Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Jeszcze tylko sezon przeszkód…- Saif Saaeed Shaheen
JESZCZE TYLKO SEZON PRZESZKÓD… - rozmowa Kuby Wiśniewskiego z Saifem Saaeedem Shaheenem



W każdy wtorek, na kameralnym stadionie w Iten można spotkać setki biegaczy. Na jednym z treningów tempowych 15 lutego, spotkaliśmy i rozmawialiśmy z rekordzistą świata na 3000 m z przeszkodami Saifem Saaeedem Shaheenem (7:53.63). Bez trudu wypatrzyliśmy go w tłumie biegnących, ze względu na jego charakterystyczną, wygiętą sylwetkę.

Na tle swoich partnerów treningowych nie wyglądał specjalnie lekko. Na 600-metrowych odcinkach biegacze prowadzili sobie na zmianę, ale Shaheen, znany tutaj pod swoim pierwszym imieniem i nazwiskiem – Stephen Cherono – wydawał się mieć czasem trudności z dotrzymywaniem kroku kolegom.

Witaj, jesteśmy z portalu dla biegaczy, skończyłeś już trening?

Tak.

Możemy z Tobą chwilę porozmawiać?


Nie… (chwila konsternacji). Żartuję (śmieje się), pewnie, że tak. Skąd jesteście?

Z Polski.

Aaa, znam Lewandowskiego. To mój przyjaciel.

Co się z tobą działo w zeszłym roku? Widzieliśmy cię rzadko na bieżni.

Po kłopotach w 2006 i 2008 roku znowu miałem słabszy sezon. (słabszy sezon 2010 to w przypadku Shaheena – 13.00 na 5000 m i 8.09 na 3000 m pprz - przyp. red.) Od dwóch lat leczyłem z przerwami kontuzje.

Zdaje się, że zaczęło się od kolana?

Nie, od achillesa. Najpierw tu (pokazuje dokładnie), bolało po wewnętrznej stronie kostki. Zacząłem inaczej stawiać stopę, ból przeszedł wyżej, aż doszedł do zewnętrznej części kolana. Musiałem przejść zabiegi w klinice w Monachium. Miałem serię zastrzyków. Po prostu musiałem zrobić sobie przerwę -  nie było rady.

Moja forma nie jest jeszcze najwyższa. Jednak ciężko wraca się na wysoki poziom po kontuzji…

Zobaczymy cię w tym sezonie znowu na przeszkodach?

Jeśli wszystko będzie dobrze, chcę wystartować na największych mityngach właśnie na 3000 m z przeszkodami.  Od jakiegoś czasu nie ma na tym dystansie wielu nowych twarzy. Ale musze też wystartować na 10000 m. Na pewno do 2012 roku skupiam się na moim koronnym dystansie, ale trochę mnie on już nudzi (śmiech). Po 2012 spróbuję swoich sił na startach ulicznych, może nawet w maratonie.

Często tu przyjeżdżasz?

Niedaleko Iten, o, pod tamtym wzgórzem, jest miejsce, gdzie się urodziłem. Mam swój własny dom w Eldoret, 30 km stąd, ale gdy trenuję, mieszkam w Iten – niedaleko liceum Św. Patryka. Teraz trenuje tutaj cała grupa biegaczy z kadry Kataru.

Mimo wielu startów w Europie, nie lubię tam zostawać. Kiedy tylko mogę, przylatuje tutaj.

A częste podróże nie są dla ciebie męczące?

Nie, to tylko 7-8 godzin lotu. Nie żałuję na bilet. Warto tu trenować – jest czyste powietrze, świetne tereny do biegania. Wiesz, źle się czuję w Europie. Europa jest zanieczyszczona. I musisz ciągle uważać – np. w Moskwie. Jedziesz taksówką przez całe miasto i pod koniec okazuje się, że musisz zapłacić 200 dolarów, bo kierowca tylko szukał okazji, żeby cię oszukać.

Zawsze wracam do Kenii.


Stephen Cherono alias Saif Saaeed Shaheenurodzony pod Iten, kenijski przeszkodowiec. Od 2003 roku reprezentuje Katar. Dwukrotny mistrz świata i rekordzista świata na dystansie 3000 m z przeszkodami. Jego zmiana obywatelstwa spotkała się początkowo z wielką krytyką rodaków i rodzimej federacji lekkoatletycznej. Ze względu na nią Shaheen nie mógł w nowych barwach wziąć udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. Dziesięć dni po finale olimpijskim, podczas mityngu w Brukseli, poprawił rekord świata…

1500 m -     3:33.51 (2006)
3000 m -     7:32.46 (2009)
5000 m -     12:48.81 (2003)
3000 m pprz -     7:53.63 (rekord świata 2004)












Kuba Wiśniewski w trakcie wywiadu z Saifem


Ola i Saif