

Bardzo duże. Sam fakt, że wyjechałem na 3 tygodnie do Zakopanego o czymś świadczy. Jestem góralem i chcę być tak postrzegany. Oprócz tego chciałbym być postrzegany jako ultramaratończyk, więc trzeba na to zapracować. Tak długi dystans ostatnio przebiegłem w listopadzie lub w grudniu. Szukałem jakieś dobrego bodźca, który by mnie zmotywował do treningów, samorealizacji itp. Wiesz, biegi płaskie są fajne, ale ja już tak nie potrafię się nakręcić mentalnie do nich. Startuję, robię robotę, na tyle, ile wytrenowałem. W biegach górskich też złapałem taką rutynę, od której staram się uciekać szukając biegu, o którym będę myślał chociaż raz dziennie. Tak było z UTMB, ale że nie biegnę w Chamonix w tym roku, to nie miałem bodźca. BUGT wydaje się ciekawym wyzwaniem. Cała ta otoczka biegania po Tatrach, system zawodów co 2 lata czynią ten bieg wyjątkowym.

I jak postanowiłeś się do niego przygotować?

Chciałem porządnie potrenować - taka oto podstawa. Nadal uważam, że trenuję amatorsko, więc wystarczy mi tak krótki okres 3-tygodniowy, aby bodziec mi się przyjął. Trenuję 2 razy dziennie, w tym rower oraz trening ogólnorozwojowy, chociaż bywają dni, że tylko raz wyjdę biegać. Jednakże założenie jest takie, że jestem tutaj skupiony tylko na treningu i zaliczam do niego porządną regenerację w postaci snu. Praktycznie codziennie robiłem drzemkę 1-1.5h. Podczas pobytu w Daczy Turysty i Biegacza starałem się zrobić kilka długich ponad 3-godzinnych wycieczek oraz kilka krótszych. Reszta to trening jak przy maratonie, z tą różnicą, że luźne wybiegania robiłem po górkach. A - i bym zapomniał, że zacząłem jeździć rowerem, ale jeszcze nie wiem, jaki będzie efekt. Podsumowując: założenia były takie, że miałem dużo czasu na trenowanie i spanie. Sen ma tutaj moim zdaniem duże znaczenie.kamil_2.jpg Czy mógłbyś szczegółowo opisać swój tydzień treningowy?

Oto on:

 PoniedziałekRano: OWB1 11km
Po południu: Rower 50km
 WtorekRano: 3km + 8x3min p.2min + 3km (tempo 3:17-3:20min/km) p.300m
Po południu: OWB1 11km
 ŚrodaRano: Wycieczka Biegowa 26km (II Etap Grani) z mocniejszym odcinkiem ok. 16 km (plan był mocniej przebiec - taki trochę II Zakres)
Wieczorem: Rower 18 km
 CzwartekRano: 4km + 10x400m p.2min + 5km (śr 1:14 - 400m)
Wieczorem: Rower 90km  (miałem jeszcze zrobić 10km luźno, ale zbyt późno przyjechałem do Rajczy).
 PiątekMarszobieg - 21km (znaczenie trasy). Tego dnia miałem mieć rozruch tylko, ale pomogłem przy trasie.
 SobotaRower 11 km dla rozruchu
START - MAŁA RYCERZOWA - mocno. Tego dnia miał być start w ultra, miałem przebiec ok. 40km, ale z powodu logistycznych stwierdziliśmy, że nie ma to sensu, bo powrót ze szlaku i pomoc w organizacji byłyby zbyt obciążające.
 Niedziela Rower 70km
W tygodniu poprzedzającym opisywany - uzbierało się 20 h treningu, w tym tygodniu - 22 h, co jest dla mnie dużą objętością.

To tak mniej więcej, wszystkie szczegóły moich treningów są na STRAVA. Generalnie nie ukrywam żadnych treningów, więc luki to nie są ukryte treningi, tylko po prostu dni, w których nie trenowałem. Do treningu muszę być gotowy.

A co dla Ciebie osobiście jest najważniejsze w przygotowaniach do konkretnych zawodów? Rekonesans trasy, ustalenie taktyki czy może wykonanie solidnej pracy treningowej, obliczonej na uzyskanie zwyżki formy?

Przygotowanie do startu ultra w górach składa się z wielu czynników. To, o czym opowiedziałem, ma znaczenie u mnie. Przede wszystkim poznanie trasy ma duży wpływ. Znajomość podbiegów, zbiegów daje pewność siebie. Wiesz gdzie postawić stopę, gdzie jest lepsza ścieżka, jak długo do szczytu, gdzie lepiej przejść w marsz. Generalnie mniej więcej wiesz, jak długo trwa konkretny odcinek. Rozpisanie międzyczasów to kontrola tempa. W górach nie da się biec w danym tempie, opierasz się tylko o międzyczasy. Taktyka to jest to, co może zaważyć o wyniku końcowym, czyli oszacowanie międzyczasów, rozłożenie żywienia i picia itp. Sam fakt przygotowania do konkretnych zawodów przez dłuższy czas sprawia, że jestem zmotywowany do działania. kamil_3.jpeg