Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Mistrzostwa Świata ITRA 2017, Hernando znowu górą, Polacy proporcjonalnie do poziomu

Na dwukrotnie krótszej trasie, tytuł Mistrza Świata ITRA obronił Luis Alberto Hernando z Hiszpanii. Wśród Pań wygrała Francuzka Adeline Roche o trzy sekundy przed koleżanką z reprezentacji Amandine Ferrato. Sklasyfikowano 220 zawodników i zawodniczek, 88 kobiet, 132 mężczyzn. Najlepszym Polakiem był Artur Jabłoński na 20 miejscu i Dominika Stelmach także na 20.


Hernando cały czas trzymał się nieco z tyłu, na drugiej lub trzeciej pozycji, tracąc na 38 km do prowadzącego Francuza Cedrica Fleuretona nawet półtorej minuty. Prawdopodobnie Fleureton jednak mocno przeliczył się z siłami, bo 10 km dalej na mecie, Hernando był o 4 i pół minuty przed nim, a pomiędzy nimi znalazł się jeszcze w nieco zaskakującym stylu inny Hiszpan Cristofer Clemente.

Clemente, po 9 km miał 2,5 minuty straty do Hernando (3:20 do prowadzącego wtedy Amerykanina Wackera) i był na 31 pozycji, na drugim punkcie pomiarowym na 25 kilometrze był 18 ze stratą 6:20 do Hernando. Ale na 38 kilometrze, był na czwartym miejscu i tracił tam do Hernando 3:20, czyli na 13 kilometrach nadrobił do Hernando aż 3 minuty !!!  Na mecie miał stratę niecałej minuty, ciekawe jak by wyglądała końcowa klasyfikacja gdyby rozplanował swoje siły trochę lepiej.



Msc Zawodnik/Zawodniczka Pkt ITRA 9km 25km 38km 50km
1 Luis Hernando (ESP)
875 00:42:16 01:52:21 03:27:34 04:23:31
2 Cristofer Clemente (ESP)
873 00:44:51 01:58:41 03:30:54 04:24:29
3 Cedric Fleureton (FRA)
834 00:42:15 01:51:23 03:25:57 04:28:03








Kobiety





1 Adeline Roche (FRA)
743 00:48:53 02:08:20 03:57:02 05:00:44
2 Amandine Ferrato (FRA)
733 00:49:12 02:09:35 03:57:40 05:00:47
3 Silvia Rampazzo (ITA)
751 00:49:53 02:10:42 04:03:03 05:11:07








Polacy





21 Artur Jabłoński 788 00:47:43 02:05:28 03:50:23 04:50:46
27 Kamil Leśniak 782 00:47:31 02:03:24 03:52:05 04:57:11

Piotr Bętkowski *630 00:50:59 02:14:42
05:20:44
20 Dominika Stelmach 681 00:50:14 02:15:25 04:24:19 05:36:12
30 Edyta Lewandowska 670 00:53:10 02:24:54 04:34:47 05:50:15
49 Anna Kącka 643 00:57:49 02:32:36 04:49:17 06:08:21
55 Natalia Tomasiak 637 00:55:11 02:31:11 04:52:40 06:18:58

* 749 w klasyfikacji generalnej

Długie zawody górskie to świetne miejsce do obserwacji tego jak zawodnicy rozkładają siły, jak planują taktykę. Często na pewno wiele sytuacji jest wynikiem przypadku, czasem przecenienia a czasem niedocenienia własnych sił. I to jest wg mnie najciekawszy element do analizy ex-post.

Pierwsza uwaga jest taka, że pomimo, że w takich zawodach biegają naprawdę doświadczeni zawodnicy to jednak widać, że czasem doświadczenie nie gra roli kiedy wchodzą w grę emocje. Na pierwszym punkcie pomiarowym, na 9 km, pierwsza kobieta była na 82 miejscu, podczas kiedy na mecie pierwsza kobieta była w OPEN na miejscu 35. Gdyby medale rozdawać już na pierwszym punkcie pomiarowym, to drużynowo zwyciężyli by Amerykanie, których w pierwszej 10ce było aż czterech, podczas kiedy na mecie był tylko jeden i to nie był żaden z tych, którzy byli w czołówce na początku.

Hiszpanie wygrali drużynowo zdecydowanie, zajmując miejsca 1,2,5 (trzy liczące się w klasyfikacji drużynowej), 7 i 10. Bardzo zawiedli Amerykanie, przywożąc do Włoch wydawało się bardzo mocny skład. W każdym razie patrząc po punktacji ITRA (Wacker 882), (Hawks 912), (Roche 867), (Mendoza 856, w rankingu ogólnym 884). Wśród kobiet drużynowo wygrały Francuzki.

Luis Hernando jest niczym wzorzec metra z Sevres. Jeżeli tylko nie ma złego dnia, to wiadomo, że się nie podpali, że będzie biegł odpowiednio do swojego poziomu, że tam gdzie można mocno pobiegnie mocno a tam gdzie trzeba odpuścić odpuści. Dlatego jego międzyczasy świetnie nadają się do porównań międzyczasów naszych zawodników, można łatwo policzyć kto na jakim odcinku biegł gorzej lub lepiej.

Założenia do obliczeń są takie, że:
- liczymy o ile średnio gorszy względny (w %) czas miał dany zawodnik - ten wskaźnik pokazuje nam względny poziom zawodnika
- dla każdego zawodnika i każdego odcinka liczymy o ile gorszy był jego względny czas
- porównujemy te czasy z czasem średnim - na zielono to lepiej niż nasz poziom, na czerwono gorzej.

Dzięki temu widzimy gdzie zawodnik biegł wolniej niż jego poziom a gdzie szybciej. Widać np, jak mocno biegł Clemente w drugiej części, aż 4,6% powyżej swojego poziomu na ostatnim odcinku.



Wśród Polaków tylko Artur Jabłoński kontrolował bieg do końca, tzn mógł "sterować" tempem bo widać, że na końcówce biegnie szybciej niż jego poziom o 2,42%.

Na pierwszym odcinku większość naszych reprezentantów pobiegła na "hurraa" (Dominika, Edyta, Anna i Natalia) - około 7 czy nawet powyżej 7% od swojego poziomu. Na trzecim odcinku względnie największy kryzys miała Dominika (co widać w jej pozycji, z miejsca 9 wśród kobiet spadła na 21) a na ostatnim odcinku Natalia. Oczywiście to na co mamy wpływ, czyli nasza własna taktyka to jedno ale siła wyższa to drugie. Bo warunki pogodowe  teoretycznie te same dla wszystkich, faktycznie takie same nie są i odgrywają nie małą rolę (upał i w konsekwencji odwodnienie, bardzo trudno jest w takich warunkach zapewnić dobre nawodnienie). Na przykład na trzecim odcinku, Luis Hernando musiał przebywać tylko 1h35 (36% czasu dłużej niż na drugim odcinku) podczas kiedy np Dominika spędziła tam 2h08 (51% czasu dłużej).

...i po Mistrzostwach


Czy Polacy wypadli słabo czy dobrze ? Chyba stosownie do poziomu. Nie było jakiegoś wielkiego sukcesu ale i spektakularnej wtopy. Nasza reprezentacja składała się z zawodników będących w polskim rankingu ITRA 42-69km u mężczyzn na pozycjach 3 i 4 (odpowiednio: Jabłoński i Leśniak) i u kobiet 2,4,10,12 (Stelmach, Lewandowska, Kącka, Tomasiak). Tylko Piotr Bętkowski jest daleko poza czołówką (19 miejsce w rankingu generalnym i bardzo daleko w rankingu 42-69). Jeśli chodzi o kobiety to nie można by było raczej znaleźć lepszej reprezentacji, Dominika Stelmach na pewno prezentuje czołówkę. Jeśli chodzi o mężczyzn, to wprawdzie Artur i Kamil są na 2 i 3 pozycji ale jednak poziomem nadal znacznie odstają od Marcina Świerca i Bartka Gorczycy (Bartek miał inne plany a Marcin po starcie w Biegu Marduły niczym MoFarah po przegranych przełajach postanowił potrenować).

Można się zastanawiać z czego wynika nasza słabsza pozycja w biegach górskich. W biegach płaskich sytuację mamy raczej w miarę zdiagnozowaną, tzn wiemy, że Etiopia i Kenia to połączenie kilku czynników (dużo ruchu od małego, proste życie, duża motywacja, wys, nad poziomem morza). Co jednak sprawia, że Polscy górale są słabsi niż europejska czołówka? Może to kwestia wieloletniego ukierunkowanego treningu? Przesuwają się do przodu, rozwijają, ale inni też się przesuwają.

Tak czy inaczej dziękujemy za walkę i trzymamy kciuki na przyszłość. Pora wracać do kraju. Nie zapomnijcie oddać reprezentacyjnych strojów do PZLA. :)