Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Szybka grupa Kostrzeby w Armagh

Szybka grupa Kostrzeby w Armagh

W ulicznych zawodach w irlandzkim Armagh z dobrej strony pokazała się grupa trenera Jacka Kostrzeby. Na dystansie 5 km Krystian Zalewski był ósmy z 13:50, Michał Rozmys wykręcił zaś 14:00. W biegu pań najwyżej z Polek finiszowała Katarzyna Jankowska, która z wynikiem 9:28 zajęła miejsce 13. Zawodnicy opowiedzieli nam o swoich wrażeniach z prestiżowych zawodów.

Coroczne międzynarodowe biegi uliczne w Armagh rozgrywane są jako część tamtejszego tygodnia sportu i kultury. Cała społeczność15-tysięcznego miasteczka na południu Irlandii Północnej jest zaangażowana w lokalne wydarzenia. Niepowtarzalną atmosferę potęguje wieczorna pora rozgrywania 14 wyścigów oraz to, że zarówno 5 km mężczyzn, jak i 3 km kobiet odbywają się na około kilometrowej pętli w sercu Armagh. Obsada tegorocznych biegów była mocna i wyrównana (np. u panów prawo startu mieli seniorzy legitymujący się życiówkami poniżej 16 minut).

Elita kobiet walczyła w ramach Intersport Women’s 3k. Zdecydowanie najszybsza była duńska specjalistka od przeszkód Anna Emilie Moller. Podwójna młodzieżowa mistrzyni Europy zwyciężyła w 8.56. Podium dopełniły dobre brytyjskie „średniodystansówki": Alexandra Bell (9:06) oraz Amy Griffiths (9:08). Potem zawodniczki wpadały na metę w małych odstępach. Najwyżej sklasyfikowaną Polką była na miejscu 13 Katarzyna Jankowska. Jej czas na 3 km to 9:28.

- Nigdy wcześniej nie biegałam takiego dystansu na biegu ulicznym. Ten start miał przetrzeć mnie szybkościowo. Liczyłam na lepszy wynik ale jest jak jest... Na celowniku mam debiutancki półmaraton - w Hadze 8 marca - i przygotowania do tego dystansu też robią swoje. Kilometraż jaki wykonuje obecnie jest dosyć wysoki, to jakieś 170 km - relacjonowała tuż po biegu ubiegłoroczna mistrzyni Polski na 5000 m.

Na 25 miejscu z czasem 9:40 zmagania ukończyła inna mistrzyni Polski z 2019 roku Mariola Ślusarczyk. Stawiająca na bieg przeszkodowy zawodniczka, to nie ostatnia reprezentantka grupy trenera Jacka Kostrzeby, która walczyła w Armagh. W tym roku w elicie mężczyzn na 5 km pojawili się bowiem jej treningowi koledzy - Krystian Zalewski oraz Michał Rozmys. Krystian, który od początku sezonu cierpliwie buduje formę przed swoim debiutem w maratonie, zajął ósme miejsce, z nowym PB: 13:50.

Jestem zadowolony z rekordu życiowego, wiem, że przesunęło mnie to w tabelach historycznych na drugie miejsce. Pozostaje niedosyt, na części dystansu musiałem objąć prowadzenie, na końcu trochę brakło szybkości na finiszu (Zalewski liderował m.in. na 3 i 4 pętli, kiedy nastąpiło przyspieszenie - przyp. red.). Forma jest robiona pod maraton, nie odpuszczamy z treningiem, w zeszłym tygodniu zanotowałem 200 km. To są prędkości półmaratońskie i maratońskie. Dzień przed startem mieliśmy jeszcze dwa treningi. Nie robiłem konkretnych przygotowań pod 5 km, sam start traktowaliśmy z trenerem jako jedyne przetarcie w tym okresie - podsumował Krystian, który nie wyklucza w sezonie letnim startów na 10000 i 5000 metrów. Chciałby, szczególnie na tym pierwszym „bieżniowym" dystansie, powalczyć o kolejne życiówki. krytsianmonte6.jpgCelem nr 1 Zalewskiego jest jednak w roku olimpijskim maraton. Reprezentant UKS Barnim Goleniów podkreśla, że grupa chętnych do uzyskania minimum, a przy tym doświadczonych maratończyków w Polsce, jest spora.

- Uzyskanie 2:11:30 może być niewystarczające i trzeba będzie wiosną biegać w okolicach 2:10, by być pewnym kwalifikacji. Ale wszystko krok po kroku. Najprawdopodobniej nie wystartuję na MŚ w półmaratonie w Gdyni. Zdecydowaliśmy się za to na ponowną próbę 8 marca w Hadze. Jak w tym roku zawody tam odwołają ze względu na wiatr, to będę już pewny, że to przez Zalewskiego - śmiał się Krystian, który rok temu musiał naprędce zamienił połówkę w Holandii, na start... w Gdyni, gdzie uzyskał świetny debiutancki czas 1:02:34.

Około 10 sekund za nim (14:00 na zegarze) wyścig w Armagh ukończył Michał Rozmys. Podwójny mistrz olimpijski wojskowych (800/1500 m) i zwycięzca ubiegłorocznej Uniwersjady nie zamierza jednak rezygnować ze startów na bieżni.

- Nie czuję się ulicznikiem, wszystko co robię zimą jest ukierunkowane na 1500 i 800 m. Zależy mi na jak najszybszym uzyskaniem minimum na igrzyska i mistrzostwa Europy na stadionie. Uzgodniliśmy z trenerem, że warto się przetrzeć, to start czysto treningowy. Nie ma mowy o zarabianiu pieniędzy, również z wynikiem 14.00. Wygrywający zarabia tu zresztą 150 funtów - przypomina średniodystansowiec. - Startowałem w Armagh dwa lata temu na 3 km, więc tutejszą atmosferę znam. To specyficzna impreza, mieszkańcy ciasno otaczają trasę, do tego dochodzi późna pora i nie zawsze jasne oświetlenie. Miałem pobiec zachowawczo, by nie wypstrykać się na pierwszych 3 km. Trochę potem zwolniłem, ale ostatni kilometr wyszedł mi poniżej 2:40...

Grupa trenera Jacka Kostrzeby, która niedawno wróciła z kenijskiego Iten, bezpośrednio z Irlandii wybiera się na kolejny obóz, tym razem do portugalskiego Monte Gordo. Poza nimi w Armagh startowało kilku Polaków - z grona biegaczy amatorów najlepiej zaprezentował się Piotr Mielewczyk, który uzyskał 14:43 (miejsce 96). W pierwszej trójce Brooks International Men’s 5k znaleźli się mniej znani Brytyjczycy: biegający 1500 m poniżej 3:40 Adam Clarke (13:42), Jonathan Davies (13:45) oraz Phil Sesemann (13:45).

PEŁNE WYNIKI ARMAGH INTERNATIONAL ROAD RACE - 13.02.2020 r.