Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Rodczenkow znowu sypie

Rodczenkow znowu sypie
Grigorij Rodczenkow zasłynął kilka lat temu ujawniając proceder systemowego i wspieranego przez państwo dopingu w Rosji. Tym razem ukrywający się w Stanach Zjednoczonych informator spisał swoją autobiografię, w której odsłania kolejne, nieznane wcześniej fakty. Jest tam mowa o laboratoriach na łodzi, nieznanych przesłankach do bojkotu igrzysk 1984 roku, radzieckich i nie tylko - dopingowiczach, których chronił system. Na dziś zaplanowano premierę książki „The Rodczenkov Affair”.

Nie powiedział jeszcze wszystkiego

Grigorij Rodczenkow to rosyjski informator (tzw. whistleblower), który kilka lat temu wyjawił Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA) skalę dopingu w Rosji. 61-letni naukowiec po raz pierwszy zasłynął w lipcu 2013 r., kiedy zaczął nagłaśniać korupcję i ukrywanie dopingu przez sportowe władze w Rosji, dziejące się na przestrzeni ostatnich lat. Rosjanie oszukiwali m.in. podczas igrzysk w Soczi w 2014 r., kiedy podmieniali próbki swoich zawodników w miejscowym laboratorium.

Kiedy WADA rozpoczęła dokładne śledztwo w tej sprawie, w listopadzie 2015 r. Rodczenkow w obawie o swoje życie uciekł do Stanów Zjednoczonych. Sprawa wyszła na światło dzienne przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro, przyczyniając się do wykluczenia rosyjskich lekkoatletów ze wszystkich międzynarodowych imprez na wiele lat.Z kolei film Bryana Fogela „Ikar”, który dokładnie przedstawia spowiedź byłego szefa rosyjskiego laboratorium antydopingowego, został uhonorowany Oscarem za najlepszy film dokumentalny w 2018 r.

Rodczenkow kilka dni temu w wywiadzie dla Mail on Sunday ogłosił, że dużo więcej ciekawych historii ujawni w swojej autobiografii, której premierę ogłoszono na 30 lipca 2020 r. Co więcej mógłby tam opowiedzieć?

Ben Johnson nie powinien nawet pojechać do Seulu?

W swojej książce Rodczenkow pisze m.in. o tym, że Ben Johnson dopingował się już na dwa lata przed swoją słynną dyskwalifikacją na igrzyskach w Seulu. Przypomnijmy, że Kanadyjczyk wyjechał stamtąd w niesławie zaraz po tym, jak stracił swój złoty medal olimpijski w sprincie na 100 m. Na dzień po wielkiej euforii (Johnson nie dość, że zdobył tytuł, to pobił ówczesny rekord świata wynikiem 9.79) światowe media obiegła informacja o pozytywnym wyniku badania antydopingowego zwycięzcy.

Finałowy wyścig setki w Seulu nazwano zresztą później „najbrudniejszym finałem w historii”, bo sześciu spośród ośmiu uczestników tego biegu było następnie złapanych na stosowaniu dopingu.Rodczenkow przyznaje, że osobiście analizował próbkę Johnsona z 1986 r., a więc na dwa lata przed pamiętnym Seulem. Wynik badania jasno wskazywał na stosowanie sterydu anabolicznego – stanozololu. Próbkę moczu zawodnika pobrano podczas pierwszej edycji Igrzysk Dobrej Woli, rozgrywanych wówczas Moskwie. Zdaniem Rodczenkowa podczas tych zawodów ukryto łącznie aż 14 pozytywnych przypadków stosowania dopingu. Organizatorzy zastosowali taką taktykę, bo za wszelką cenę chcieli uniknąć skandalu, jakim okazałyby się liczne dyskwalifikacje ujawniające skalę dopingu w światowym sporcie.

Bojkot igrzysk w Los Angeles. Nie tylko polityka.

Kolejną sprawą, o której pisze w swojej książce rosyjski emigrant, jest bojkot igrzysk olimpijskich w 1984 r. w Los Angeles przez Związek Radziecki i pozostałe kraje tzw. Bloku Wschodniego, m.in. Polskę. Zdaniem Rodczenkowa, nie był to tylko odwet za brak udziału państw zachodnich w igrzyskach olimpijskich w Moskwie cztery lata wcześniej (wtedy Zachód zbojkotował igrzyska ze względu na wojskową interwencję ZSRR w Afganistanie). Jak pisze słynny informator, działacze najbardziej obawiali się międzynarodowego skandalu, jaki miałby wybuchnąć z powodu dziesiątków przypadków dopingu, których w USA nie udałoby się zatuszować.

W „The Rodczenkov Affair” opisany został trwający latami proceder instytucjonalnego tuszowania dopingu. Jednym z pomysłów ukrycia dopingu w Los Angeles miało być stworzenie laboratorium analizy próbek, stworzone na wojskowej łodzi zacumowanej w porcie, na co ostatecznie Amerykanie się nie zgodzili.

Bez nazwisk proszę

W książce Rodczenkow wymienia wiele osób, choć nie ich znamy nazwisk, którym udało się uniknąć odpowiedzialności, m.in. podwójnego mistrza olimpijskiego i wielokrotnego mistrza świata i Europy, który pobił nawet rekord świata, nie będąc nigdy łączonym w dopingiem.

Przyjmował stanazolol w tak dużych dawkach, że kiedy umieściliśmy jego próbkę w maszynie do analiz Hewlett-Packard, od razu włączył się alarm, a maszyna była tak zanieczyszczona metabolitami stanozolou, że kilka kolejnych próbek okazywało się fałszywie pozytywnych, nawet gdy wiedzieliśmy, że nie było tam obecnych sterydów – pisze Rodczenkow na łamach Mail On Sunday, gdzie znalazły się fragmenty jego książki. Po pobiciu rekordu świata przez sportowca, którego tożsamości można się domyślać, wynik również nie pozostawiał złudzeń: – Nawet gdy rozcieńczałem próbkę destylowaną wodą w stosunku 1:10, urządzenie ciągle wskazywało gigantyczny poziom metabolitów stanazololu.

Wśród osób nigdy nie złapanych autor książki mającej szansę, by w sprinterskim stylu stać się bestselerem, wymienia też mistrzynię olimpijską... która ustanowiła niewiarygodny rekord świata, będąc seryjną dopingowiczką.

Książka Rodczenkowa odsłania również kulisy tuszowania dopingu podczas samych igrzysk w Seulu w 1988 r., gdzie Rosjanie stworzyli sekretne laboratorium na pokładzie luksusowego jachtu Michaił Szolokow (jakby przewrotnie nazwanego na cześć rosyjskiego pisarza uhonorowanego Noblem w dziedzinie literatury w 1965 r.). To właśnie Rodczenkow był odpowiedzialny na zorganizowanie i zaplanowanie tego przedsięwzięcia.

Z medalami do dziś

Rodczenkow przyznaje w książce, że doping w pewnym momencie wymknął się tak naprawdę spod wszelkiej kontroli. Już od czasów pierwszych mistrzostw świata w Helsinkach w 1983 r. Rosjanie szprycowali się na potęgę, szczególnie podczas obozów treningowych. Zdarzały się takie zgrupowania, na których znalezienie zawodnika z „czystym moczem” (nie zawierającym nielegalnych substancji) graniczyło z cudem, bo praktycznie wszyscy stosowali w tym czasie doping.rodzczenkownadaje_9.jpg Kolejnym z przykładów nieczystej gry, o których przeczytamy w książce, jest nagminne stosowanie EPO przez chodziarzy z grupy rosyjskiego trenera Wiktora Czegina (dożywotnio zdyskwalifikowanego z funkcji trenera przez World Athletics). Według Rodczenkowa, kontroler antydopingowy, który pobrał próbki krwi od dwójki znanych rosyjskich chodziarzy – Olgi Kaniskiny i Walerija Borczina, miał później zostać sterroryzowany na granicy rosyjsko-ukraińskiej, a dowody stosowania dopingu zostały zniszczone. Sytuacja działa się na tydzień przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Pekinie 2008 r., gdzie Kaniskina i Borczin zdobyli złote medale w chodzie na 20 km. Ich wyniki dalej widnieją w tabelach.

Rodczenkow wymienia też medalistki olimpijskie w pchnięciu kulą – Irinę Korzanenko (2004 r.) i Darię Piszczalnikową (2012 r., rzut dyskiem). Obie lekkoatletki miały mieć pozytywny wynik testu na obecność nielegalnych substancji, jednak sprawa, jak w przypadku pozostałych, została zamieciona pod dywan. Udział w programie dopingowym wiązał się z opieką państwa i licznymi profitami. O całej sprawie miały dowiedzieć się też najwyższe władze Rosji, m.in. Władimir Putin.

Czy książka coś zmieni?

„The Rodczenkov Affair” ma mieć swoją premierę w czwartek, 30.07.2020 i z pewnością na nowo rozpęta burzę pomiędzy Rosją i resztą sportowego świata. Autobiografia byłego dyrektora moskiewskiego laboratorium antydopingowego zawiera bowiem kolejne szczegóły panującego w Rosji bezprawia, trwającego latami. Kilku mistrzów olimpijskich, którzy stosowali doping, nie poniosło konsekwencji do dziś.

W ostatnim czasie do dymisji podał się prezes lekkoatletycznej federacji w Rosji, Jewgienij Jurczenko, bo nie umiał poradzić sobie z ciągnącą się już latami dopingową aferą. W tej sprawie ciągle dowiadujemy się nowych faktów, a końca sprawy ciągle nie widać. Prawda odsłania się niechętnie, a sam Rodczenkow jest obiektem nagonki mającej zdyskredytować jego osobę i świadectwa. Niewiele wskazuje na to, że jego książka ujawnia pełną skalę zanieczyszczeń środowiska lekkoatletycznego.

 

 

Źródła:
Nick Harris. „We've cheated for decades”: Whistleblower's explosive revelations about Russia.
Grigory Rodchenkov falsified Russian athletes' drug tests - and his country got an Olympic ban- www.mailonsunday.co.uk/sport