Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Niemożliwa Sifan Hassan - IX dzień MŚ w Dosze

Niemożliwa Sifan Hassan - IX dzień MŚ w Dosze

Sifan Hassan bohaterką przedostatniego dnia Mistrzostw Świata w Dosze. Holenderka pochodząca z Etiopii do złota na 10000 metrów, dorzuciła złoty krążek na 1500 m! Przez eliminacje 100 m przez płotki przeszła Karolina Kołeczek, z kolei do finału sztafety 4x400 m pewnie awansowały nasze panie. Dziewiątego dnia mistrzostw rozdano też medale w sztafetach 4x100 m, biegu na 5000 m pań i męskim maratonie.

Na niebotycznym poziomie stał finałowy konkurs pchnięcia kulą z naszym „rodzynkiem” Konradem Bukowieckim, który ukończył rywalizację na 6 miejscu. Rekord Polski dałby co najwyżej piątą lokatę. Do finału rzutu oszczepem szczęśliwie – z przedostatnim premiowanym wynikiem - dostał się Marcin Krukowski.

Ucieczka, pogoń, sprinterski finisz

Ciekawy scenariusz miał rozegrany w nocy z soboty na niedzielę maraton mężczyzn. Choć warunki podobnie jak w przypadku biegu pań znowu były wymagające, maratończyków padających na asfalcie jak muchy policzono tym razem dużo mniej ("pas" powiedziało 18 długodystansowców). Od początku mocno ruszył nieznany szerszej publiczności Paragwajczyk Ayala. Jak można się było spodziewać, otworzenie piątki po 3:00/km przez zawodnika z życiówką 2:10 w upalnym Katarze – nie było najlepszym pomysłem. Ayala w pewnym momencie wypracował sobie co prawda ponad minutę przewagi nad peletonem, ale gdy tylko grupa pościgowa go dopadła – w okolicach 21 kilometra – niemal od razu zszedł z trasy.

Sześcioosobowa grupa pod wezwaniem Erytrejczyka Tadesego w pewnym momencie szarpnęła nawet w okolice 2:50/km. Poza byłym rekordzistą świata w półmaratonie w liderującym zespole biegł również obrońca tytułu sprzed dwóch lat Kirui, jego kolega z reprezentacji Kenii Kipruto, dwóch Etiopczyków – Desisa (drugi zawodnik tegorocznego maratonu w Bostonie) i Geremew (drugi w tym roku w maratonie londyńskim z czasem 2:02:55), oraz reprezentant RPA Stephen Mokoka. Zwłaszcza ten ostatni miał dużo energii na rozmowy, co jakiś czas się uśmiechał, zwalniał, przyśpieszał, wyglądał na kogoś pełniącego obowiązki wodzireja, zabawiającego wszystkich wokół.

Tempa forsowanego zwłaszcza przez Tadesego, do spółki z Mokoką i Kipruto jeszcze przed  35 kilometrem nie wytrzymał Kirui. Niedługo później tego samego tempa nie wytrzymał Tadese... Grupa przerzedziła się do 4 nazwisk i trzeba przyznać, że najbardziej ekonomicznie, schowani za plecami reszty biegli Etiopczycy, nie mając najmniejszej ochoty, by przewodzić stawce.

Za liderami swój atak na medalowe pozycje przypuścił natomiast pierwszy Europejczyk – Callum Hawkins. Brytyjczyk od samego początku biegł płynnie, bez skoków w tempie, cierpliwie. Jego taktyka zdała egzamin na 40 kilometrze, kiedy na dużej euforii dopadł Afrykańczyków. Odpadł Mokoka, zostali za to Hawkins, Kipruto, Geremew i Desisa. Na końcówce najwięcej sił zostawili sobie Etiopczycy, którzy w sprinterskim finiszu załatwili temat złotego medalu między sobą. Najwięcej pary w nogach miał Lelisa Desisa i to on zaraz za metą mógł wykonać taniec radości. I wykonał. Wynik 2:10:40, jak na warunki atmosferyczne, trzeba uznać za - co najmniej - solidny. Drugi Geremew, trzeci Kipruto, a na doskonałym czwartym miejscu rywalizację ukończył pierwszy reprezentant Starego Kontynentu – Hawkins.

Maraton mężczyzn (najlepsza ósemka)
1. DESISA Lelisa (ETH) 2:10:40 SB
2. GEREMEW Mosinet (ETH) 2:10:44
3. KIPRUTO Amos (KEN) 2:10:51
4. HAWKINS Callum (GBR) 2:10:57
5. MOKOKA Stephen (RPA) 2:11:09
6. TADESE Zersnay (ERI) 2:11:29 SB
7. EL ABBASSI El Hassan (BRN) 2:11:44 SB
8. SAHLI Hamza (MAR) 2:11:49

GettyImages_1179254660.jpg Karolina w życiowej formie

Eliminacje stumetrówki przez płotki kobiet miały kilka bohaterek. Z ról faworytek wywiązały się zarówno Amerykanka Kendra Harrison (aktualna rekordzistka świata), jak też reprezentantka Jamajki Danielle Williams (właścicielka najlepszego w tym roku wyniku na świecie). Obie wygrały swoje serie z podobnymi czasami (12.51 Williams, 12.55 Harrison). Przez sito kwalifikacji nie przeszła mistrzyni olimpijska z Rio – Brianna McNeal. Amerykanka popełniła falstart i choć długo nie mogła się pogodzić z decyzją sędziów, ostatecznie zalewając się łzami, krzycząc i nerwowo tupiąc nogami – opuściła bieżnię Stadionu Khalifa.

Wśród pozytywnych bohaterek biegów eliminacyjnych znalazła się Karolina Kołeczek. Polka wystąpiła w ostatniej, piątej serii, która okazała się najszybsza. Nasza reprezentantka finiszowała na czwartym miejscu z bezpośrednią kwalifikacją do półfinału i drugim wynikiem w życiu – 12.78. Piąty bieg eliminacyjny wygrała Amusan z najlepszym czasem w całej stawce – 12.48.

- To był kolejny świetny bieg Karoliny, choć trafiła na najmocniejszą jak się okazało, serię. Ona jest osobą, którą napędzają dobre wyniki, więc w półfinale idziemy na cały gaz. Powtarzaliśmy sobie w ostatnich dniach, by skupić się na pozytywach i to się udało. Już na obozie w Belek, bezpośrednio przed mistrzostwami, było dobrze. Karolina biła życiówki na normalnych rozstawach podczas treningów. - powiedział nam na świeżo po eliminacjach Piotr Maruszewski, trener naszej najszybszej obecnie płotkarki.

Piąty bieg eliminacyjny na 100 przez płotki kobiet
1. AMUSAN Tobi (NGR) 12.48 Q PB
2. BROWN Janeek (JAM) 12.61 Q
3. VISSER Nadine (NED) 12.75 Q
4. KOŁECZEK Karolina (POL) 12.78 Q
5. NEZIRI Nooralotta (FIN) 12.92 q
6. STEENKAMP (RSA) 12.97 q SB
7. JANNEKE Michelle (AUS) 12.98 q SB
8. VALETTE Laura (FRA) 13.47

Hassan tak mocna, że aż niemożliwe?

Prawdziwe cuda w tym sezonie wyprawia na bieżni Sifan Hassan. Etiopka od 6 lat reprezentująca barwy Holandii, od kilku miesięcy biega jak natchniona. Od rekordu świata na milę, przez złoty medal MŚ na 10000 metrów, aż po drugie złoto na 1500, które stało się faktem w sobotni wieczór – zawodniczka Nike Oregon Project ma ostatnio gwiezdny czas. O ile w finale 10000 metrów Hassan zabawiła się z rywalkami, atakując na końcówce z jednej z dalszych pozycji, o tyle w finale „półtoraka” już po 300 metrach wyszła na prowadzenie i nie oddała go do samej mety. Holenderka podkręcała tempo, co jakiś czas zerkając za siebie, sprawdzając czy ktokolwiek będzie w stanie to wytrzymać. Próbowała Muir, ale ostatecznie przypłaciła swoją ambicję miejscem poza podium. Sifan mimo że na tysięcznym metrze zameldowała się w około 2:37, nie wyglądała na szczególnie zmęczoną. Dołożyła natomiast ostatnie koło w 59 sekund, co zupełnie odebrało nadzieję Kipyegon, Tsegay czy Houlihan. Wynikiem 3:51.95 pobiła rekord mistrzostw świata i jako pierwszy człowiek w historii połączyła złoto na 10000 metrów ze złotem na 1500.

Tempo, które niemal od początku podkręcała reprezentantka Holandii, przełożyło się na doskonałe wyniki pozostałych zawodniczek. Kipyegon pobiła rekord Kenii, Houlihan rekord Ameryki, a Debues-Stafford po raz kolejny w tym sezonie poprawiła własny rekord Kanady.

Wysoka forma Sifan Hassan w połączeniu z aferą dopingową, której głównym bohaterem został trener podwójnej mistrzyni świata Alberto Salazar, może zastanawiać. Szczególnie, że jeszcze kilka lat temu Hassan przegrywała mistrzostwo Europy z Angeliką Cichocką, a dziś... jawi się jako jedna z najlepszych biegaczek w historii wszech czasów.

Finał biegu na 1500 kobiet (pierwsza ósemka)
1. HASSAN Sifan (NED) 3:51.95 CR
2. KIPYEGON Faith (KEN) 3:54.22 NR
3. TSEGAY Gudaf (ETH) 3:54.38 PB
4. HOULIHAN Shelby (USA) 3:54.99 AR
5. MUIR Laura (GBR) 3:55.76 SB
6. DEBUES-STAFFORD Gabriela (CAN) 3:56.12 NR
7. CHEBET Winny (KEN) 3:58.20 PB
8. SIMPSON Jenny (USA) 3:58.42 SB

Oszczędzić Justynę

Eliminacje sztafet 4x400 metrów zostały rozegrane w formie dwóch biegów półfinałowych. Wolnego nie dostała Justyna Święty-Ersetic, która wraz Anną Kiełbasińską, Małgorzatą Hołub-Kowalik, oraz Patrycją Wyciszkiewicz została wytypowana przez trenera Matusińskiego do walki o finał MŚ. Celem naszej drużyny było miejsce w pierwszej trójce, dające pewny awans, oraz wypracowanie jak największej przewagi Justynie, aby mistrzyni Europy mogła doprowadzić reprezentację na premiowanej pozycji możliwie małym nakładem sił. Plan nie do końca wypalił.

Polki od pierwszej zmiany Anny Kiełbasińskiej, przez drugie 400 Małgorzaty Hołub-Kowalik i trzecią czterysetkę Patrycji Wyciszkiewicz – musiały bardziej gonić, niż uciekać. Ostatecznie Justyna Święty-Ersetic otrzymała pałeczkę równocześnie z Jamajką, ale z rozpędzonymi Kanadyjkami i Holenderkami na plecach. Polka nawet nie próbowała ścigać się z  McPherson, bardziej skupiając swoją uwagę na obronie drugiego miejsca. Sztuka ta udała się naszej zawodniczce znakomicie, choć trudno powiedzieć, żeby sam bieg był dla naszej najlepszej czterystumetrówki – popołudniowym spacerkiem. W wywiadzie dla TVP nasze sprinterki podkreślały, że chodziło przede wszystkim o oszczędzenie Justyny i wypracowanie jej dużej przewagi, co nie do końca się udało. Choć z drugiej strony, jak pokazują orientacyjne międzyczasy, to właśnie zmiana raciborzanki okazała się najwolniejsza – 52.20. Dla porównania Hołub-Kowalik złapano 50.70 a Patrycji Wyciszkiewicz 50.90.

Pierwszy bieg półfinałowy sztafety 4x400 kobiet
1. JAMAJKA 3:23.64 Q WL
2. POLSKA 3:25.78 Q
3. KANADA 3:25.86 Q SB
4. HOLANDIA 3:27.40 q SB
5. AUSTRALIA 3:28.64 SB
6. INDIE 3:29.42 SB
7. FRANCJA 3:29.66 SB
8. NIGERIA 3:35.90

Obiri ma końcówkę, Klosterhalfen niekoniecznie

O tym, że Konstanze Klosterhalfen nie ma piorunującej końcówki wiedzą chyba wszyscy. Wszyscy, poza samą zainteresowaną, która już nieraz wyczekiwała ostatnich metrów, na których spektakularnie przegrywała - np. z Laurą Muir podczas mistrzostw Europy. W finale katarskich MŚ na dystansie 5000 metrów Klosterhalfen przez większą część dystansu biegła w asyście Kenijek (na czele z obrończynią tytułu Obiri) i Etiopek – Gemehu i Worku. Niemka zupełnie nie pilnowała krawężnika, biegnąc na krawędzi drugiego toru przez blisko trzy kilometry. Według naszych obliczeń mogła dołożyć na całym dystansie nawet 30 metrów. Wydawało się, że jedyną szansą dla Klosterhalfen będzie długi tempowy finisz. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Zawodniczka na co dzień trenująca w ramach Nike Oregon Project czekała na to co zrobią Afrykanki, a te ruszyły dopiero na ostatnim okrążeniu.

Przez moment wydawało się, że Niemka nawiąże walkę z biegaczkami z Czarnego Lądu, ale na ostatniej setce najlepiej było widać, jak mało „pod nogą” ma Klosterhalfen w porównaniu z Obiri czy Kipkemboi, które finiszowały odpowiednio na 1 i 2 miejscu. Niemce pozostało cieszyć się z brązowego medalu i miana najlepszej Europejki. Ostatni kilometr zwyciężczyni Obiri pobiegła w 2:40 a cały dystans w 14:26.72, co jest rekordem MŚ.

Finał biegu na 5000 kobiet (pierwsza ósemka)
1. OBIRI Hellen (KEN) 14:26.72 CR
2. KIPKEMBOI Margaret Chelimo (KEN) PB
3. KLOSTERHALFEN Konstanze (GER) 14:28.43
4. GEMECHU Tsehay (ETH) 14:29.60 PB
5. RENGERUK Lilian Kasait (KEN) 14:36.05 PB
6. WORKU Fantu (ETH) 14:40.47 PB
7. WEIGHTMAN Laura (GBR) 14:44.57 PB
8. FEYSA Hawi (ETH) 14:44.92

Dobre zmiany albo szybkie nogi

Obrazkiem finałowej sztafety 4x100 m kobiet z pewnością zostanie sytuacja z Chinkami w roli głównej, które po nieudanej zmianie cofnęły się i długo szukały na bieżni odpowiedniego miejsca, żeby przekazać sobie pałeczkę. Ostatecznie i tak zostały zdyskwalifikowane. Złoto z najlepszym wynikiem w sezonie na świecie wywalczyły Jamajki, na czele z mistrzynią świata na setkę Fraser-Pryce. Swój trzeci medal MŚ w Dosze wywalczyła Brytyjka Dina Asher-Smith, która wraz z koleżankami sięgnęła po srebro. Najmniej argumentów w walce o złoto miały Amerykanki, które wywalczyły dopiero – jak na USA – trzecie miejsce na podium. Rekord kraju nabiegały Szwajcarki, pokazując, że bez wielkich gwiazd w składzie - poza Kambundji - można zaistnieć w sztafecie, o ile potrafi się dobrze zmieniać.

Finał sztafety 4x100 kobiet
1. JAMAJKA 41.44 WL
2. WIELKA BRYTANIA 41.85 SB
3. USA 42.10 SB
4. SZWAJCARIA 42.18 NR
5. NIEMCY 42.48
6. TRYNIDAD I TOBAGO 42.71 SB
7. WŁOCHY 42.98
8. CHINY DQ

AH_10059_20191005101320882_20191005103206.JPG Dość groteskowo wyglądały zmiany najlepszej męskiej sztafety 4x100 metrów katarskich mistrzostw świata, reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Amerykanie przekazywali sobie pałeczkę niemal na stojąco, ostrożnie, asekuracyjnie, starając się przede wszystkim nie popełnić błędu. Zwłaszcza na ostatnim przekazaniu Lyles długo czekał na Rogersa, startując dopiero wtedy, gdy  kolega niemal wbiegł mu na plecy. Wolne zmiany nie przeszkodziły jednak w żaden sposób Amerykanom w zwycięstwie z najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie. Drudzy finiszowali obrońcy tytułu sprzed dwóch lat, Brytyjczycy. Ekipa dowodzona przez Adama Gemili czasem 37.36 pobiła rekord Europy. Podium uzupełnili Japończycy z rekordem Azji (37.43). Japończycy zmieniali jak po sznurku, na pełnej prędkości, bezbłędnie jak zaprogramowane roboty.

Finał sztafety 4x100 mężczyzn
1. USA 37.10 WL
2. WIELKA BRYTANIA 37.36 AR
3. JAPONIA 37.43 AR
4. BRAZYLIA 37.72 AR
5. RPA 37.73
6. CHINY 38.07
7. HOLANDIA DQ
8. FRANCJA DNF


Ostatniego dnia mistrzostw do rywalizacji w finałowej rozgrywce 1500 metrów przystąpi Marcin Lewandowski. Z kolei na 4x400 m duże szanse medalowe ma nasza damska sztafeta. O rekord życiowy i awans do finału będzie walczyć Karolina Kołeczek na wysokich płotkach.