Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Ambitny amator w wiosennym maratonie, Raport 14
Co tydzień dokumentujemy co dzieje się w przygotowaniach zawodnika amatora Maćka Żyto do maratonu w Barcelonie 11 marca. Oto kolejny raport i komentarz z treningu, dotychczas ukazały się:



Maciek Żyto

Ostatnie 9 dni treningowe (sobota 17 lutego - niedziela 25 lutego) to obóz biegowy w Portugalii. Zrealizowałem 15 jednostek treningowych, całkowity kilometraż to 219km.
O czasie poświęconym na bieganie nie ma sensu pisać, bo albo biegałem, albo się rozciągałem czy robiłem jakieś dodatkowe ćwiczenia. Długie godziny dla biegania.
Jeśli chodzi o dokładny zrealizowany plan treningowy to odsyłam do Strava. Warto może dodać, bo tego na Strava nie widać, że do biegania dodałem trochę sprawności, oraz bardzooooooo dużooooo rozciągania.

Czuję się.....świetnie. Nie może być inaczej, bo trening szedł mi bardzo dobrze. Miałem jeden ciężki dzień, to był wtorek, gdzie chyba nałożyło się zmęczenie z niedzielnego BNP i krótkiego odcinka krosowego zrobionego w poniedziałek w ramach porannego treningu.


Filmowy raport z treningu: Obóz został perfekcyjnie zorganizowany przez Grazia Running (grazia-running.pl).

Ale to minęło i od środy znów czułem się bardzo dobrze. Oczywiście miałem w nogach kilometry, nie czułem świeżości, ale nie prześladowały mnie żadne bóle przeciążeniowe. Miałem ochotę do biegania. Ogromną ochotę.

W piątek mieliśmy mały incydent, zrobiłem za mocny trening w stosunku od zaleceń Adama, bo poleciałem mocny kross, zamiast przebieżek. Fantazja mnie poniosła. Szczęśliwie sobotę planowaliśmy lajtową i taką zrobiłem. Dzięki temu w niedzielę na długi wychodziłem w dobrej formie.

Ten długi niedzielny Adam polecił, bym pobiegł 6km spokojnie, 10km ok 4:40, 10km na tętnie 160/165 bpm. Ostatnie 6km wg samopoczucia. Od początku treningu czułem, że jest dobrze. 10km po 4:40 zrobiłem na bardzo fajnym tętnie ok 145, co u mnie jest zdecydowanie I zakresem. Kolejne 10k w widełkach tętna 160/165bpm dały tempo średnie z tego odcinka 4:08. Na końcówkę, czyli ostatnie 6k przyśpieszyłem do 4:00, tutaj zaczęła się już praca biegowa, ale pod pełną kontrolą i bez umierania.

Całość dla mnie bomba. Mam dużą satysfakcję z tego treningu.

Po całym obozie czuję się bardzo mocno. Oczywiście fizycznie jestem zmęczony, ale nie dostrzegam oznak zajechania. Psychicznie jestem w rewelacyjnej dyspozycji. Spędziłem w tej Portugalii jedne z moich najlepszych dni biegowych.

OGROMNE podziękowania dla mojej żony, która obok swojego treningu była tu w Portugalii dla mnie opiekunką i wspaniałą towarzyszką. Kocham Cię!

Do startu pozostało 13 dni.

Adam Klein


Obóz to nowa przestrzeń treningowa. Maciek czuł, że stać go na zwiększenie objętości. Pisałem już, że nie odpowiem jakie fizjologiczne korzyści niesie z sobą taki duży skok objętościowy. Metaboliczny? Siłowy? Raczej siłowy, wytrzymałościowo-siłowy.  Ktoś na forum napisał, że gdyby tak było, to najlepszymi maratończykami byliby ultrasi. Trzeba jednak pamiętać, że my cały czas pilnowaliśmy wyższych intensywności, tzn, co kilka dni czy Warszawie czy na obozie Maciek robił coś w wyższych prędkościach, nie mówiąc już o przebieżkach.

Chcąc wykorzystać obóz do maksimum, stwierdziłem, że możemy zrobić tylko jeden naprawdę długi trening, który Maciek będzie regenerował już po obozie. Ustaliliśmy jednocześnie, że ten trening będzie też swoistym sprawdzianem.

Na początku tygodnia miałem wątpliwości, czy Maciek wytrzyma, zasygnalizował jakieś bólowe problemy. A jednak szybko to minęło i potem z dnia na dzień można powiedzieć, że było lepiej.

Doszło do tego, że w pewnym momencie, tzn w piątek, Maciek poczuł się niezniszczalny ;) i zmodyfikował założenia treningu. Opisałem to w skrócie w wątku o KSS. Mieliśmy konkretną rozmowę, w której wyjaśniłem Maćkowi, że to jest dla mnie niepokojące, że tuż przed bardzo ważnym sprawdzianem zaczyna dokładać sobie bodźce wytrzymałościowe. Na szczęście porozumieliśmy się i mam nadzieję, że ten piątkowy trening nie wywarł jakiegoś negatywnego efektu na całość przygotowań.


Ujęcie objętościowe treningu w Portugalii

To były naprawdę pracowite dla Maćka 9 dni. Licząc w ujęciu tygodniowym, od soboty do piątku ponad 170 km a w ciągu 9 dni ponad 210km. Skoro dołożyliśmy tak dużo kilometrów, to dozowanie intensywności musiało być bardzo ostrożne.

Czego dowiedzieliśmy się z tego najdłuższego treningu? Jakie wnioski dla maratonu? Nie będę tego opisywał zanim nie porozmawiam o tym z Maćkiem. Ale w przyszłym tygodniu na pewno opiszemy.